Sport.pl

US Open. Urszula Radwańska po kontuzji znów zagra w Szlemie. Ale plecy ciągle bolą...

Osiem miesięcy po kontuzji kręgosłupa, która o mało nie zakończyła jej tenisowej kariery, Urszula Radwańska znów zagra w Wielkim Szlemie - w I rundzie US Open zmierzy się z Rosjanką Anną Czakwetadze. Problem w tym, że na dwa dni przed początkiem turnieju, znów zaczęły ją boleć plecy...
Urszula nie grała w tenisa od połowy stycznia do sierpnia, czyli prawie osiem miesięcy. Zimą podczas Australian Open okazało się, że młodsza z sióstr Radwańskich ma rysę na jednym z kręgów w lędźwiowym odcinku kręgosłupa. Rysa przy nacisku powodowała ból i po kilku konsultacjach z lekarzami, uznano, że konieczna jest operacja. Zabieg, polegający w uproszczeniu na wypełnieniu szczeliny specjalną, imitującą tkankę kostną, substancją, odbył się w marcu w klinice w Beverly Hills. W czerwcu lekarze orzekli, że Urszula może wznowić treningi z rakietą, a w sierpniu w San Diego zagrała pierwszy singlowy mecz - przegrała 2:6, 1:6 z Ajlą Tomljanović. Później udało jej się wygrać jeden mecz w deblu, a nieco ponad tydzień temu w Montrealu odniosła pierwsze zwycięstwo singlowe, pokonując w kwalifikacjach Australijkę Alicię Molik.

- Przez pół roku nie trzymała w dłoni rakiety, więc to musi trochę potrwać. Automatyzm, regularność nie wrócą od razu, to przychodzi z tysiącami uderzeń - mówi Sport.pl trener Robert Radwański. - Te pierwsze porażki po powrocie były gładkie, ale z Molik w Montrealu Ula zagrała już bardzo dobry mecz. W kolejnej rundzie w trzecim secie prowadziła z Japonką Kimiko Date 4:2 i miała piłki na 5:2, ale się "zagotowała" i nie dała rady już tego przepchnąć. Zabrakło spokoju, regularności, ale to powinno przyjść z czasem - powtórzył Radwański.

Urszula zagra w US Open dzięki zamrożeniu rankingu - Polka w rzeczywistości, nie grając tak długo, spadła już na 328. miejsce na świecie (jest nie tylko za Domachowską, ale też za Piter, Linette i Korzeniak). WTA chroni jednak długo kontuzjowane zawodniczki i pozwala im zagrać w ośmiu imprezach po powrocie ze starym rankingiem, czyli w przypadki Urszuli - 75. I właśnie dzięki temu zamrożeniu Polka może wystąpić w Wielkim Szlemie w Nowym Jorku nawet bez konieczności gry w eliminacjach.

Ale punkty są Urszuli bardzo potrzebne, bo z ośmiu szans wykorzystała już trzy (San Diego, Cincinnati, Montreal), a zamrożony ranking działa tylko dla jednego Szlema, więc ewentualny występ w styczniu w Australii jest wykluczony. Chyba, że do tego czasu do setki już wróci, lub przejdzie eliminacje.

Trener Radwański uważa, że jeśli Ula zagra na swoim dawnym poziomie, to może pokonać Annę Czakwetadze, swoją rywalkę w I rundzie. - Czakwetadze nie jest już tak mocna jak w czasach, gdy ocierała się o pierwszą "dychę", ostatnie dwa lata miała słabe - stwierdził.

Sęk w tym, że w Nowym Jorku znów odezwały się plecy. - Ulę zaczęło boleć i w piątek zrezygnowała z treningu - powiedziała Marta Radwańska, mama tenisistki. - Nie róbmy jeszcze dramatu. To lekkie przeciążenie wynikające z tego, że Ula za bardzo chce - komentował to Radwański. - To zawsze była dziewczyna nadambitna, więc teraz, gdy wraca po tej kontuzji, też strasznie chce pokazać, że pracuje za trzy. Trenuje po prostu za dużo, musimy ją hamować, bo robi nawet więcej niż Agnieszka. Ale ten ból pleców to nie jest raczej niepokojący sygnał, to przeciążenie, które powinno przejść. Jestem dobrej myśli.

U kobiet może zdarzyć się wszystko, nawet zwycięstwo Agnieszki Radwańskiej  »


Więcej o: