Roland Garros. Bierna Woźniacka gorsza od Hantuchovej

Liderka światowego rankingu Dunka Karolina Woźniacka przegrała w III rundzie French Open ze Słowaczką Danielą Hantuchovą 1:6 3:6. Było to czwarte spotkanie tych tenisistek. We wcześniejszych trzech Hantuchova nie wygrała ani jednego seta. W piątek dosłownie zmiażdżyła Dunkę, jeśli chodzi o liczbie wygrywających uderzeń (26:8).
Na Karolinie Woźniackiej cały czas ciąży ogromna presja. Pomimo przewodzenia w światowej liście zawodniczek, Dunka nie wygrała ani jednego turnieju Wielkiego Szlema. Po porażce w Paryżu ambitne plany musi odłożyć minimum do Wimbledonu. Pomimo tego, Dunka zapewnia, że nie czuje ciśnienia nakładanego na nią przez media. - Czuję tylko i wyłącznie presję ze swojej strony. Uwielbiam wygrywać. Potrenuję jeszcze ciężej i wrócę silniejsza, zobaczycie! - stwierdziła. Paryż nigdy nie był dla Woźniackiej szczęśliwym miejscem, jednak jej wyniki z każdym sezonem były lepsze. W debiucie w 2007 roku przegrała już w pierwszym meczu, a w kolejnych dwóch edycjach notowała III rundę. Po ubiegłorocznym ćwierćfinale i porażce z późniejszą mistrzynią Francescą Schiavone, apetyt tenisistki sięgał z pewnością wyżej.

W piątkowym meczu III rundy z Hantuchovą Woźniacka była nadzwyczaj bierna. Przez większą część spotkania ograniczała się wyłącznie do przerzucania piłek na druga stronę siatki, nie utrudniając zbytnio zadania długonogiej rywalce. Słowaczka większość piłek dostawała na rakietę, a to był dla niej wymarzony układ. Hantuchova rozrzucała po rogach bezradną rywalkę i z pierwszych jedenastu gemów wygrała aż dziesięć! Dunka postanowiła wzmocnić trochę siłę uderzenia i wykorzystać fakt, że wysoko prowadząca przeciwniczka zapomniała o grze na punkty i za wszelką cenę chciała prezentować tenis piękny dla oka. Po kilku nieudanych skrótach Słowaczki było już 4:3. Hantuchova, która po każdym punkcie odwracała się plecami do kortu i podskakiwała koncentrując się niczym Maria Szarapowa, wygrała ważny gem serwisowy, a następnie dopełniła dzieła grając w odbiorze. Bardzo wymowna jest statystyka wygrywających uderzeń. Słowaczka wprost zmiażdżyła w tym elemencie rywalkę 26:8. - Próbowałam coś zmieniać, grać więcej kątowo, podnosić piłkę. Daniela dziś jednak ze wszystkim sobie radziła. Grała dobrze, z pewnością lepiej ode mnie - komplementowała Hantuchovą pierwsza rakieta turnieju.

Dunka stwierdziła także, że nie czyta gazet i opinie innych ludzi traktuje z przymrużeniem oka. - Gdy byłam mała ludzie także mówili mi, że nie będę czołową zawodniczką, bo pochodzę z Danii, gdzie ludzie nie mają mentalności zwycięzców - wyznała Woźniacka.

Dla rozstawionej z numerem 28 Słowaczki tegoroczny występ w Paryżu jest czterdziestym pierwszym wielkoszlemowym turniejem gry pojedynczej. - To był z pewnością jeden z najlepszych meczów w mojej karierze - powiedziała Hantuchovą. Wygrana z Woźniacką pozwoliła jej wyrównać swój najlepszy wynik na kortach Rolanda Garrosa (czwarty raz zagra w IV rundzie). Najlepszym rezultatem Hantuchovej w turniejach Wielkiego Szlema cały czas pozostaje półfinał w 2008 roku osiągnięty w Melbourne, ale z tak dobrą grą może śmiało myśleć o powtórzeniu tego rezultatu. W IV rundzie jej przeciwniczką będzie Swietłana Kuzniecowa.