US Open. Federer - Nadal. Finał marzeń tuż-tuż...

Roger Federer gra w sobotę w półfinale z Novakiem Djokoviciem, a Rafael Nadal z Michaiłem Jużnym. Czy Serb i Rosjanin będą w stanie zatrzymać faworytów?
- Postaram się być bardzo złym człowiekiem i nie dopuszczę do finału, na który wszyscy czekają - mówi z uśmiechem rozstawiony z nr. 12. Jużny, największa niespodzianka męskiego turnieju. Rosjanin pokonał w ćwierćfinale Szwajcara Stanislasa Wawrinkę (3:6, 7:6 (9-7), 3:6, 6:3, 6:3) i spróbuje w sobotę zatrzymać rozpędzonego Nadala, który awansował do najlepszej czwórki, odprawiając Fernando Verdasco 7:5, 6:3, 6:4.

Hiszpan jest niezwykle zdeterminowany, by wygrać US Open, bo to jedyny Szlem, którego nie ma w kolekcji. Wszyscy są zachwyceni jego nowym, znacznie mocniejszym serwisem, agresywną grą, a także tym, że nie widać po nim zmęczenia sezonem, co przeszkadzało mu w Nowym Jorku w poprzednich latach. Jużnego Nadal może się trochę obawiać, bo Rosjanin już raz wygrał z nim na Flushing Meadows - w 2006 r. w ćwierćfinale. Nad Hiszpanem ciąży zresztą nowojorska klątwa - nigdy nie udało mu się przebrnąć półfinałów. W 2009 r. pokonał go Juan Martin del Potro, a dwa lata temu Andy Murray. Hiszpan w pesymistyczny nastrój popadać jednak nie powinien, bo z Jużnym ostatnio wyraźnie wygrywał (cztery mecze z pięciu), a w konfrontacji z Verdasco pokazał, że z siłaczami trzymającymi zamiast rakiety młot kowalski radzi sobie dość dobrze.

"Przyczajony tygrys, ukryty Djoković" - żartują serbscy dziennikarze, bo przed turniejem mało kto stawiał na ich pupila, a on spokojnie i po cichu do półfinału doszedł, po raz trzeci z rzędu. Inaczej jednak niż u Jużnego i Nadala Djoković z Federerem w US Open nie wygrał nigdy. Szwajcar pokonał Serba w finale w 2007 r., a przez ostatnie dwa lata ogrywał go w półfinałach. - Kibice chcą finału marzeń, ale ja mam inne plany - zapowiada bojowo Djoković, ale argumentów ma mało. Za Serbem może przemawiać chyba tylko niezwykle stabilna ostatnio forma (mówi się, że "wreszcie dojrzał"), a także to, że w 2008 r. pokonał Federera w półfinale Australian Open, co otworzyło mu drogę do tytułu. Serb wie zatem, jak smakują takie niespodziewane wielkie zwycięstwa.

Jeśli jednak nie wydarzy się żaden cud, to w niedzielnym finale po raz pierwszy w Nowym Jorku zagrają ze sobą Federer z Nadalem. Faworyta będzie wskazać piekielnie ciężko. Hiszpan częściej zwyciężał (bilans 14-7), na pewno jest też silniejszy psychicznie. Ale jeśli można wymyślić idealne miejsce dla Federera do efektownego zwycięstwa nad Nadalem, to jest nim właśnie Nowy Jork. Na szybkich kortach US Open Federer będzie miał największą przewagę swojego serwisu i forhendu. Hiszpan nie zdoła - jak w Paryżu, Wimbledonie czy Australian Open - dobiec do każdej piłki. Bitwa zapowiada się więc pasjonująco. O ile do niej dojdzie.

W turnieju kobiet Karolina Woźniacka walczyła w półfinale z Wierą Zwonariewą, a Venus Williams - z Kim Clijsters.

Męskie półfinały w sobotę od 18. Finał kobiet o 2 w nocy z soboty na niedzielę, męski - w niedzielę o 22. Relacje w Eurosporcie.

Bracia Bryanowie wygrali turniej debla na US Open ?