Sport.pl

Australian Open. Fyrstenberg przyznaje: Zawaliłem serwis

- Zawaliliśmy pierwszego seta, z takimi zawodnikami trzeba wykorzystywać szanse, które się nadarzają. Potem rywale grali już na większym luzie i zasłużenie zwyciężyli - mówili po porażce w ćwierćfinale Australian Open Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski.
Polacy grali w swoim piątym w karierze ćwierćfinale Wielkiego Szlema, ale nie zdołali awansować do drugiego po 2006 r. półfinału. W środę na Margaret Court Arena w Melbourne pokonali ich rozstawieni z dwójką Białorusin Maks Minryj i Kanadyjczyk Daniel Nestor 7:6 (7-3), 6:3.

Polacy zaczęli idealnie - od prowadzenia 2:0, ale potem Mirnyj i Nestor szybko przełamali serwis Mariusza Fyrstenberga i po chwili znów był remis. Przy 5:4 Polacy zmarnowali jedną piłkę setową, a potem gładko dali się ograć w tie-breaku. Od tego momentu na korcie rządzili już tylko faworyzowani rywale.

- Zawaliliśmy tego pierwszego seta, z takimi zawodnikami trzeba wykorzystywać szanse, które się nadarzają. Trzeba było utrzymać prowadzenie na początku, to było decydujące. Przy setbolu szanse były mniejsze, bo oni zagrali akurat super. Wygrany tie-break zupełnie ich uskrzydlił, grali na większym luzie, zasłużenie zwyciężyli - mówił po meczu Matkowski.

- Nie najlepiej dziś serwowałem - uderzył się w piersi Fyrstenberg. - Dobrze czytali mój serwis, piłka wracała, ja chciałem lepiej, mocniej, a wychodziło gorzej. Jesteśmy rozczarowani, bo po raz kolejny byliśmy blisko półfinału i znów się nie udało. Zdecydowało kilka piłek. Ale Nestor i Mirnyj nie na darmo od lat są w czołówce światowej deblistów. Właśnie dlatego, że umieją rozstrzygać losy meczów w decydujących momentach - dodał Fyrstenberg.

W meczu o finał przeciwnikami białorusko-kanadyjskiego duetu będą Hindusi Mahesh Bhupathi i Leander Paes. Za ćwierćfinał Polacy otrzymają do podziału 56 tys. dol. australijskich (ok. 170 tys. zł).

W czwartek wylatują na kilka dni do kraju. W lutym zagrają w Rotterdamie, a potem w Dubaju.

Trener Radwańskiej: Zabrakło tenisowego upetu »




Więcej o: