Wimbledon. Maratończyk Isner padł

John Isner, który w czwartek wygrał w Wimbledonie najdłuższy mecz w historii tenisa, w piątek błyskawicznie przegrał w II rundzie z Holendrem Thiemo de Bakkerem 0:6, 3:6, 2:6. I tak został bohaterem tygodnia.
Amerykanin walczył w I rundzie przez 11 godzin i pięć minut, w II rundzie - padł po 74 minutach. Zamiast 112 asów, tym razem nie posłał ani jednego. Ledwo chodził, nie miał siły nawiązać walki z de Bakkerem. - Spałem długo, zjadłem gigantyczne ilości jedzenia, ale z takim wyczerpaniem, także psychicznym, nie byłem w stanie wygrać. No i zrobił mi się straszny odcisk na stopie - wzdychał Isner, który i tak został bohaterem. W gazetach jego zwycięstwo nad Nicolasem Mahutem i rekordy, które obaj pobili, zepchnęły w cień Federera, Nadala, a nawet pierwszą od 33 lat wizytę królowej. " Times" przypomina, że 183 gemy, które rozegrali w meczu, to o 36 gemów więcej niż potrzebował Guillermo Villas, by w siedmiu spotkaniach wygrać w 1977 r. US Open. Po zwycięstwie o ekskluzywny wywiad z Isnerem poprosiło 19 stacji telewizyjnych, więcej niż rok temu Rogera Federera po finale. - Jeszcze nigdy nie dostaliśmy tylu ofert od sponsorów - mówi Sam Duvall, agent tenisisty. Na razie Isnera wspiera głównie Vita Coco, producent mleka o smaku kokosowym.

Większość tenisistów uważa, że rekord nie zostanie nigdy pobity. Są też coraz silniejsze głosy, że trzeba zmienić przepisy. - Jaki to ma sens, grać przez tyle godzin? Ten rekord efektownie wygląda, ale sportowo ta sytuacja jest bez sensu. Od jakiegoś momentu powinien być jednak grany tie-break - powiedziała Sport.pl Agnieszka Radwańska.

Dziennikarzy bardzo nurtowało też, jak to się stało, że sędzia tego meczu-maratonu ani razu nie był w toalecie. - Na fotelu trzymały mnie emocje, poza tym... ćwiczę w samolotach - odparł. Furorę robią też różne dowcipy. W jednej z gazet była taka kreskówka: Mąż z kochanką w łóżku. On do niej: " Spokojnie kochanie. Powiedziałem żonie, że gram w tenisa. Mamy 11 godzin."

Spore rozczarowanie. Radwańska odpadła w deblu ?