Drzyzga ocenia polskich siatkarzy: 3, 4, 4+, 5...

Reprezentacja gra dobrze, a może jeszcze lepiej, bo szczyt formy przyjdzie za kilka tygodni. Najlepszy Bartosz Kurek, bez niego drużyna jest bezsilna - ocenia Wojciech Drzyzga, ekspert Polsatu i Sport.pl

Na półmetku fazy grupowej Ligi Światowej Polacy mają trzy zwycięstwa i trzy porażki. W weekend zmierzą się ponownie z mistrzami olimpijskimi Amerykanami. Bez względu na wyniki jako gospodarze zagrają w turnieju finałowym w Gdańsku.

Przemysław Iwańczyk: Ostatnich rywali - Portorykańczyków - trudno uznać nawet za wartościowych sparingpartnerów...

Wojciech Drzyzga: Nie zaskakują mnie dwie szybkie wygrane bez straty seta, choć przyznam, że spodziewałem się większego oporu przeciwników. Na prawdziwego lidera kadry wyrasta Bartosz Kurek. Potencjał ma ogromny, znacznie poprawił serwis. Zauważyłem też coraz lepszą współpracę rozgrywającego z atakującym. Efekty zgrywania się Łukasza Żygadły i Zbigniewa Bartmana dopiero - mam nadzieję - zobaczymy.

Nasi siatkarze walczą z determinacją o każdy punkt, za to też należy im się plus. Pytanie, czy to, co wystarczyło na Portoryko, wystarczy na USA i Brazylię. Musimy być cierpliwi, w trzy tygodnie nikt drużyny nie zbudował. Anastasi nie miał zbyt wiele czasu, teraz jego grupa - mimo rozgrywanych meczów - pracuje równie ostro, co na zgrupowaniu, a to nowość, bo dotychczas z logistyką podczas długich wyjazdów było nie najlepiej. Liczę, że zaprocentuje to w turnieju finałowym. Tam Polacy zagrają na maksa, a jeśli udałoby się w grupie wygrać z Brazylią, byłoby pięknie, a dla samej drużyny inspirująco, bo przecież zwyciężać z nią nie umiemy.

Skoro o Brazylii mowa, to nie wystawiłbym Polakom zbyt wysokiej oceny za przegrane spotkania z nimi. Siatkarze byli chwaleni, ale prawda jest taka, że Brazylijczycy grają średnio, momentami wręcz słabo. To też ludzie, nie maszyny, ostatnio przegrali przecież u siebie z USA. Nam z Brazylią idzie zawsze tak samo, czyli źle.

Pomówmy indywidualnie o Polakach. Najpierw rozgrywający - Łukasz Żygadło i Paweł Woicki...

- Dla Łukasza - idę za słowami Anastasego - jest to sprawdzian jako numeru jeden. Początek miał bardzo trudny. Przede wszystkim nerwowy - popełniał wiele błędów, gubił się w taktyce. Ale zdawał sobie z tego sprawę i to jest dobry sygnał. Z meczu na mecz gra lepiej, coraz bardziej kombinacyjnie, wystawiam mu notę "dobry" i apeluję, byśmy nie oczekiwali od niego zbyt wiele, bo Pawłem Zagumnym to on nigdy nie będzie.

Woicki to gracz zadaniowy, wspierający zespół, kiedy Łukaszowi wybitnie nie idzie.

Atakujący Zbigniew Bartman i Jakub Jarosz...

- Tu ewidentnie mamy największy problem. Zwłaszcza w skuteczności obu graczy, bo to zupełnie co innego niż liczba zdobywanych punktów, na co pochopnie zwracają uwagę kibice. To, że ktoś zdobył 15 punktów na 45 prób, nie oznacza, że grał dobrze. Bartman i Jarosz nie mają regularności, w ich grze jest wiele przypadku, obaj popełniają błędy niedeterminowani przez przeciwnika. To nie poziom reprezentacyjny. Zbyszka trochę rozumiem, bo dopiero zaczyna grać na tej pozycji, nie oczekujmy od niego, że stanie się asem. Na razie gra średnio, w sytuacjach dogodnych nie kończy ataków. Kuby autentycznie mi żal, jest w wyraźnym dołku. Obu wystawiam dostateczny.

Liderem przyjmujących i całego zespołu jest Bartosz Kurek.

- Przyjęcie i obrona to nasze największe atuty. Bartek łączy dwie ważne role - przyjęcia, gdzie daje sobie radę, i ataku, gdzie jest mocno obciążany, ale błyszczy. Bez niego drużyna jest bezsilna. Za te sześć meczów należy mu się mocna piątka, na szóstkę niech pracuje w finale.

Michał Ruciak i Michał Kubiak są bliźniaczo podobni. Kubiak grał mniej, poczekajmy, jak poradzi sobie w dalszej części sezonu. Na razie podołał, jest silny psychicznie. Obaj to mocne punkty naszego zespołu, stawiam im "4+".

Michał Bąkiewicz... Może Anastasi tego jeszcze nie wie, ale to gracz zadaniowy, który może wejść na dwie akcje i wygrać nimi mistrzostwo olimpijskie - zawsze wytrzyma psychicznie i podoła zadaniu. W pełnej grze Michała nie widzę, ale w niego wierzę.

Środkowi i libero...

- Karola Kłosa i Pawła Zatorskiego nie liczę, w ogóle nie grają. Środkowi Grzegorz Kosok, Marcin Możdżonek i Piotr Nowakowski pokazują połowę tego, co potrafią. O ile w bloku wypełniają swoją rolę, w ataku w ogóle nie są zagrożeniem. Oczekuję od tej trójki więcej, wyróżniam Kosoka, wszyscy zasługują na od "3+" do "4-".

Krzysztof Ignaczak to libero w pełni ukształtowany, mocny punkt zespołu, "wyciąga" piłki niemożliwe do obrony. Choć ma wpadki w przyjęciu wynikające ze złej komunikacji, bardzo pozytywnie go oceniam.

Na niektórych pozycjach Anastasi może mieć jeszcze większy wybór.

- Wciąż może liczyć na Pawła Zagumnego i Michała Winiarskiego, kto wie, czy nie najwszechstronniejszego z polskich siatkarzy. Na pewno by pomogli, nawet na mistrzostwa Europy daliby radę się przygotować, zostało jeszcze dużo czasu. Nie wiem, co z Mariuszem Wlazłym, który zrezygnował z kadry, a zluzowałby z ataku Bartmana, który mógłby stać się dobrym zmiennikiem na przyjęciu.

Liczę, nie zapominając o Danielu Plińskim, że wszyscy się wyleczą i pomogą. W takim składzie można by snuć wielkie wizje na mistrzostwa Europy i Puchar Świata.

Więcej o: