Tenis. "Afera piruetowa" na Australian Open. "Czy Federer został kiedyś o to poproszony?"

Po zwycięskim meczu przeciwko Kiki Bertens Eugenie Bouchard udzielała wywiadu na korcie. Nagle jej rozmówca - Australijczyk Ian Cohen - poprosił, by tenisistka zrobiła... piruet. Onieśmielona Kanadyjka wykonała go, ale po chwili ze wstydu skryła twarz w dłoniach. Tak rozpętała się burza określona mianem "twirlgate" ("afera piruetowa"), która ponownie wywołała pytania o seksizm w tenisie.
Zachowanie Cohena spotkało się z ostrą krytyką. Zostało odebrane jako seksistowskie i perwersyjne. "Czy Federer kiedyś został o coś takiego poproszony? Żałosne!" - napisała na Twitterze kanadyjska dziennikarka stacji CBC Signa Butler. "Drażni mnie, że w przypadku kobiet sprawy sportowe często schodzą na drugi plan" - dodała.

Prezenterka szwedzkiej telewizji TV4 Anna Brolin uważa, że Cohen powinien dostać zakaz przeprowadzania wywiadów. Dziennikarka "Herald Sun" Wendy Tuohy twierdzi zaś, że seksizm to w ogóle duży problem kobiecego tenisa, a na tenisistki patrzy się nie jak na sportsmenki, tylko jak na modelki. "Łatwo wyobrazić sobie niesmak, jaki wzbudziłaby prośba reporterki, żeby Nadal lub Federer kręcili swoimi tyłkami przed kamerami. Wiem, że to się nie stanie. Seksizm w tenisie jest zakorzeniony od góry do dołu. Poniżające traktowanie tenisistek jest tak powszechne, że nawet niektórzy gracze czują, że mogą mówić bez żadnych konsekwencji, co im się podoba. Jo-Wilfried Tsonga powiedział, że mecze kobiet są mniej przewidywalne, bo "dziewczyny są bardziej niestabilne" - pisze Tuohy.

Sama Bouchard skomentowała sytuację na konferencji prasowej. - To było zaskakujące. To znaczy, hm, nie wiem... Starszy człowiek prosi cię, żebyś zrobiła piruet. To trochę zabawne - powiedziała.



Bouchard nie była pierwsza. Ten sam dziennikarz poprosił wcześniej o zrobienie piruetu Serenę Williams. Ta jednak nie zawraca sobie głowy tą sytuacją. - Ja nie poprosiłabym o to Rafaela Nadala czy Rogera Federera. Nie wiem, czy to jest seksistowskie czy nie. W każdym razie nie bardzo chciałam zrobić ten piruet. Nie potrzebuję dodatkowego zwracania na siebie uwagi. Ale ogólnie to było w porządku - stwierdziła Williams.

Zdaniem Amerykanki sprawa została za mocno rozdmuchana. I nie ma co się w nią zagłębiać. - Życie jest za krótkie, żeby się skupiać na takich rzeczach. Mamy dużo więcej problemów. Czy zrobię piruet, czy nie, to nie będzie koniec świata. Trzeba być tylko pozytywnie nastawionym do świata i iść do przodu - zakończyła Williams.

Bouchard, która jest ubiegłoroczną półfinalistką Australian Open, w III rundzie zmierzy się z Francuzką Caroline Garcią. Rywalką Williams będzie Włoszka Camila Giorgi.