Australian Open. Radwańska łamie rakietę

Po 154-minutowym horrorze Agnieszka Radwańska pokonała Kimiko Date-Krumm 6:4, 4:6, 7:5 w I rundzie Australian Open. Kim Clijsters upokorzyła Dinarę Safinę
Radwańska (WTA 14) z trudem wygrała pierwszy mecz po październikowej operacji stopy. Po ostatniej piłce była tak fizycznie i psychicznie zmęczona, że nie miała nawet siły się cieszyć. Delikatnie uniosła tylko rękę do góry.

40-letnia Japonka (WTA 56), najstarsza aktywna tenisistka, która w latach 90. była czwarta na świecie i toczyła zacięte mecze ze Steffi Graf, długo grała od Radwańskiej lepiej. Była odważniejsza, szybsza, podejmowała skuteczniejsze decyzje w ofensywie. Agnieszce wyraźnie brakowało ogrania w meczach o punkty, sprawiała wrażenie przygaszonej, często grała zbyt defensywnie - przez środek, posyłała zdecydowanie za krótkie piłki. Na palcach jednej ręki można było policzyć długie, agresywne uderzenia przy linii. Polka wiedziała jednak sama, że gra źle, bo ciągle na siebie pokrzykiwała.

W trzecim secie Agnieszka przegrywała już 1:4, ale wtedy podjęła najlepszą w meczu decyzję - poprosiła o przerwę medyczną i kazała fizjoterapeutce wymasować sobie plecy. Gdy po pięciu minutach wznowiono pojedynek, Japonka nagle przestała trafiać w kort, jej gra kompletnie się rozsypała i Radwańska z zimną krwią mogła odrobić stratę. Kilka ostatnich gemów zagrała już po mistrzowsku. - Nie wiem, czy to była taktyka, czy naprawdę ją bolało, ale ta przerwa zdecydowała o porażce. Mięśnie zdążyły ostygnąć, zaczęły łapać mnie skurcze - tłumaczyła Date-Krumm. "Radwańska oszustka!" - pisali na zagranicznych portalach niektórzy internauci o zachowaniu Polki. - To nie jest zabronione, więc nic się nie stało. Moja wina - ucięła jednak temat Japonka.

Na kilka piłek przed końcem meczu stało się jeszcze coś dziwniejszego - Radwańskiej rozleciała się w dłoniach rakieta. Po odbiciu piłki, główka odleciała kilka metrów pod trybuny, a Polce w ręce został tylko trzonek. Rakieta nie wytrzymała, bo wcześniej tenisistka w ataku złości przywaliła nią kilka razy z całej siły o kort. Filmik z tego zdarzenia był hitem na całym świecie. W internecie zamieszczały go portale od USA po Japonię. "Najlepsza i tak była niewzruszona mina Radwańskiej a la Buster Keaton" - napisał jeden z amerykańskich dziennikarzy.

W II rundzie rywalką Polki będzie 19-letnia Petra Martić (WTA 140), która jak burza przeszła przez eliminacje, a w I rundzie ograła Australijkę Sophie Ferguson. Chorwatka lubi sprawiać niespodzianki - rok temu ograła m.in. Yaninę Wickmayer i Aravane Rezai. Na pewno trzeba uważać na jej mocny serwis (Martić ma 180 cm).

Spotkanie Łukasza Kubota (ATP 72) z Ukraińcem Serhijem Stachowskim (ATP 41) w II rundzie singla rozpocznie się w nocy.

W wielkim tenisie wydarzeniem dnia były łzy Dinary Safiny, która przegrała 0:6, 0:6 z Kim Clijsters. To pierwszy przypadek w erze open (po 1968 r.), żeby była rakieta numer jeden na świecie zaliczyła tzw. rowerek w Wielkim Szlemie. - Strasznie żal mi Dinary, ale ja nigdy nie rozdaję prezentów - powiedziała po meczu brutalnie Clijsters. Safina jeszcze w 2009 r. była numerem jeden, ale po serii kontuzji nie umie wciąż odnaleźć dawnej formy. W rankingu spadła już na 75. lokatę.

Wielkie zwycięstwo odniósł David Nalbandian, który pokonał w pięciu setach Lleytona Hewitta. Spotkanie trwało 4 godz. i 48 minut i zakończyło się po 1 w nocy lokalnego czasu. Argentyńczyk, nim zatriumfował, obronił dwa meczbole, a przez cały czas miał przeciw sobie nie tylko Hewitta, ale też 15 tys. widzów na Rod Laver Arena. Na koniec dostał jednak potężne brawa, bo na zwycięstwo zasłużył. - To był jeden z tych meczów, których nigdy nie zapomnisz - stwierdził.

Pierwszy mecz w Wielkim Szlemie od roku zagrał triumfator US Open z 2009 r. Juan Martin Del Potro, który w trzech setach pokonał Dudiego Selę z Izraela. Argentyńczyk długo leczył kontuzję nadgarstka. Teraz w hicie II rundy zmierzy się z Marcosem Baghdatisem.

72

niewymuszone błędy popełniła Date-Krumm. Radwańska - 42. Japonka miała 38 winnerów, Polka - 26

Najważniejsze wyniki. Mężczyźni. I runda: R. Nadal (Hiszpania, 1) - M. Daniel (Brazylia) 6:0, 5:0 - krecz; R. Soederling (Szwecja, 4) - P. Starace (Włochy) 6:4, 6:2, 6:2; A. Murray (W. Brytania, 5) - K. Beck (Słowacja) 6:3, 6:1, 4:2 - krecz; D. Ferrer (Hiszpania, 7) - J. Nieminen (Finlandia) 6:4, 6:3, 1:6, 6:2; M. Jużny (Rosja, 10) - M. Ilhan (Turcja) 6:2, 6:3, 7:6 (7-5); J.-W. Tsonga (Francja, 13) - P. Petzschner (Niemcy) 4:6, 2:6, 6:2, 6:3, 6:4;

Kobiety. II runda: W. Zwonariewa (Rosja, 2) - S. Bammer (Austria) 6:2, 6:1; S. Stosur (Australia, 5) - L. Davis (USA) 6:1, 6:1; J. Janković (Serbia, 7) - A. Kudriawcewa (Rosja) 6:0, 7:6 (7-5); S. Peer (Izrael, 10) - M. Johansson (Francja) 6:1, 6:1; N. Pietrowa (Rosja, 13) - K. Perwak (Rosja) 6:2, 6:1.

Porażka Ivanović. Australian Open  ?