Sport.pl

Wimbledon. Kubot i Janowicz w klubie Last 8. Czyli gdzie?

Awans do ćwierćfinału Wimbledonu dał Łukaszowi Kubotowi i Jerzemu Janowiczowi przynależność do elitarnego klubu Last 8. Jaka jest jego geneza i jakie przywileje mają jego członkowie? Relacja na żywo z ćwierćfinałowego meczu Polaków w środę w Sport.pl i Sport.pl Live na telefony. Dziś o 1/2 finału z Na Li gra Agnieszka Radwańska, która wyjdzie na kort ok. godz. 14.00.
Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS, na Androida i Windows Phone

- Po tym zwycięstwie zawsze wejdę już na korty Wimbledonu, bo ćwierćfinał daje mi przynależność do tzw. klubu Last 8. Mogę teraz do końca życia przyjeżdżać na Wimbledon i oglądać mecze. Nie muszę nawet prosić nikogo o bilet. Taki jest tutaj przywilej dla członków tego klubu - powiedział po poniedziałkowym awansie do ćwierćfinału szczęśliwy Łukasz Kubot. Razem z nim do elitarnego grona dołączył jego środowy rywal w walce o półfinał Jerzy Janowicz. Agnieszka Radwańska takie wyróżnienie zapewniła sobie już wcześniej, bo w tym roku już po raz czwarty w karierze zagra w ćwierćfinale. Cała trójka, kiedy zakończy kariery, będzie mogła odwiedzać korty Wimbledonu do woli.

Na pomysł, żeby wybitni tenisiści przyjeżdżali co roku do Londynu, wpadli organizatorzy Wimbledonu w 1986 roku, kiedy zbliżała się setna rocznica zawodów. Chodziło o to, by upamiętnić zawodników, którzy tworzyli historię najstarszego i najbardziej prestiżowego turnieju tenisowego na świecie. Zaproszenia daje co roku przewodniczący organizatora rozgrywek (All England Lawn Tennis and Croquet Club), a obecnie jest nim Philip Brook. Takie wyróżnienie otrzymują singliści, którzy awansują przynajmniej do ćwierćfinału, debliści, którzy osiągną półfinał, a także finaliści miksta.

Członkowie elitarnej grupy mają szereg przywilejów. Dostają m.in. darmowe wejściówki dla siebie i gościa na teren kortów podczas trwania turnieju, mogą korzystać z hotelowego apartamentu, otrzymują darmowe bilety na korty centralny i numer 1, a także przepustkę na coroczne cocktail party. Obecnie klub stowarzysza ok. 600 tenisistów, a średnio co roku takich legend tenisa przyjeżdża do Londynu około dwustu. Każdy, kto zawita, musi się wpisać do specjalnej księgi. Dzięki temu każdy obecny członek klubu Last 8 wie, kogo może na miejscu spotkać.

Wimbledon pierwszy wprowadził taki klub, dopiero potem poszły tym śladem inne wielkoszlemowe turnieje. Z przywilejów korzysta w Londynie np. 74-letni Rod Laver, dwukrotny zwycięzca Wielkiego Szlema, czy też Frank Sedgman, który w 1952 roku wygrał zarówno turnieje singlowy, deblowy, jak i miksta.

Każdego roku do rejestru klubu wpisywane są nowe nazwiska, a średni wiek członków jest raczej wysoki, dlatego 22-letni Janowicz go nieco obniży. Rzadko jednak zawodnicy wykorzystują swoją przynależność do klubu tuż po zakończeniu kariery. Zazwyczaj w klubie spotykają się sami seniorzy, bo ci młodsi członkowie najczęściej pracują w telewizji albo zostają trenerami.

Niemiecki dziennikarz, którego kiedyś po klubie oprowadzał Boris Becker powiedział, że "człowiek czuje się tam, jak w muzeum". Jak opowiada ćwierćfinalista z 1988 roku Patrik Kuhnen w klubie panuje atmosfera angielskiej kawiarni, w której weterani przy kawie, herbacie i ciastkach filozofują o tenisie.

Kto wie, być może kiedyś przy jednym stoliku usiądą sobie Radwańska, Kubot i Janowicz i razem powspominają wspaniały turniej z 2013 roku.



Więcej o:
Komentarze (10)
Wimbledon. Kubot i Janowicz w klubie Last 8. Czyli gdzie?
Zaloguj się
  • bulkazbananem

    Oceniono 115 razy 101

    Eh, gdyby piłkarze trenowali tak intensywnie jak tenisiści czy siatkarze na przykład, to może nie musielibyśmy po każdych eliminacjach szukać nowego selekcjonera!

    A wracając do tenisa, to Janowicz przecież niedawno pogonił Murraya więc, finał wcale nie jest wykluczony :)

  • qzik69

    Oceniono 59 razy 53

    Ciekawe co na to Kuba Błaszczykowski ;D

  • marudek21

    Oceniono 32 razy 22

    "Relacja na żywo z półfinałowego meczu Polaków w środę"

    O, to pewnie od razu dostali dzikie karty do półfinału :)

  • jot-23

    Oceniono 12 razy -12

    Cos przypomina bardzo 5-timers club z SNL

  • niezalezny78

    Oceniono 57 razy -39

    Nie w "Last 8" tylko w ćwierćfinale.
    I nawet jeżeli to jest sukces to napewno nie jest to moment na świętowanie.
    Zamiast tego lepiej się wyciszyć i powalczyć o zwycięstwo w turnieju.
    Ale ani polska prasa ani polscy sportowcy tego nie pojmują.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX