Radwańska: Schiavone to przeciwniczka z wyższej półki

- Każdy cieszyłby się z tak gładkiego przejścia przez dwie rundy w Wielkim Szlemie. Rywalki trochę mi pomogły, ale ze swojej gry w Australii jestem na razie zadowolona - mówi Sport.pl Agnieszka Radwańska, która w czwartek awansowała w Melbourne do III rundy singla i zagra z Włoszką Francescą Schiavone.
Specjalny blog wysłannika Sport.pl do Melbourne ?

Rozstawiona z dziesiątką Polka pokonała w II rundzie Rosjankę Ałłę Kudriawcewą 6:0, 6:2. W gronie 32 najlepszych znalazła się szybciej i z większą swobodą niż wiele faworytek. Dinara Safina, czy siostry Williams potrzebowały i więcej czasu, i energii, by pokonać swoje przeciwniczki, a finalistka z 2008 r. Ana Ivanović w ogóle nie zdołała przebić się przez II rundę - w kiepskim stylu poległa w czwartek z Argentynką Giselą Dulko.

- Nie pamiętam kiedy tak łatwo wygrałam dwa mecze w Szlemie, ale nie przesadzajmy, szybkie zwycięstwa nie czynią mnie od razu faworytką. Wygranie dwóch meczów w pierwszych rundach w taki sposób jest jednak marzeniem każdej tenisistki. Nie wszystkim się to udaje. Rywalki trochę mi pomogły, ale bez mojej dobrej gry, nie byłoby tak łatwo. Jestem zadowolona z tego, jak zagrałam oba te mecze - stwierdziła Radwańska, która w I rundzie zmiotła w poniedziałek z kortu Niemkę Tatianę Malek 6:0, 6:1.

Kudriawcewa to sensacyjna pogromczyni Marii Szarapowej z Wimbledonu 2008, ale w Melbourne 2010 nie przypominała ani trochę siebie sprzed półtora roku. - Ta dziewczyna potrafi dobrze grać, ale na mecz ze mną wyszła chyba bez wiary w zwycięstwo. To się czuło. Potem zaatakowała mocniej, ale było już za późno. Sprawiała wrażenie zmęczonej, może nogi ją bolały po pierwszej rundzie? W końcu miała trzysetowy maraton z Melanie Oudin - powiedziała Radwańska.

Na konferencję prasową z Polką przyszli włoscy dziennikarze i wypytywali o mecz z Francescą Schiavone. - She plays a lot of spin. Can be very tough - zaczęła po angielsku Radwańska. Po polsku doprecyzowała później w rozmowie z nami: - Ona gra taki męski tenis, różni się od innych dziewczyn. Bardzo mocno rotuje piłkę do przodu. Umie ją długo trzymać w korcie, jest regularna. Dużo będzie zależało od tego, jak ona zagra. Zazwyczaj nie oddaje punktów za darmo. Trzeba się będzie dużo nabiegać.

Polka grała dotąd ze Schiavone trzykrotnie, nigdy nie wygrała. Po raz ostatni mierzyła się z 30-letnią Włoszką w sierpniu 2008 r. w II rundzie igrzysk olimpijskich w Pekinie. Po słabym meczu Polka przegrała 3:6, 6:7 (8-10). - To było półtora roku temu, mecz był w smogu, w zupełnie innych warunkach. Nie twierdzę, że wygram, ale zrobię wszystko, by teraz się jej zrewanżować - podkreśliła Radwańska.

Polka w Australii nie broni w singlu żadnych punktów za poprzedni rok, wiec może awansować w rankingu WTA. Być może na 9. miejsce, a być może jeszcze wyżej. - Zupełnie na to nie patrzę, nie myślę o rankingu - stwierdziła Agnieszka, która w czwartek po południu grając w parze z Marią Kirilenko awansowała też do II rundy debla. Polsko-rosyjska para wygrała 6:0, 6:7 (4-7), 6:2 z Rumunką Soraną Cirsteą i Rosjanką Anastazją Pawliuczenkową. - Trochę zawaliłyśmy w drugim secie, ale nieważne jak, ważne, że wygrałyśmy - uśmiechnęła się Agnieszka.

Specjalny tenisowy serwis o Australian Open 2010 ?