Sport.pl

Masters w Stambule. Radwańska: Bartoli? O awans byłam spokojna

- Marion grała świetnie, ale wiedziałam, że raczej nie da rady mnie dogonić. Sama jestem tenisistką i wiem, ile zdrowia kosztuje taka gra bez przerwy, nie zaskoczyło mnie, że w końcu nie wytrzymała - mówi Sport.pl Agnieszka Radwańska o rywalizacji z Francuzką o ostatnie miejsce na Masters. Relacja Z Czuba i na żywo na Sport.pl z wtorkowego meczu z Karoliną Wozniacki od godziny 18.
2 : 1
Informacje
WTA Championship - Grupa Czerwona
Wtorek 25.10.2011 godzina 18:00
Wyniki szczegółowe
1 S
2 S
3 S
Wynik
K.Woźniacka
5
6
6
2
A.Radwańska
7
2
4
1
Radwańska awansowała na ósme miejsce na liście WTA po zwycięstwie na październikowym turnieju w Pekinie. Ta lokata dawała jej kwalifikacje na Masters w Stambule, pod warunkiem, że Marion Bartoli nie dokona cudu i jej nie wyprzedzi, zwyciężając po kolei w Osace i Moskwie.

W pewnym momencie kibicom w Polsce zadrżały serca, bo Francuzka po triumfie w Osace i porażce Radwańskiej już w II rundzie w Moskwie, awans miała na wyciągnięcie ręki - potrzebowała trzech zwycięstw w Kremlin Cup.

Czy Radwańska się denerwowała? Obawiała się, że Bartoli w ostatniej chwili zabierze awans? - Byłam spokojna. Dlaczego? Bo sama jestem tenisistką i wiem, ile zdrowia kosztuje taki maraton. Marion świetnie zagrała w Osace, ale potem musiała przenieść się z Azji do Europy, a to każda z nas zawsze odchorowuje. Ja tydzień chorowałam w Krakowie, Marion w końcu też nie dała rady, w ogóle mnie to nie zaskoczyło. Żeby mnie wyprzedzić, musiałaby jeszcze wygrać trzy mecze, a to nie jest jakieś hop-siup - powiedziała w Stambule Radwańska.

W Polsce dużo mówiło się o tym, że lepiej gra bez presji zwycięstw. W Azji, gdy nikt nie oczekiwał od niej sukcesów, zagrała wyśmienicie, a w Moskwie, gdy trzeba było pokonać Lucie Safarovą, żeby przypieczętować występ w Masters, już nie. - To nie do końca tak. Presja jest zawsze. Przecież w Tokio, kiedy doszłam do finału, już wtedy otworzyła się szansa awansu na Masters. Już wtedy wiedziałam, że znów zaczynam się liczyć w wyścigu. W Pekinie ta presja towarzyszyła mi cały czas, więc to nie jest takie proste. Dużo zależy od kortu, od przeciwniczki, od dnia - podkreśliła Agnieszka.

Perypetie z sukienką

Radwańska opowiedziała też historię o tym, jak rozwiązała problem z kreacją na niedzielną prezentację i losowanie turnieju. - Problem polegał na tym, że nie zdążyli uszyć mi sukienki, takiej jaką chciałam. Stroje na galę projektował znany turecki projektant i każda dziewczyna brała w tym udział, podawałyśmy informacje jaką chcemy długość, fason, kolorystkę itd. Ale ja na Masters awansowałam jako ostatnia, więc ode mnie informacje zabrali dopiero w Moskwie. Niektóre dziewczyny miały już wszystko ustalone na US Open.

Kiedy przyleciałam do Stambułu, okazało się, że nie zdążyli zrobić mojej sukni. Przeprosili i powiedzieli, że mogę w takim razie włożyć coś swojego. Ale pomyślałam, że to będzie głupio, że nie będę pasowała, jeśli na ceremonii wyskoczę w czymś swoim. Dali mi więc do wyboru kilka kreacji rezerwowych. Wybrałam jedną, ale trzeba było nad nią trochę popracować, w ruch poszły nożyczki, przerobiliśmy to i owo, i jakoś wyszło. Karolinie też coś nie pasowało i wystąpiła w swoim stroju, ale myślę, że ja lepiej z tego wybrnęłam - opowiadała Agnieszka.

Radwańska ósma wśród najbogatszych tenisistek sezonu »


Więcej o: