Wimbledon. Agnieszka Radwańska: Mam nadzieję, że taki mecz mi pomoże

2 : 1
Informacje
Wimbledon - II runda singla kobiet
Czwartek 30.06.2016 godzina 18:15
Wyniki szczegółowe
1 S
2 S
3 S
Wynik
A.Radwańska
6
4
9
2
A.Konjuh
2
6
7
1
- Teraz powinnam czuć mniej presji. Będę grała mając w pamięci, że wszystko mogło się już skończyć i mogłabym być już w domu - mówiła Agnieszka Radwańska na konferencji prasowej. W drugiej rundzie Wimbledonu Polka obroniła trzy piłki meczowe i wygrała z Chorwatką Aną Konjuh 6:2, 4:6, 9:7.
Radwańska przyszła na konferencję prasową w przerwie meczu Polska - Portugalia. Początkowo dziennikarze zostali zaproszeni na 22.40, ale potem termin przesunięto o dziesięć minut. - Czy celowałam w przerwę? I tak miałam jeszcze zabiegi u fizjologa, dobrze się złożyło - uśmiechnęła się Radwańska, która już wcześniej podczas Euro śledziła jedno ze spotkań w tenisowej szatni.

Po Polce widać było, że zeszło z niej napięcie po emocjach związanych z obroną piłek meczowych. - To nie był najpiękniejszy mecz mojego życia ani kariery. Ważne, że go wygrałam i przeszłam dalej. Nie zawsze się wygrywa grając najlepiej, to był idealny przykład. Teraz będę grała mając w pamięci, że wszystko mogło się już skończyć i mogłabym wracać do domu. Mam nadzieję, że to pomoże i będzie mi się grało luźniej, z mniejszą presją - powiedziała.

Radwańska zastrzegła, że problemy w meczu z Konjuh nie przekreślają jej szans w kolejnych rundach - Jeśli spojrzymy na wyniki innych, to zawsze się takie mecze zdarzają. Nawet zwycięzcy Szlemów miewają takie spotkania - mówiła. W tym roku Angelique Kerber w I rundzie Australian Open broniła meczboli, a potem wygrała cały turniej - pewnie ten przykład Polka miała na myśli. Sama nie pamiętała, kiedy ostatnio wyszła z takich opresji. - Meczu w którym bym obroniła trzy piłki meczowe to chyba już dawno nie wygrałam, ale pamiętam mecz z Shaui Peng tu na Wimbledonie. W trzecim secie wygrałam 9:7, ale nie broniłam wtedy piłek meczowych. Raczej to ja prowadziłam cały mecz i nie mogłam go skończyć - wspominała.

Po łatwo wygranym pierwszym secie, czwartkowy mecz nagle się wyrównał. Według Radwańskiej, przez niewykorzystane szanse z jej strony. - Ana zaczęła grać trochę lepiej. Na początku drugiego seta były dwa gemy z sytuacjami których nie wykorzystałam, a po których wszystko inaczej by się potoczyło. Potem była jeszcze szansa na doprowadzenie do stanu 5:5. Takie pojedyncze piłki niewykorzystywane w wyrównanym secie to już oznacza problem - analizowała.

W II rundzie Radwańska zmierzy się z Czeszką Kateriną Siniakovą. - Grałam z nią w I rundzie w US Open rok temu, widziałam też kilka jej meczów, między innymi na trawie w Birmingham. Grałyśmy tylko raz, ale teraz będzie inna nawierzchnia i inna historia. Będę musiała zagrać dobry mecz, bo jej tenis może być podobny jak mojej rywalki w II rundzie. Oby w kolejnej rundzie było lepiej tenisowo i mentalnie. Z jednej strony najlepsze rozegranie jest przez mecze i to takie dobre, które są na styku. Z drugiej mam nadzieję, że nie oddam tylu gemów co dzisiaj, bo już sobie pograłam - mówiła.

Radwańska awansowała do III rundy, ale nie udało się to rozstawionej z dwójką Garbine Muguruzie. Hiszpanka przegrała ze Słowaczką Janą Cepelovą (WTA 124). - Młode i mniej znane zawodniczki w pierwszych meczach mają większą szansę na pokonanie wysoko rozstawionej zawodniczki. Łatwo się wychodzi na kort, jak nic nie trzeba, nie ma oczekiwań i porażka nie będzie tragedią. Bez żadnej presji ładuje się w piłę, ile natura dała. A faworytki takiego luzu nie mają. W drugim tygodniu jest zupełnie inny poziom i taka młoda zawodniczka mogłaby ugrać ze dwa gemy - skomentowała Radwańska.

Ana Ivanović i Eugenie Bouchard i inne tenisistki w wieczorowych kreacjach [ZDJĘCIA]