US Open. Drugie życie Karoliny Woźniackiej

W tym sezonie częściej przegrywała, niż wygrywała, ale Nowy Jork jest dla niej miejscem szczególnym. W nocy z wtorku na środę awansowała do pierwszego półfinału Szlema od dwóch lat.
"Znów na moim ulubionym korcie! Cisza przed burzą!" - napisała na Twitterze przed US Open nad fotką z treningu na Arthur Ashe Stadium. Tymczasem nie zapowiadało się nawet na mżawkę. Tuż przed US Open spadła na 74. miejsce na świecie, najniższe od dziewięciu lat. W Australian Open i Wimbledonie odpadała w I rundzie, z występu w Rolandzie Garrosie wykluczyła ją kontuzja. W dodatku tydzień temu rozstała się z trenerem.

Burza zaczęła się mało spektakularnie. W I rundzie Woźniacka oddała seta Taylor Townsend (WTA 146). Potem jednak wyeliminowała Swietłanę Kuzniecową i Madison Keys, dziesiątą i ósmą na świecie, i znalazła się w pierwszym od dwóch lat ćwierćfinale Szlema. W meczu o półfinał zdemolowała zmagającą się z urazem stawu skokowego Anastasiję Sevastovą (WTA 48) 6:0, 6:2. I o finał zagra z Andżeliką Kerber.

"Tata miał rację" - tak zaczyna się list Woźniackiej do 11-letniej samej siebie. Napisała go dla serwisu Players' Tribune założonego przez świetnego baseballistę Dereka Jetera, by sportowcy mogli przemawiać bez pośrednictwa mediów. Woźniacka wspomina, jak ojciec, były piłkarz Zagłębia Lubin i Miedzi Legnica, obiecał zrobić wszystko dla jej tenisowej kariery, jeśli powie, że naprawdę kocha tenis. 12-letnia Karolina powiedziała "tak" i po ośmiu latach została numerem jeden na świecie. W sumie liderką była 67 tygodni. Dla wielu przypadkową, bo skorzystała z przerwy w karierze Sereny Williams. Nieraz musiała odpowiadać na pytania, kiedy wreszcie wygra Szlema. Nie udało jej się to do dziś, ma jedynie dwa finały US Open.

Symbolem relacji z ojcem jest wspomniany w liście pluszowy miś, którego dostała po jednej z porażek i z którym podróżuje po turniejach. Woźniacki był jej pierwszym trenerem, z innymi pracowała tylko po kilka miesięcy. Teraz, po rozstaniu z Czechem Davidem Kotyzą, znów wróciła do ojca, który ma opinię trudnego we współpracy. "Plotki są irytujące, zrezygnował z powodów rodzinnych" - napisała o nim tenisistka na Twitterze. Po chwili musiała wyjaśniać, że problemy rodzinne miał Czech, a nie ona.

Ranking Woźniackiej od lutego 2012 roku długo falował niczym sinuosoida między czwartym a 20. miejscem na świecie. W październiku 2013 roku niemal przed samym ołtarzem zostawił ją narzeczony, czołowy golfista świata Rory McIlroy. Dunka pozbierała się w 2014 roku, gdy doszła do drugiego w karierze finału US Open (uległa Williams). Potem przed dwa lata grała jedynie w czterech finałach, z których wygrała jeden w Kuala Lumpur. Dopiero ten sezon jest fatalny. I pechowy - tygodniami nie grała przez kontuzję kostki, potem miała problem z ramieniem. Przed US Open miała więcej porażek (14) niż zwycięstw (13).

Wciąż jest jednak gwiazdą, i to nie tylko w Danii, której chorążym była w Rio. W sezonie 2015/16 jest szóstą najlepiej zarabiającą sportsmenką świata, tuż za Agnieszką Radwańską. Z tą różnicą, że Polka na korcie zarobiła 5,2 z 10,2 mln, a Woźniacka tylko milion z ośmiu.

O tym też wspomina w liście. "Żyjesz tylko raz. W karierze dostaniesz dziesiątki ofert, by zrobić ciekawe rzeczy poza kortem. Moja rada jest prosta: wykorzystaj każdą okazję. Nie wstydź się robić nowych rzeczy. Tenis nie będzie trwać wiecznie, Karolino" - pisze. W lutym nie wstydziła się rozebrać dla "Sport Illustrated" (miała na sobie "kostium" namalowany farbami). Sesję, tym razem już nierozbieraną, miała też w prestiżowym "Esquire", wystąpiła także w serialu HBO "Gracze". Gdy leczyła kostkę, umieściła w sieci zdjęcie swojego planu tygodniowego zawieszonego na lodówce, na którym obok treningów i rehabilitacji było pięć lekcji francuskiego i cztery fortepianu.

Woźniacka stara się być blisko fanów. Obok postów sponsorowanych potrafi wrzucić na Twittera zdjęcie ekranu zawieszonego komputera z prośbą o pomoc czy opisać problemy z kierowcą Ubera. "Kolejny udany dzień w biurze" - skomentowała awans do IV rundy.

Nowy Jork zawsze był dla niej szczęśliwy. Tu jest jej ulubiony Szlem, tu kupiła mieszkanie, tu dwa lata temu przebiegła maraton. Czy odbuduje tu również swoją karierę?



US Open. Tenisiści noszą coraz dziwniejsze koszulki [ZDJĘCIA]


Więcej o: