French Open. Nadal, Djoković, S. Williams i Szarapowa faworytami

Rafael Nadal walczy o siódme zwycięstwo nad Sekwaną, a Novak Djoković o czwartego Szlema z rzędu. U kobiet największe szanse daje się Serenie Williams i Marii Szarapowej, ale tradycyjnie możliwa jest niespodzianka.
Nadal u mężczyzn znów jest faworytem niemal murowanym, bo po zeszłorocznej zapaści, gdy nawet na czerwonej mączce zaczął przegrywać z Djokoviciem, nie ma już śladu. Hiszpan, przygotowując się do Rolanda Garrosa, gdzie ma szansę wygrać po raz siódmy i pobić rekord Björna Borga, wyraźnie ograł Serba w Monte Carlo i Rzymie. Bukmacherzy za jedno euro trafnie postawione na Rafę wypłacą tylko 75 centów nagrody.

Hiszpanowi pomaga łatwe losowanie. Na drodze do półfinału nie wpada na właściwie żadnego mocnego gracza na czerwonej mączce. Dużo trudniej mają Andy Murray (Gasquet, Isner, Jużny, Ferrer) i Roger Federer (Del Potro, Berdych).

- Faworytem jest Rafa, to jasne jak słońce - stwierdził sam Djoković, który z Nadalem może zmierzyć się dopiero w finale. Serb znalazł się w połówce drabinki z Federerem, a Nadal z Murrayem. Djoković, który w Rzymie pokonał niedawno Federera, rewanżując mu się za zeszłoroczną porażkę w Paryżu, walczy o czwarte wielkoszlemowe zwycięstwo z rzędu, co w męskim tenisie nie udało się nikomu od 1969 r., gdy Rod Laver sięgnął po klasycznego Wielkiego Szlema. U kobiet ostatnią tenisistką, która zdobyła wszystkie tytuły wielkoszlemowe z rzędu, była Serena Williams w 2003 r.

Amerykanka jest faworytką wśród kobiet, bo znów świetnie serwuje i miażdży rywalki, w tym sezonie nie przegrała jeszcze meczu na kortach ziemnych - zwyciężyła w Charleston i Madrycie, a z Rzymu wycofała się z lekką kontuzją. Wiele osób stawia na Marię Szarapową, triumfatorkę z Rzymu, dla której Paryż jest jedynym brakującym Szlemem w kolekcji. Problem jest tylko taki, że obie faworytki wpadają na siebie w ćwierćfinale. Liderka rankingu Wiktoria Azarenka jest wymieniana jako trzecia w kolejce. Duże szanse na obronę tytułu fachowcy dają Na Li, wysoko stoją też akcje Samanthy Stosur.

Mało kto stawia na Agnieszkę Radwańską, która tuż przed Rolandem Garrosem wygrała mniejszy turniej w Brukseli. - Agnieszka aż tak bardzo się w Belgii nie zmęczyła. Tyle samo trenowalibyśmy przez te wszystkie dni, będąc w Paryżu. Zwycięstwo dodało pewności siebie. Paryż chcemy wziąć z marszu - zapowiada trener Tomasz Wiktorowski. Ale rozstawiona z nr. 3. Polka miała w losowaniu pecha, bo już w II rundzie może zmierzyć się z Venus Williams, najmocniejszą tenisistkę, która nie została w Paryżu rozstawiona.