Wimbledon. Agnieszka Radwańska, kontuzja rywalki i absurdalne zarzuty

2 : 1
Informacje
Wimbledon - II runda singla kobiet
Czwartek 30.06.2016 godzina 18:15
Wyniki szczegółowe
1 S
2 S
3 S
Wynik
A.Radwańska
6
4
9
2
A.Konjuh
2
6
7
1
Wypominanie Agnieszce Radwańskiej, że zagrała dropszota przeciwko kontuzjowanej rywalce? Dawno nie czytałem równie głupiego zarzutu wobec sportowca - pisze korespondent Sport.pl z Wimbledonu, Tadeusz Kądziela.
Przypomnijmy fakty. Radwańska była w meczu II rundy z Aną Konjuh w poważnych tarapatach, ale obroniła trzy piłki meczowe i wróciła do gry. Przy stanie 7:7 i 30:15 w trzecim secie Polka zagrała skrót, po którym piłka wylądowała tuż za siatką. Chorwatka nie miała szans do niej dobiec, ale rzuciła się do przodu chaotycznie i pod siatką nastąpiła na piłkę skręcając nogę. - Czegoś takiego to ja dawno nie widziałam: żeby ktoś nie doszedł do piłki, ale stanął na niej i skręcił nogę. To jest pech. Nie da się przecież celowo zagrać tak, by komuś piłka pod nogę wpadła. Skrótów w meczu było dziesiątki - komentowała Radwańska.

Po przerwie medycznej z opatrunkiem na kostce wróciła na kort by kontynuować mecz. W jednej z kolejnych akcji Radwańska znów zagrała dropszota, do którego rywalka nie była w stanie dobiec. To niektórzy internauci potraktowali jako wypaczenie zasad fair-play. "Radwańska jak zawsze z klasą, zagrała dropszota przeciwko kontuzjowanej przeciwniczce" - napisał jeden z nich. A nie był to jedyny głos w tym stylu na Twitterze.







Nie jestem w stanie zrozumieć tego zarzutu. Widać było, że po upadku Konjuh płakała z bólu. Wszystko wskazywało na to, że odniosła bolesną kontuzję i będzie jej trudno podjąć skuteczną walkę w meczu. Mogła poddać spotkanie i nikt nie miałby do niej pretensji. Wolała jednak zaryzykować i wrócić na kort, a więc dała sygnał: "gramy dalej!".

Jak mogła się zachować Radwańska, jak nie dążyć do zwycięstwa? Miała odgrywać piłkę na rakietę stojącej na końcowej linii rywalki? Polka nie złamała żadnych reguł, a wpis pana Johna Lustera został złusznie wyśmiany przez innych użytkowników Twittera w dyskusji na profilu korespondenta NY Timesa Bena Rothenberga. On zresztą sam spuentował to najlepiej pisząc: "Tenis to sport walki, nie ma miejsca na uderzenia ze współczuciem" - odpisał.



Spytaliśmy o całą sytuację Radwańską na konferencji prasowej. - Moja pierwsza myśl? Wszyscy skręcają te kostki, a ja jeszcze, odpukać, nigdy w życiu. Czy poczułam ulgę czy współczucie? Myślałam cały czas, by wygrać mecz. Nie wiedziałam, jak poważny był jej uraz. Podejrzewam, że noga od razu dostała kolorów, ale nie wiem, w telewizji pewnie było więcej widać - powiedziała. I może na tym skończmy ten temat.



Ana Ivanović i Eugenie Bouchard i inne tenisistki w wieczorowych kreacjach [ZDJĘCIA]