Wimbledon. Trawa robi wielką różnicę

Rok temu w Paryżu na czerwonej mączce górą byłą Ajla Tomljanović, ale w czwartek Agnieszka Radwańska wzięła srogi rewanż, rozbiła Australijkę 6:0, 6:2 i pewnie awansowała do III rundy Wimbledonu. Jej kolejną rywalką będzie leworęczna Casey Dellacqua.
Ten mecz dobrze pokazał, jak ogromne znacznie w tenisie ma nawierzchnia, na jakiej rozgrywane jest spotkanie. Rok temu w III rundzie Rolanda Garrosa Tomljanović (WTA 81) sensacyjnie zdmuchnęła Agnieszkę z kortu, miotając w jej stronę potężne serwisy i forhendy. Polka nie potrafiła poradzić sobie z bombardowaniem wysokiej i mocno zbudowanej Chorwatki, która od niedawna ma australijskie obywatelstwo i reprezentuje nową ojczyznę.

W czwartek na korcie numer dwa w Londynie Tomljanović próbowała nacierać tak samo jak w Paryżu, ale na trawie jej ofensywa wyhamowała, przede wszystkim dlatego, że Australijka nie umiała już tak dobrze poruszać się po korcie. Na trawie piłki odbijają się niżej, lecą krócej, trzeba znacznie wcześniej i szybciej próbować ich sięgnąć. Radwańska w takich kocich ruchach po trawie jest profesorką, mało kto potrafi tak wyśmienicie biegać po trawie. Nic dziwnego, że od początku to Polka dawała rywalce lekcję. Niemal wszystkie piłki odgrywała za siatkę, a wysoka Tomljanović za nimi nie nadążała, i za którymś odbiciem w końcu wyrzucała je na aut. Nie minęły 23 minuty, a Polka wygrała pierwszego seta 6:0.

Na trybuny przyszedł w czwartek Nick Kyrgios, wielki talent australijskiego tenisa, a według brukowców z Melbourne także sympatia Tomljanović, ale nawet jego obecność nie pomogła. Radwańska świetnie się broniła, ale dobrze grała też w momentach, gdy trzeba było przyśpieszyć grę. Cztery asy, 70 proc. wygranych piłek po pierwszym podaniu, dziesięć winnerów - to naprawdę bardzo dobra ofensywna statystyka w tak krótkim meczu. Po 49 minutach było bowiem po wszystkim.

- Świetnie, że Agnieszka wygrała tak błyskawicznie. Nie zmęczyła się, nie trwoniła energii. Rywalka mogła być niebezpieczna, ale Agnieszka pokazała po raz kolejny, że na trawie czuje się pewnie - mówił tuż po meczu Dawid Celt, sparingpartner i drugi trener Radwańskiej. - Jesteśmy jednak daleko od popadania w hurraoptymizm. Kobiecy tenis tak się wyrównał, że każdy mecz to osobna historia - dodał Celt.

- Fajnie się zrewanżować, wiadomo, że im krótszy mecz, tym lepiej. Jeśli o mnie chodzi, to wszystkie turnieje mogłyby się odbywać na trawie - uśmiechnęła się Radwańska. W III rundzie zmierzy się w sobotę z kolejną Australijką Casey Dellacquą (WTA 61), która dość niespodziewanie pokonała w czwartek w dwóch setach objawienie tego sezonu - Ukrainkę Elinę Switolinę (WTA 17). Rozstawiona z nr. 13 Polka mierzyła się z Australijką w ciągu ostatniego roku trzykrotnie - 12 miesięcy temu ograła ją w Wimbledonie, a potem także w Pucharze Hopmana, a w tym sezonie w Madrycie. W żadnym meczu nie straciła nawet seta. - Ale Dellacquy absolutnie nie lekceważymy. Jest leworęczna, co zawsze jest utrudnieniem, jej serwis stanowi duże zagrożenie, a poza tym to bardzo pracowita, ambitna dziewczyna, która ostatnio idzie do góry. Na pewno Agnieszka musi zacząć skoncentrowana, żeby nie dać zepchnąć się rywalce do defensywy - powiedział "Wyborczej" Tomasz Wiktorowski, trener Radwańskiej.

Na konferencję z Agnieszką przyszło kilku australijskich dziennikarzy, którzy przypominali, że Dellacqua też świetnie czuje się na kortach trawiastych, bo na takiej nawierzchni bardzo często grała w młodości w ojczyźnie. - Wiem, że potrafi być bardzo groźna. Muszę pokazać mój najlepszy tenis - dyplomatycznie odpowiedziała Radwańska.

- Agnieszka z Tomljanović dobrze zagrała pierwszy set, świetnie serwowała i potrafiła przycisnąć, ale w drugim secie już trochę zdjęła pedał z gazu, intensywność była mniejsza. Nie narzekam, tylko mówię, jak było. Ostatnie tygodnie na pewno są dla Agnieszki pogodniejsze, mecze i treningi zagrane z większą pozytywną energią. Zwycięstwa dodają pewności siebie i mam nadzieję, że tak będzie dalej - podkreślił Wiktorowski.

Amerykański dziennikarz zapytał w czwartek Radwańską o przerwaną współpracę z Martiną Navratilovą. Czy przypadkiem jej nawiązanie nie było błędem, skoro bez niej u boku gra teraz lepiej? - Nie, to była dobra decyzja, ale podjęta w złym czasie. Na początku roku byłam mentalnie zmęczona, a teraz czuję się dużo lepiej. Dobrze się z Martiną rozumiałyśmy, wiele się od niej nauczyłam, rozstałyśmy się w przyjaźni - odpowiedziała Radwańska. Dowód, że przyjaźń trwa, widać zresztą na zdjęciu, które Polka wrzuciła na Twittera - uśmiechnięta Martina, Agnieszka i ludzie ze sztabu Agnieszki siedzą na nim przy wspólnej kolacji. - To było kilka dni temu, w domu, który wynajmujemy niedaleko kortów. Grill robił Tomek, przyjemne spotkanie, myślę, że nie ostatnie - powiedziała Radwańska.

Do II rundy debla awansował m.in. Mariusz Fyrstenberg i Meksykanin Santiago González, ale Polak nie tylko na korcie ostatnio odnosi sukcesy. W Londynie się pochwalił, że zajął szóste miejsce na świecie i pierwsze w Polsce w grze Fantasy Premier League, gdzie 3,5 mln osób bawi się w wirtualne rozgrywki ligi angielskiej, wybierając składy na każdą kolejkę. - Przedstawiciele gry przyjechali na Wimbledon, żeby zrobić ze mną wywiad. Mnóstwo tenisistów interesuje się piłką, także zyskałem trochę szacuneczku - zaśmiał się Fyrstenberg.



Zdjęcie Rakieta tenisowa BABOLAT PULSION 102 Zdjęcie Rakieta tenisowa HEAD MARIA 21 Zdjęcie Wilson Rakieta tenisowa US Open
Rakieta tenisowa BABOLAT PU... Rakieta tenisowa HEAD MARIA 21 Wilson Rakieta tenisowa US ...
Sprawdź ceny ? Porównaj ceny ? Porównaj ceny ?
źródło: Okazje.info