Roland Garros. Woźniacka o pracy sędziów: To wstyd, że popełniane są takie błędy

Była liderka rankingu WTA Karolina Woźniacka przegrała w III rundzie z Estonką Kaią Kanepi 1:6 7:6(3) 3:6 i odpadła z wielkoszlemowego French Open. Dunka miała wiele zastrzeżeń do pracy sędziów.
Woźniacka kilkukrotnie poddawała wątpliwości sędziowskie werdykty. Najbardziej zagorzała dyskusja miała miejsce przy stanie 1:1 w drugim secie.

W czasie jednej z wymian piłka uderzona przez Kanepi spadła na linię końcową kortu. Sędzia Poncho Ayala, poproszony przez Dunkę o weryfikację śladu, zszedł ze swojego stołka i po dokładnym obejrzeniu miejsca w którym spadła piłka, podtrzymał decyzję sędziego liniowego. Ich zdaniem piłka zawadziła o linię, co oznaczało punkt dla Kanepi.

Woźniacka nie zgadzała się z werdyktem. - Jak możesz być takim arogantem? Chodziłeś do szkoły? - ironicznie pytała hiszpańskiego arbitra. Ten jednak zdania nie zmienił. Sytuacja rozzłościła Dunkę do tego stopnia, że poprosiła o wizytę na korcie panią supervisor turnieju. Ona także, po wysłuchaniu zastrzeżeń tenisistki, oceny Ayali zmienić nie chciała.

- To wstyd, że popełniane są takie błędy. To nie byłą nawet w sytuacja w której można zastanawiać się, czy piłka weszła, czy nie. Z pewnością była na aucie! - denerwowała się Dunka po spotkaniu.

Woźniacka przegrywała już nawet 1:6 1:5, ale zdołała rozstrzygnąć drugą partię na swoją korzyść. Kanepi mecz wygrała jednak zasłużenie, posyłając aż 46 kończących uderzeń (przy 14 Woźniackiej).