Sport.pl

Puchar Davisa. Rafter: Przegraliśmy bitwę, wojnę wygramy. Matkowski: Niekoniecznie

Czasem lepiej jest przegrać bitwę, żeby wygrać wojnę. Wynik 2-1 przed rewanżowymi singlami to dla nas dobry punkt wyjścia, jestem spokojny o to, że chłopcy dokończą jutro robotę - mówił kapitan Patrick Rafter po porażce Australijczyków w deblu z Polakami w meczu o wejście do Grupy Światowej Pucharu Davisa. - Jestem więcej niż przekonany, że Łukasz Kubot wyjdzie w niedzielę na kort, ogra Bernarda Tomicia i zrobi się 2-2, a wtedy wszystko jest możliwe - powiedział Marcin Matkowski.
3 : 2
Informacje
Puchar Davisa - Baraż: Polska - Australia
Sobota 14.09.2013 godzina 14:00
Wyniki szczegółowe
1 S
2 S
3 S
4 S
5 S
Wynik
Fyrstenberg / Matkowski
5
6
6
6
6
3
Kyrgios / Guccione
7
4
2
7
4
2
- Przyjdźcie tu jutro, ten mecz się jeszcze nie skończył! - zachęcał w sobotę na Torwarze fanów Matkowski. - Wszystko jest pod kontrolą! - uśmiechał się do mikrofonu Mariusz Fyrstenberg. Polscy debliści po długim boju pokonali Nicolasa Kyrgiosa oraz Chrisa Guccione 5:7, 6:4, 6:2, 6:7 (5-7), 6:4 i przedłużyli nadzieje na awans Polski do Grupy Światowej. Decydujące pojedynki singlowe - w niedzielę.

Rafter zaskoczył zmianą w składzie - na godzinę przed spotkaniem wymienił Lleytona Hewitta, który pierwotnie miał partnerować Guccione, na debiutującego w drużynie 18-letniego Nicolasa Kyrgiosa, najlepszego obecnie juniora świata.

Kyrgios zagrał mecz z Polakami na bardzo przyzwoitym poziomie. Świetnie serwował i returnował, jedynym elementem, który zdecydowanie mu nie wychodził, była gra pod siatką. Ale młody Australijczyk i tak był silniejszym ogniwem w zespole, bo jeśli Rafter mógł mieć do kogoś pretensje po tym spotkaniu, to przede wszystkim do Guccione, który grał nierówno, a w końcówce zupełnie się pogubił i błędy popełniał już seryjnie.

Fyrstenberg i Matkowski na pewno też nie wznieśli się na wyżyny. Pierwszy z nich kilka razy zawiódł we własnych gemach serwisowych, Matkowski też popełniał błędy, ale taktyka Polaków polegająca na wywieraniu nieustannej presji na Guccione, okazała się skuteczna.

Męczarnie Polaków trwały jednak aż 3 godziny i 33 minuty. Piąty set był bardzo nerwowy, bo Polacy nie potrafili wykorzystać prowadzenia przy 4:2 (Fyrstenberg przegrał serwis), a potem przy 4:3 i 40:0. Dopiero od stanu 4:4 udało się przycisnąć rywali i zamknąć spotkanie.

Na trybunach polscy kibice w końcu byli w stanie zagłuszyć grupkę głośnych Australijczyków, być może dlatego, że dopingiem kierował... Jerzy Janowicz, który raz po raz odwracał się w stronę widowni i zachęcał do głośnego wspomagania biało-czerwonych (Matkowski zażartował później na konferencji: "Nudzi się, siedzi i nic nie robi, to niech przynajmniej tym się zajmie").

Do Grupy Światowej Pucharu Davisa awansuje drużyna, która jako pierwsza odniesie trzy pojedyncze zwycięstwa. Po sobotnim deblu jest 2-1 dla Australii. W niedzielę o 12 Łukasz Kubot zmierzy się z Bernardem Tomiciem, a potem - o ile będzie taka potrzeba - Michał Przysiężny z Lleytonem Hewittem (jeśli pierwszy mecz singlowy potrwa cztery sety lub więcej i rozstrzygnie mecz, kapitanowie mogą zrezygnować z rozgrywania piątego spotkania).

Rafter chwali Polaków

- Piękna walka, o to chodzi w Pucharze Davisa, brawa dla Polaków, ale jestem też bardzo zadowolony z postawy moich chłopców - powiedział po meczu Patrick Rafter, kapitan Australii. Były dwukrotny mistrz US Open bardzo chwalił Kyrgiosa za udany debiut w kadrze. - Cieszy mnie to, co zobaczyłem. Z Nicka będziemy jeszcze mieli pociechę - podkreślił Rafter.

Kapitan Australii powiedział, że zmiana Hewitta na Kyrgiosa była taktyczna. - Polacy mają bardzo silny debel. Spodziewaliśmy się ciężkiego meczu. Nie chcieliśmy ryzykować, że Lleyton zagra, przegra i będzie zmęczony w niedzielę. Czasem lepiej jest przegrać bitwę, żeby na koniec wygrać wojnę. Wynik 2-1 przed rewanżowymi singlami to dla nas bardzo dobry punkt wyjścia, jestem spokojny o to, że chłopcy dokończą jutro robotę - dodał Rafter.

Kapitan Australijczyków, zapytany o sobotnie single, bardzo pozytywnie wypowiadał się o Łukaszu Kubocie. - Przegrał, bo Lleyton gra obecnie na rewelacyjnym poziomie, ale bardzo podoba mi się styl Łukasza, przyjemnie patrzy się na kogoś, kto atakuje. Jego tenis jest jakby przeniesiony w czasie, tak gdzieś sprzed 20 lat - dodał Rafter. Michała Przysiężnego też chwalił - za serwis i walkę, ale stwierdził, że w kluczowych momentach zawiodły go nerwy.

- Szanuję waszych zawodników, ale wierzę, że Bernard i Lleyton przechylą jutro zwycięstwo na naszą stronę, bo są jeszcze lepszymi graczami - zakończył Rafter.

Matkowski: Jeszcze to wygramy

- Kiedy Mariusz i Marcin przegrali pierwszego seta i zrobiło się 0:7 w setach w całym spotkaniu, pomyślałem sobie, że starczy już tej gościnności, że czas wreszcie wziąć się do roboty. A tak na serio, młody Australijczyk zagrał bardzo dobry mecz, świetnie serwował, ale Mariusz i Marcin byli czujni, mimo nerwowej końcówki, poradzili sobie. Bardzo efektowne wymiany, jestem pod wrażeniem gry z tyłu kortu Mariusza i Marcina. Ten mecz nie był mentalnie łatwy, bo przecież Australijczycy grali na luzie, wiedzieli, że prowadzą 2-0, dla nas to był mecz o życie - powiedział po spotkaniu kapitan Polaków Radosław Szymanik.

Polacy zdradzili, że zorientowali się, że Rafter nie wystawi Hewitta już rano na treningu, bo Australijczycy inaczej się rozgrzewali - Hewitt sparował z Tomiciem. Do gry Kyrgiosa zdążyli się z czasem przyzwyczaić, przyznali, że młody rywal zdecydowanie gorzej radził sobie pod siatką.

- Wiedziałem, że dobrze serwuje, ale że aż tak dobrze, nie wiedziałem. Ten chłopak ma wielką przyszłość - powiedział Matkowski.

Czy Kubot pozbierał się już po meczu z Hewittem i będzie gotowy do walki z Tomiciem? - Łukasz się pozbierał, był dziś z drużyną, w sobotę widział, jak gra Tomić, myślę, że jutro... będzie ciekawie - tajemniczo powiedział Szymanik.

- Jestem więcej niż przekonany, że Łukasz wyjdzie na kort i ogra Tomicia i zrobi się 2-2, a wtedy wszystko może się zdarzyć - dodał Matkowski.

Polacy odrzucili też sugestie, że popełnili błąd przy wyborze nawierzchni, że gdyby np. grali na szybkim korcie twardym, mogliby zdziałać więcej - Łukasz nie wygrałby z tak dysponowanym Hewittem na żadnym korcie, wynik meczu Michała z Tomiciem też by się nie zmienił, na mączce miał większe szanse go ograć, a my z czerwonej mączki dziś też jesteśmy bardzo zadowoleni - zakończył Matkowski.

Więcej o:
Komentarze (6)
Puchar Davisa. Rafter: Przegraliśmy bitwę, wojnę wygramy. Matkowski: Niekoniecznie
Zaloguj się
  • wujek_dobra_rada6

    Oceniono 4 razy 2

    Marcinku, a może byś tak schudł 10kg...na pewno co to pomoże w bieganiu.

  • janadamf

    Oceniono 5 razy 1

    Panie Matkowski, zna pan bajke o lodzi?

  • piotr76

    Oceniono 5 razy -5

    (jeśli pierwszy mecz singlowy potrwa cztery sety lub więcej i rozstrzygnie mecz, kapitanowie mogą zrezygnować z rozgrywania piątego spotkania).

    I co wtedy??????????????????????????

    Znowu niedopowiedzenie!!
    Czy nie można tego doprecyzować??
    Redakcjo, obudź się!

  • heliheli

    Oceniono 21 razy -1

    Fajnie sie nasze chlopaki pusza po 5 setowym zwyciestwie z para ktora grala ze soba pierwszy raz w zyciu ...hahahaha szczegolnie ten spaslak Matkowski sie puszy ....Gdyby poszedl na diete i stracil ten bandzioch i potrojny podbrodek to moze by nawet wygrali w 4 setach ....LOL . a jutro ? .... Przysiezny pokona Hewitta ? nie w tym zyciu , ani nie w nastepnym ..... A czy Kubot da sobie rade z Tomiciem ? to juz bardziej prawdopodobne ale musi wyjsc na kort jak wojownik a nie calkowicie zesr ..ny , tak jak to zrobil w piatek ....

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX