US Open. Andy Murray kontra motyl

W czwartym secie ćwierćfinału US Open Andy Murray mierzył się nie tylko z Kei Nishikorim, ale i z... motylem, który co i rusz do niego podlatywał. Ostatecznie faworyzowany Szkot, turniejowa "dwójka" przegrał z rozstawionym z szóstką Japończykiem 6:1, 4:6, 6:4, 1:6, 5:7
W czwartym secie gra Murrayowi kompletnie nie szło. Było widać, że jest poirytowany, że wszystko mu przeszkadza. Żółty motyl, kolorem przypominający tenisową piłkę, zaczął najpierw latać koło siatki, potem kilka razy podleciał do Murraya. Szkot nie wytrzymał, próbował trafić owada rakietą. Wyglądało to jakby mu się udało.









Motyla zniesiono z kortu. Okazało się, że był tylko oszołomiony. Po kilku minutach został wypuszczony poza Arthur Ashe Stadium. A Murray ostatecznie uległ Nishikoriemu 6:1, 4:6, 6:4, 1:6, 5:7 po fantastycznym meczu. W półfinale jego rywalem będzie rozstawiony w Nowym Jorku z nr. 3. Szwajcar Stan Wawrinka.

US Open. Tenisiści noszą coraz dziwniejsze koszulki [ZDJĘCIA]