Wimbledon. Radwańska w III rundzie. Przetrwała thriller

2 : 1
Informacje
Wimbledon - II runda singla kobiet
Czwartek 30.06.2016 godzina 18:15
Wyniki szczegółowe
1 S
2 S
3 S
Wynik
A.Radwańska
6
4
9
2
A.Konjuh
2
6
7
1
Trzy piłki meczowe obroniła Agnieszka Radwańska w meczu II rundy Wimbledonu z Aną Konjuh. Wygrała 6:2, 4:6, 9:7 po kontuzji Chorwatki w końcówce trzeciego seta.
Takiego dreszczowca w Londynie nikt się nie spodziewał. W swoich dotychczasowych dziesięciu startach w Wimbledonie Radwańska nigdy nie odpadła w I rundzie, a w II tylko raz. W 2011 roku przegrała z Czeszką Petrą Cetkovską. W czwartek bliska ogrania Polki na jej ulubionej nawierzchni, w jej ulubionym Szlemie była 103. na świecie Konjuh.

- Będę się starała odpalić moje bomby, a kiedy trzeba, będę cierpliwa - zdradziła mi swoją taktykę 18-letnia Chorwatka dzień przed meczem. W pierwszym secie nie wychodziło jej z tego nic. Strzelała tylko czasem (dziewięć wygrywających uderzeń), ale znacznie częściej fatalnie się myliła (25 błędów, z czego aż 19 niewymuszonych).

Być może tak udany początek uśpił Radwańską, bo w drugim i trzecim secie przez długie gemy grała tak, jakby chciała wygrać jak najmniejszym nakładem sił. Brakowało jej energii, błysku. Chorwatka, w 2013 roku mistrzyni juniorek na Australian Open i US Open, zaczęła częściej trafiać. Posyłała bomby z serwisu, przełamała Polkę na 3:2 i to wystarczyło do wygrania seta.

W trzecim secie w grze Radwańskiej nic się nie zmieniło. Konjuh znów ją przełamała i przy stanie 5:3 Polka obroniła meczbola po udanej akcji przy siatce. W kolejnym gemie Chorwatka serwowała i przy stanie 40:15 miała kolejne dwie szanse na skończenie meczu. Oba forhendowe ataki jednak przestrzeliła.

Polka wciąż była w opałach. Choć wyrównała stan seta na 5:5, to po chwili przegrała swojego gema serwisowego. Prowadząc 7:6, to w końcu Radwańska mogła zakończyć mecz. Nie udało się wówczas, ale Polka wyraźnie odzyskała kontrolę nad meczem. Konjuh grała nerwowo, jakby wciąż rozpamiętywała niewykorzystane szanse.

Radwańskiej pomógł przypadek. Przy stanie 7:7 i 30:15 dla Polki Chorwatka ruszyła do zagranego przez Polkę skrótu, ale była spóźniona. Biegła rozpędzona i nastąpiła na piłkę, skręcając kostkę. Zwinęła się w kłębek na trawie i zapłakała. - Czegoś takiego dawno nie widziałam - skomentowała potem Radwańska. Poprosiła o pomoc medyczną i po kilku minutach wróciła na kort, ale widać było, że nie może biegać. W ośmiu wymianach Radwańska zakończyła mecz.

Polka przyszła na konferencję prasową godzinę po meczu, w przerwie spotkania Polska - Portugalia. Emocje wyraźnie już z niej opadły. - Nawet gracze, którzy wygrali Szlema, miewają takie problemy. Świetnie, że udało się wrócić. Teraz może być łatwiej w kolejnych spotkaniach, bo to trochę tak, że już nie powinno mnie tu być. Teraz powinno być mniej presji - powiedziała.

Radwańska uniknęła porażki, za to z turniejem pożegnała się rozstawiona z dwójką Hiszpanka Garbine Muguruza. Zeszłoroczna finalistka Wimbledonu i zwyciężczyni Roland Garrosa przegrała w godzinę 2:6, 3:6 ze 124. na świecie Słowaczką Janą Cepelovą.

- Zabrakło mi dziś trochę energii. Czułam się jeszcze zmęczona po meczu I rundy i trochę tak, jakbym zaczynała chorobę. Rywalka zagrała odważnie i bardzo dobrze - tłumaczyła dziennikarzom Hiszpanka. - To część bycia na szczycie, nie zmienię tego. Każdy, kto ze mną gra, bardzo chce mnie pokonać, nie mają niczego do stracenia - mówiła.

- Taka młoda dziewczyna może wygrać na początku turnieju z każdym. Wychodzi na kort bez żadnej presji, strzela, ryzykuje i próbuje trafiać - wtórowała jej Radwańska, mówiąc o swojej rywalce.

Polce udało się przetrwać II rundę, ale w trzeciej jej rywalką będzie Katerina Siniakova, która nieoczekiwanie wyeliminowała rozstawioną z 30. Francuzkę Caroline Garcię. 20-letnia Czeszka jest 114. na świecie, III runda Wimbledonu to jej życiowy sukces. Polka pokonała ją w dwóch szybkich setach w pierwszej rundzie US Open 2015. - To była inna nawierzchnia, teraz będzie inny mecz. Mam nadzieję, że inny też niż ten dzisiejszy - mówiła Radwańska.

Radwańska i Muguruza mają trochę racji, ale forma Polki już w połowie pierwszego tygodnia turnieju jest sporą zagadką. - Należy skupić się na sobie, swoim tenisie i na tym, co było ćwiczone na kortach treningowych - mówił po pierwszym meczu trener Polki Tomasz Wiktorowski. - Agnieszka musi dwie-trzy małe rzeczy wyeliminować w kontekście kolejnego meczu, jeśli chce tu, w Wimbledonie 2016, dojść daleko - dodał. Mecz z Konjuh Radwańska przetrwała, oby poprawki zastosowała w kolejnej rundzie.

W czwartek na Wimbledonie w końcu wyszło słońce. W poniedziałek deszczu nie było niemal wcale, ale we wtorek zakłócił popołudniowe mecze, a w środę padało już niemal przez cały dzień i organizatorzy musieli zgodnie z regulaminem oddawać pieniądze za bilety.

Panuje tu podobna zasada jak na Rolandzie Garrosie. Widzowie, którzy nie zobaczyli nawet godziny tenisa, jak na korcie numer 1, dostali zwrot pełnej kwoty - 56 funtów. Na pozostałych grano nie dłużej niż dwie godziny, więc organizatorzy zwracali połowę kwoty. W sumie przez środowe opady stracili ponad milion funtów.

Ana Ivanović i Eugenie Bouchard i inne tenisistki w wieczorowych kreacjach [ZDJĘCIA]