Australian Open. Klaudia Jans i Alicja Rosolska też zwycięskie! Polscy fani pomagają

- To szczęśliwy polski dzień. Dobrze, że się obudziłyśmy w tym drugim secie - mówiły uśmiechnięte deblistki Klaudia Jans i Alicja Rosolska, które tak jak Łukasz Kubot z Oliverem Marachem oraz Mariusz Fyrstenberg z Marcinem Matkowskim, awansowały w środę do II rundy debla Australian Open 2010. Polki wygrały 2:6, 7:5, 6:4 z Australijką Alicią Molik i Amerykanką Meghann Shaughnessy.
Polki prowadziły w I secie 2:0, ale potem stanęły i tylko przyglądały się jak punkty przez bite pół godziny zdobywają rywalki.

- Początek dobry, a potem zaczęłyśmy grać zbyt asekuracyjnie. I tak się nie mogłyśmy pozbierać przez półtora seta, przegrałyśmy siedem gemów z rzędu. Na szczęście wreszcie na korcie zaczęło się znów w nas tlić jakieś życie - powiedziała Sport.pl Rosolska.

- Kibice bardzo nam pomogli. Myślałyśmy, że Australijczycy zakrzyczą polskich fanów, a było na odwrót. Nawet sędziowie się mylili na naszą korzyść. Czułyśmy się jak u siebie. Australia jest pod względem polskich fanów najlepszym Szlemem. Na drugim miejscu jest Nowy Jork - uśmiechała się Jans.

Polki miały niezbyt udany początek sezonu - przegrały w I rundach w Brisbane i Sydney. - Miałam kontuzję łydki, naderwałam pod koniec poprzedniego roku mięsień. Dopiero po świętach zaczęłam na dobre trenować i stąd te porażki - tłumaczyła Jans.

W II rundzie Polki zmierzą się z Su-Wei Hsieh z Tajwanu i Chinką Shuai Peng, rozstawione z numerem czwartym. - Znowu Chinki. Ciągle nas prześladują w II rundach. Ale na US Open wygrałyśmy z Chinkami, co prawda innymi, ale zawsze to jakieś przełamanie chińskiej klątwy - z poważną miną stwierdziła Rosolska.

Specjalny serwis - Australian Open ?