Jak Maria Cukierkowa nabiła świat w butelkę

Przez 24 godziny internet od San Francisco po Kamczatkę żył gorącym newsem, że tenisistka Maria Szarapowa na czas US Open chce zmienić nazwisko. Okazało się, że była to tylko promocja cukierków.
News wydawał się wiarygodny, bo jego źródło było poważne. Londyński "Times", piórem swojego najlepszego tenisowego autora Neila Harmana, napisał we wtorek, że Szarapowa chce zmienić nazwisko na Szugarpowa (ang. Sugarpova, w luźnym tłumaczeniu "Cukierkowa").

Iskra z Timesa

Według "Timesa" Rosjanka, czterokrotna triumfatorka turniejów wielkoszlemowych, posiadająca w USA status stałego rezydenta, złożyła w sądzie na Florydzie stosowny wniosek.

Sugarpova to nazwa marki słodyczy, m.in. gumowych żelków w kształcie serduszek, ust czy piłeczek tenisowych, które równo rok temu tenisistka wprowadziła na rynek, inwestując we własny biznes co najmniej 0,5 mln dol. (czyli niewiele, bo zarabia rocznie ok. 25 mln dol.). Na czele cukierkowego interesu stoi jej agent - Max Eisenbud.

Harman pisał, że celem tenisistki jest promocja marki słodyczy. "Dopóki nie odpadnie z turnieju, jej nowe nazwisko byłoby wyświetlane na telebimach i odczytywane przez sędziów. Logo Sugarpova pojawi się też na stroju tenisistki. Po zakończeniu US Open Szarapowa wróci do swojego nazwiska" - napisał "Times".

Artykuł zadziałał jak iskra. W kilkanaście godzin news "Szarapowa zmienia nazwisko na Szugarpowa" obiegł cały świat. Pisały o nim wszystkie serwisy sportowe, włącznie z największymi w USA: ESPN, "Sports Illustrated", "New York Timesem" i "USA Today". Informacja dotarła też do Australii, Chin, Japonii, Ameryki Południowej. Momentalnie opanowała Twittera oraz Facebooka.

Dziennikarze pytają, agent dementuje

Dopiero po chwili dziennikarze zaczęli stawiać przytomne pytania:

Co na zmianę nazwiska powiedzą sponsorzy Szarapowej, m.in. Nike, Porsche, Tag Heuer? Czy spodoba im się to, że ich produkty reklamuje teraz panna Szugarpowa?

Co na cukierkowe logo na koszulce powie firma Nike, która nie lubi dzielić strojów "swoich" tenisistów z innymi markami?

Czy obywatelka Federacji Rosyjskiej na pewno może w tydzień zmienić nazwisko w sądzie na Florydzie?

Czy zmiana nazwiska kojarzonego z największymi sportowymi triumfami na nazwisko oznaczające markę słodyczy to nie jest jednak wizerunkowy obciach?

Do wieczora dziennikarze ustalili, że:

Obywatelka Rosji, posiadająca status stałego rezydenta w USA, może zmienić nazwisko, ale wymaga to żmudnej, kilkumiesięcznej procedury, z przesłuchaniem przed policją, sądem i sprawdzaniem odcisków palców w bazie danych FBI włącznie.

Eksperci od wizerunku uznali pomysł przybierania nazwiska od marki cukierków za samobójstwo.

Agent Rosjanki w rozmowie z ESPN zdementował informację, że Szarapowa chce zmienić nazwisko. - Rozważaliśmy taki pomysł, ale ostatecznie upadł - mówił Eisenbud. Kiedy upadł, nie wiadomo, jasno tego nie powiedział, ale prawdopodobnie w ogóle nie było żadnego wniosku do sądu.

Darmowa reklama na cały świat

Okazało się też, że w dniu, gdy "Times" puścił w świat cukierkowego newsa, w butiku Henri Bendel przy Piątej Alei w Nowym Jorku odbywała się impreza promocyjna, na której Szarapowa oficjalnie otwierała swoje nowe przedsięwzięcie firmowane nazwą Sugarpova - linię modowych dodatków - torebek, pasków, kolczyków itd.

"Miała darmową reklamę na cały świat" - skwitowali eksperci od marketingu. Ale to nie wszystko. Szarapowa, wywołując burzę wokół nazwiska, osiągnęła też drugi cel - na pięć dni przed rozpoczęciem US Open nikt nie mówi już o tym, że właśnie rozstała się z trenerem Jimmym Connorsem i że gra słabo. Wszyscy mówią o cukierkach, milionach dolarów, jakie zarabia, i jej marketingowym geniuszu.

W końcu okazało się, że Szarapowa w ogóle w US Open nie zagra, bo jest kontuzjowana.