Australian Open. Horror dla Agnieszki Radwańskiej

W trzy godziny ograła Betthanie Mattek-Sands w Australian Open. - Sztuką jest wygrywać, gdy nie idzie - mówi trener Polki
Profil Sport.pl na Facebooku - 40 tysięcy fanów. Plus jeden? >

Rozstawiona z ósemką Agnieszka Radwańska z trudem zwyciężyła w I rundzie 6:7 (10-12), 6:4, 6:2 ze znacznie niżej notowaną rywalką. Mattek-Sands to dopiero 67. rakieta świata, w tenisowym światku nazywana jest "Lady Gagą", bo słynie raczej z ekstrawaganckich strojów i fryzur niż z wybitnych tenisowych umiejętności. W poniedziałek długo to ona była jednak lepsza.

Radwańska sama zgotowała sobie horror, bo na kort wyszła speszona, przytłoczona rolą faworytki. Choć ostatnio imponowała odważną grą, to w pierwszym w roku wielkoszlemowym występie zobaczyliśmy starą wersję polskiej tenisistki - grającą pasywnie, bez pomysłu, odbijającą piłki w pół kortu. Agresywnie od początku poruszała się za to Mattek-Sands - nieustannie atakowała, ryzykowała, strzelała piłkami blisko linii (posłała aż 81 winnerów!). Ciągle nękała też Radwańską dropszotami. Polka momentami była bezradna, waliła z wściekłości rakietą w kort.

Duże znaczenie dla meczu miał silny wiatr. Lepiej radziła sobie z nim Amerykanka - cięższa i silniejsza fizycznie. Umiała się przez niego przebić, a Polka - zamiast uderzać mocniej - starała się nie popełniać błędów, co było zgubne, bo pozwalało na kontrataki rywalce.

Radwańska uratowała się cudem, pomogło jej zmęczenie Mattek-Sands, która pod koniec drugiego seta zaczęła mieć problemy z lewym biodrem. Im dłużej trwał mecz, z tym mniejszym impetem atakowała.

- Ale znaczenie miało też to, że Agnieszka zagrała w trzecim secie nieco agresywniej - mówi "Gazecie" Tomasz Wiktorowski, trener Radwańskiej. - W I i II secie zagrała słabo. Nie podejmowała ryzyka, a bez niego nie da się dobrze grać pod wiatr. Z wiatrem też nie było dobrze, bo trzeba starać się wchodzić w kort, a Agnieszka tego nie robiła. Posyłała piłki za lekko. Sztuką jest jednak wygrywać, gdy nie idzie. I z tego jestem zadowolony, bo Agnieszka walczyła do końca - dodał Wiktorowski.

Szkoleniowiec podkreślił, że Radwańska kiedyś takich trudnych meczów wygrywać nie umiała. Przytoczył m.in. przegrany pojedynek I rundy Australian Open 2009 z Ukrainką Kateriną Bondarenko. Sytuacja była niemal identyczna. Polka, murowana faworytka, dała się zaskoczyć agresywnie uderzającej przeciwniczce i silnemu wiatrowi. Podobne wpadki zaliczała też m.in. w Wimbledonie z Czeszką Petrą Cetkovską czy na US Open z Andżeliką Keber. - Teraz też z pięć razy mogła się już załamać, ale meczu nie oddała, i za to brawo - stwierdził Wiktorowski.

Dlaczego wiatr tak destabilizuje tenis Radwańskiej? - Chwalimy ją za ofensywną grę, ale nie zapominajmy, że podstawą tenisa Agnieszki są jednak długie wymiany, czekanie na błędy. A przy wietrze lepiej gra się temu, kto wymiany skraca. Dlatego tak wyglądał ten mecz. Pamiętajmy, że Agnieszka jest najsłabiej zbudowaną i najlżejszą zawodniczką w pierwszej dziesiątce, być może jedną z lżejszych w pierwszej setce. Mocna, siłowa gra pod wiatr nie zawsze jej wychodzi - przyznał trener.

Rywalką Radwańskiej w II rundzie niespodziewanie będzie nie była juniorska triumfatorka Rolanda Garrosa Rumunka Simona Halep, ale kwalifikantka z Argentyny Paula Ormaechea, 189. na liście WTA.

Wiktorowski oglądał ją niedawno w Sydney, bo mogła być rywalką Urszuli, młodszej siostry Agnieszki. Ormaechea gra typowy latynoski tenis "pod górę" - wysokie piłki z dużą ilością rotacji. Reprezentuje podobny styl do Lourdes Dominguez-Lino czy Franceski Schiavone. - Agnieszka takich rywalek nie lubi. Musi zagrać zdecydowanie lepiej, przede wszystkim skuteczniej skracać wymiany - podkreślił Wiktorowski.

Łukaszowi Kubotowi (ATP, 58) nie udało się powtórzyć niespodzianki z Rolanda Garrosa, gdy ograł Nicolasa Almagro w I rundzie. Tym razem przegrał z 10. tenisistą ATP 6:1, 5:7, 3:6, 5:7. Hiszpan przetrzymał ataki Polaka i skutecznie kontrował go minięciami z głębi kortu. Łukasz popełniał też za dużo błędów, by wygrać. Rok temu zaczął sezon lepiej, bo w Australii pokonał w I rundzie Amerykanina Sama Querreya.

Spotkanie Urszuli Radwańskiej (WTA, 99) z Amerykanką Alison Riske (WTA, 137) zakończyło się po zamknięciu tego wydania "Gazety".

Pierwszego dnia z turniejem niespodziewanie pożegnały się m.in. Włoszka Flavia Pennetta i Belgijka Yanina Wickmayer, która w III rundzie mogła wpaść na Agnieszkę Radwańską. Pewnie zwyciężyły m.in. Karolina Woźniacka, Kim Clijsters i Victoria Azarenka, w wśród mężczyzn - Roger Federer i Rafael Nadal.

Spore zamieszanie wywołała informacja, że część tenisistów rozważała w Melbourne strajk i nawoływała do zbojkotowania turnieju. Mówił o tym m.in. Ukrainiec Sierhiej Stachowskij, ponoć ok. 80 zawodników było gotowych zgodzić się na protest. Tenisistom nie podoba się, że australijski Szlem, choć zarabia coraz większe pieniądze, nie zwiększa znacząco puli nagród. Strajku nie poparli jednak najlepsi zawodnicy i ostatecznie postanowiono, że wszyscy zagrają.



Najważniejsze wyniki. I runda mężczyzn: R. Nadal (Hiszpania, 2) - A. Kuznetsov (USA) 6:4, 6:1, 6:1; R. Federer (Szwajcaria, 3) - A. Kudriawcew (Rosja) 7:5, 6:2, 6:2; T. Berdych (Czechy, 7) - A. Ramos (Hiszpania) 7:5, 4:6, 6:2, 6:3; M. Fish (USA, 8) - G. Muller (Luksemburg) 6:4, 6:4, 6:2; J. M. del Potro (Argentyna, 11) - A. Mannarino (Francja) 2:6, 6:1, 7:5, 6:4.

I runda kobiet: K. Woźniacka (Dania, 1) - A. Rodionova (Australia) 6:2, 6:1; W. Azarenka (Białoruś, 3) - H. Watson (Wlk. Brytania) 6:1, 6:0; N. Li (Chiny, 5) - K. Perwak (Rosja) 6:3, 6:1; F. Schiavone (Włochy, 10) - L. Pous-Tio (Hiszpania) 6:1, 6:3; K. Clijsters (Belgia, 11) - M. J. Koehler (Portugalia) 7:5, 6:1; J. Janković (Serbia, 13) - L. Robson (Wlk. Brytania) 6:2, 6:0.

Wynik nocnego meczu Urszuli Radwańskiej oraz wszystkie wyniki Australian Open znajdziesz na Sport.pl