Jedno głosowanie i milion złotych. PZPN - Ekstraklasa SA 1:0

Jednym głosowaniem zarząd PZPN wzbogacił w czwartek swoją kasę o ponad milion złotych, odbierając tyle pieniędzy Młodej Ekstraklasie.
Oficjalnie nikt nie chce potwierdzić tej informacji, ale bieżące finanse PZPN są ponoć w opłakanym stanie. Związek nie potrafi utrzymać tzw. płynności. Pracownicy związku twierdzą, że od kilu miesięcy w PZPN trwa intensywne poszukiwanie oszczędności. Obcinane są wydatki niemal na wszystko.

Najnowszym pomysłem załatania budżetowej wyrwy jest sięgnięcie do pieniędzy płaconych przez kluby przy transferach zawodników. Oficjalne opłaty były do tej pory trzy - klub sprzedający gracza musiał wpłacić do swojego wojewódzkiego związku 3 proc. sumy transferu. Klub kupujący dokładał kolejne 2 proc. na rzecz swojego ZPN oraz 2 proc. dla Ekstraklasy SA. - Ligowa spółka utrzymywała z tych funduszy rozgrywki Młodej Ekstraklasy - mówi Jacek Masiota, przewodniczący rady nadzorczej Ekstraklasy SA.

W czwartek PZPN owe 2 proc. na rzecz Ekstraklasy zwiększył do 3 proc i zawłaszczył dla siebie. Masiota jako członek zarządu PZPN głosował przeciw. - Opłaty od transferów to w ogóle jakiś niezrozumiały polski wynalazek, na Zachodzie takich haraczów nie ma - zżyma się Masiota. I dodaje: - O ile jeszcze zgadzam się z opłatami dla związków wojewódzkich, o tyle zupełnie nie akceptuję, że fundusze, dzięki którym utrzymywaliśmy rozgrywki ME, nagle mają płynąć na konto PZPN.

Wiceprezes PZPN Janusz Matusiak: - Prace w specjalnym zespole, w którym byli również przedstawiciele Ekstraklasy SA, trwały od kilku miesięcy. Osiągnęliśmy porozumienie, zarząd tylko je przyklepał. Te pieniądze będą trafiać na fundusz rozwoju piłkarstwa, przeznaczane zostaną w całości na szkolenie młodzieży.

Masiota nie ustępuje. - Wkrótce przystąpimy do rozmów z PZPN o generalnej zmianie zasad płacenia za transfery.

Sam PZPN ocenia, że w poprzednim, letnim okienku transferowym kluby wydały (i zarobiły) tyle pieniędzy, że 3 proc. od tej sumy to 1,3 mln zł. Dla wielu związków wojewódzkich obowiązkowe wpłaty za transfery warte około miliona euro (choćby Artura Sobiecha do Polonii Warszawa) to ponad połowa rocznych budżetów.