Wimbledon. Janowicz odpadł z Mayerem w trzeciej rundzie. A miał piłki meczowe...

Na trzeciej rundzie skończyła się niesamowita przygoda Jerzego Janowicza z Wimbledonem (z pulą nagród 16,1 mln funtów). 22-latek z Łodzi, który do turnieju głównego przebijał się przez eliminacje, przegrał w niej po niezwykle zaciętym meczu z rozstawionym z nr 31 Niemcem Florianem Mayerem 7:6, 3:6, 2:6, 6:3, 7:5.
3 : 2
Informacje
Wimbledon - III runda singla mężczyzn
Piątek 29.06.2012 godzina 18:25
Wyniki szczegółowe
1 S
2 S
3 S
4 S
5 S
Wynik
F.Mayer
7
3
2
6
7
3
J.Janowicz
6
6
6
3
5
2
Debiutujący w wielkoszlemowym turnieju głównym Polak był objawieniem tegorocznego Wimbledonu. Polak jak burza przeszedł przez trzy rundy eliminacji, a w dwóch pierwszych rundach pokonał wyżej notowanych Włocha Simone Bolelliego i Łotysza Ernestsa Gulbisa.

Przechodzący najlepszy okres w karierze Janowicz przed starciem z Mayerem mógł pochwalić się imponującą statystyką 19 wygranych w 23 ostatnich meczach. Dlatego choć obu tenisistów dzieli w rankingu ponad 100 miejsc (Polak jest 136, Niemiec - 29), szans na zwycięstwo łodzianinowi nie można było zabierać. Pokazał to zresztą niedawny mecz obu graczy podczas challangera w Prościejowie, w którym Mayer po niezwykle zaciętych dwóch setach wymęczył wygraną 7:5, 7:5.

Równie wyrównany był pierwszy set piątkowego meczu, w którym obaj tenisiści konsekwentnie wygrywali swoje podania. O jego losie musiał więc zadecydować tie-break, w którym minimalnie lepszy okazał się Niemiec.

W drugim secie Mayer już w pierwszym gemie mógł przełamać podanie naszego tenisisty. Janowicz najpierw uratował się serią trzech potężnych serwisów, a po chwili samemu przy pierwszej okazji przełamał rywala. Mimo drobnych problemów Polak utrzymał przewagę już do końca i po wygrywającym forhendzie doprowadził do wyrównania w setach.

Trzecia partia to koncertowa gra zawodnika łódzkiego MKT, który dwukrotnie wygrywał gemy przy serwisie rywala. Janowicz zanotował aż trzy razy więcej winnerów (15 do pięciu), a przy własnym podaniu stracił zaledwie cztery punkty.

Niewiele brakowało, by kolejny set był ostatnim. Polak breakpointy miał bowiem w obu pierwszych gemach serwisowych Niemca. Niestety, nie dość, że nie wykorzystał żadnego z nich, to jeszcze przy stanie 2:3 samemu dał się przełamać. Chwilę później było już 5:2, a rozpamiętujący niewykorzystane sytuacje Janowicz co chwila gestykulował i machał rakietą. Był po prostu rozkojarzony. Janowicz uspokoił jednak nerwy i był bliski doprowadzenia do remisu 5:5. W dziesiątym gemie dwukrotnie mógł przełamać Mayera, w międzyczasie broniąc trzy piłki setowe. Przy czwartej nie dał już jednak rady, co oznaczało, że obaj tenisiści w drugiej rundzie z rzędu rozgrywać będą pięciosetówkę.

W wyczekiwaniu na decydującą partię Janowicz wdał się w niepotrzebną dyskusję z sędzią głównym, próbując przekonać go, że przy decydującej piłce Mayer posłał przy serwisie piłkę w aut i powinien mieć drugie podanie. Obawy o to, że sytuacja ta wytrąci go z koncentracji były niepotrzebne. Mimo że łodzianin miał problemy ze skutecznością pierwszego podania (w trzech pierwszych gemach trafił tylko sześć z 15 piłek), to jednak bez większych problemów utrzymywał swój serwis. Problemy pojawiły się dopiero przy remisie 3:3, ale ostatecznie gema po grze na przewagi rozstrzygnął na swoją korzyść Janowicz, który zakończył go 19 asem serwisowym. Przy prowadzeniu 5:4 Polaka od awansu do 1/8 dzielił już tylko jeden gem. Gdy przy wyniku 15:30 Mayer posłał piłkę w siatkę, Janowicz stanął przed dwoma piłkami meczowymi. Pierwszą z nich przegrał po jednej z dłuższych wymian w meczu, w drugiej - posłał return w siatkę. Dwie kolejne piłki także wygrał Niemiec i na tablicy wyników zamiast 6:4 dla naszego tenisisty pojawił się remis 5:5. Niewykorzystana okazja zdekoncentrowała Janowicza, który własny gem serwisowy rozpoczął od trzech przegranych piłek. Mayer wykorzystał już drugą okazję na przełamanie i tym razem to jego dzielił gem od ostatecznego triumfu. Niemiec wygrał go do 30, a cały mecz 7:6, 3:6, 2:6, 6:3, 7:5.

Mimo porażki Janowicz swój udział w Wimbledonie może uznać za niezwykle udany. W swym debiucie w Wielkim Szlemie doszedł bowiem aż do trzeciej rundy. Dzięki temu zarobił blisko 40 tys. funtów i 90 punktów do rankingu ATP, które dadzą mu awans w okolice 110 miejsca.

Więcej o: