Masters w Stambule. Bitwa dla Radwańskiej! Polka o krok od półfinału

Agnieszka Radwańska po walce godnej największych sportowych mistrzów pokonała Wierę Zwonariewą 1:6, 6:2, 7:5 i jeśli w piątek ugra choć seta z Petrą Kvitovą zakwalifikuje się do półfinału Masters.
- Nie mogę w to uwierzyć, to była niewiarygodna walka, coś niesamowitego, że zwyciężyłam - mówiła Radwańska tuż po trwającym 2 godz. i 26 minut horrorze, który rozegrał się w czwartek Sinan Erdem Dome.

"Agnieszka! Agnieszka!" - wiwatował tłum tureckich kibiców zachwyconych dramatyczną końcówką. Zwonariewa prowadziła w trzecim secie 5:3 i serwowała, ale nie potrafiła wykorzystać trzech meczboli. Rosjankę w kluczowych momentach kompletnie zjadły nerwy. To jednak także zasługa niezwykłej postawy Agnieszki, która walczyła jak bokser, nie odpuszczała żadnej wymiany, żadnej piłki, była niezłomna, niezniszczalna.


Wydawało się, że Rosjanka wygra ten mecz już wcześniej, bo pierwszy set upłynął pod znakiem jej totalnej dominacji. Jednak później Agnieszka zaczęła grać lepiej, popełniała mniej błędów. I uwierzyła, że może wygrać. W drugim secie to ona rozłożyła na łopatki coraz bardziej rozchwianą emocjonalnie rywalkę. Wiera była tak spięta, że kiedy część kibiców zaczęła skandować jej imię, speszyła się i przegrała gema. Podczas przerw zakrywała twarz ręcznikiem, nie mogła wytrzymać emocji.

Agnieszka w ostatniej partii z pokerową twarzą odrobiła straty, przetrzymała kanonadę Rosjanki, a w kilku momentach pomogło jej szczęście, np. gdy piłka zatańczyła na siatce, a potem trafiła jeszcze w samą w linię. Te pechowo przegrane akcje jeszcze bardziej dołowały Zwonariewą, dla której to już czwarta z rzędu przegrana z Radwańską.

Wiera przestała wierzyć, i trafiać. Po ostatniej piłce hala ryknęła z zachwytu, a w górze powiewało kilka biało-czerwonych flag, bo polscy kibice są oczywiście wszędzie, także na Masters w Stambule.

Radwańska jest jedną nogą w półfinale. Jeśli w piątek o 18 pokona Czeszkę Petrę Kvitovą, albo przegra 1-2 w setach na pewno zagra o finał Masters. Jeśli jednak Czeszka wygra 2-0 w setach, Agnieszka raczej odpadnie, bo Zwonariewa będzie miała lepszy stosunek gemów od Polki (takie wyliczenie podało WTA).

- To był najbardziej emocjonujący mecz Agnieszki jaki ostatnio widziałem, w finale z Petković w Pekinie nie było aż tak gorąco. Ze Zwonariewą zawsze jest wojna nerwów, Agnieszka miała dziś nerwy silniejsze - mówił po meczu spocony od emocji trener Tomasz Wiktorowski. - Do Czechów uśmiechać się nie będziemy. Jeśli Agnieszka chce być w półfinale, to musi zagrać jak najlepiej i wtedy będzie w stanie wygrać z Kvitovą seta, nie mówiąc już o całym meczu - dodał trener.

Jego zdaniem Zwonariewa prezentowała się dobrze, w pierwszym secie dużo lepiej od Agnieszki, w trzeciej partii też narzuciła swoje warunki. - Agnieszka wygrała ten mecz tym, czego często według was, dziennikarzy, w jej grze brakowało, czyli hartem ducha i wolą walki. Grało się jej trudno, nawierzchnia jej nie pasowała, ale nie poddała się. Można powiedzieć, że paradoksalnie dzięki tej wolnej nawierzchni dziś wygrała, bo wybiegała ten triumf nogami - mówił Wiktorowski.



Jak dobrać się do Kvitovej? - Ona świetnie atakuje, ale gorzej się broni. Trzeba tylko umieć ją przycisnąć. Agnieszka spróbuje - zakończył trener, który od lata jeździ z Polką na turnieje.

Robert Radwański prawdopodobnie oglądał mecz w telewizji, na meczu na trybunach pojawiła się za to dawno nie widziana w otoczeniu tenisistki mama Katarzyna, a także Urszula Radwańska.

W drugim pojedynku grupy czerwonej Karolina Woźniacka przegrała z Kvitovą i pożegnała się z turniejem. Zapewniła sobie jednak prowadzenie w rankingu WTA na koniec roku drugi raz z rzędu.