Tenis. Radwańska przed Masters: Nowy system działa

Agnieszka Radwańska po raz pierwszy w karierze, jako pełnoprawna uczestniczka, wystąpi w kończącym sezon tenisowy turnieju Masters WTA Championships (z pulą nagród 4,9 mln dol.), który we wtorek rozpocznie się na twardym korcie w hali Sinana Erdena w Stambule. - Mam po prostu nadzieję, że będę grała tak dobrze, jak w Azji - mówi Polka.
Na konferencji przed turniejem w Stambule Polka odpowiadała na pytania o swoje szanse w tych zmaganiach, o porównania do Martiny Hingis czy o nowego szkoleniowca - Tomasza Wiktorowskiego.

Możesz wyjaśnić, jak to się stało, że miałaś taką dobrą końcówkę sezonu i zakwalifikowałaś się do Masters?

Agnieszka Radwańska: Po pierwsze, jestem bardzo szczęśliwa, że mogę tutaj być. Mówiąc szczerze, nie spodziewałam się, jeszcze przed turniejami w Azji, że będę miała szanse zakwalifikowania się tutaj. Grałam bez presji w ostatnim czasie, grało się po prostu łatwiej. Czułam się z meczu na mecz coraz lepiej i chcę utrzymać to nastawienie do końca.

Uważasz, że masz większe szanse tutaj niż inne zawodniczki, skoro miałaś tak dobrą końcówkę sezonu?

- Ciężko powiedzieć. Tutaj są inne korty, inny kraj, inny turniej. Mam po prostu nadzieję, że będę grała tak dobry tenis, jak w Azji.


Niektórzy widzą wiele podobieństw w grze twojej i Martiny Hingis - to, jak kontrolujesz piłkę, jaką dobierasz taktykę. Też czujesz, że macie coś wspólnego?


- Tak, słyszałam o takich porównaniach i muszę przyznać, że to bardzo miłe. Martina zawsze byłą wielką mistrzynią i gra z nią była prawdziwą przyjemnością. Myślę, że mamy kilka podobieństw. Nie bazujemy na sile, tak jak inne dziewczyny, które potrafią uderzyć piekielnie mocno, więc może stąd takie porównania.

Grałaś ostatnio w wielu turniejach. Jak się czujesz fizycznie? Na 100% czy raczej jesteś już zmęczona?

- Cóż, nie sądzę, że grałam w tym roku specjalnie dużo. Miałem operację stopy w poprzednim sezonie, więc na początku tego sezonu nie grałam jakoś dużo, więc czuję, że jestem gotowa do walki. Oczywiście, jest ciężko, bo sezon trwa 10 miesięcy, więc grasz na okrągło - grasz albo trenujesz. Ale jestem gotowa do wyciśnięcia z siebie wszystkiego.

Jak daleko możesz zajść? Kim Clijsters - poprzednia zwyciężczyni Masters - mówi, że trzeba na ciebie uważać.

- Bardzo miło słyszeć, ale tutaj jest osiem najlepszych tenisistek na świecie w tym roku, więc trudno mówić o szansach i faworytach. Myślę, że każdy ma podobne szanse. Jestem tutaj z ostatniej pozycji, przede wszystkim cieszę się, że mogę tu być, bo dostałam się tutaj w ostatniej chwili.

Niedawno zmieniłaś trenera. Jaka jest różnica między tym, co robiłaś wcześniej, a tym, co robisz teraz?

- Po pierwsze, to wcale nie zmieniłam trenera. Wciąż ćwiczę z moim tatą, ale drugi trener jeździ ze mną na turnieje, więc zrobiliśmy sobie z ojcem przerwę, bo spędzaliśmy ze sobą za dużo czasu. Myślę, że taki system działa, dobrze jest czasem zrobić sobie przerwę po 17 latach wspólnych treningów.