Sport.pl

Finał Euro 2012 bliżej Warszawy

Na 95 proc. finał mistrzostw Europy w 2012 roku zostanie rozegrany w Warszawie. Napisały o tym ukraińskie media, a potwierdził informator ?Gazety?
Oficjalną decyzję o tym, które z ukraińskich miast będzie organizatorem Euro 2012 oraz gdzie rozegrane zostaną mecz otwarcia i finał, UEFA ogłosi 11 grudnia. Pierwsze ustalenia mówiły, że mistrzostwa rozpoczną się w Warszawie, a zakończą meczem o złoty medal w Kijowie. Jednak Ukraińcy nie radzą sobie z przygotowaniami. Dlatego UEFA już skreśliła z listy miast Odessę i Dniepropietrowsk, Charków, Lwów i Doniec zaś mają nadrobić zaległości do 30 listopada.

Pewny jest Kijów, choć i do niego europejska federacja ma bardzo dużo zastrzeżeń. Chodzi przede wszystkim o infrastrukturę, zwłaszcza hotelową. Wszystko wskazuje na to, że straci spotkanie finałowe. "Gazeta" pisała o tym już wiosną ubiegłego roku. Wówczas nawet Michał Listkiewicz, ówczesny prezes PZPN, mówił, że w stolicy Ukrainy jest za mało hoteli, by przyjąć tzw. rodzinę UEFA. To ok. 5 tys. VIP-ów zaproszonych przez federację na najważniejsze spotkania. Tymczasem Warszawa już teraz spełnia wszystkie wymagania hotelowe, a przez trzy lata, jakie pozostały do mistrzostw, miejsc noclegowych ma być jeszcze więcej.

O tym, że najważniejsze spotkanie Euro 2012 zostanie rozegrane w Polsce, świadczy też decyzja UEFA, że Międzynarodowe Centrum Nadawcze dla telewizji transmitujących mistrzostwa powstanie w Warszawie. Do tej pory na wielkich imprezach centrum zawsze było tam, gdzie finał.

Serhij Wasiliew, rzecznik Ukraińskiej Federacji Piłkarskiej, nie chciał tego komentować. - Podobno ta informacja pochodzi z PZPN, ale ja na jej stronie internetowej niczego takiego nie znalazłem. Umiejscowienie centrum to decyzja techniczna, a ja się na tym nie znam. Wiem tylko, że ludzie z UEFA sprawdzali w Kijowie kilka lokalizacji, widać jednak żadna nie przypadła im do gustu - twierdzi. Podkreśla jednak, że w stolicy Ukrainy przygotowania do Euro przebiegają zgodnie z harmonogramem. - Na Ukrainie jest takie powiedzenie: jeśli nie wierzysz, że zdążysz, to po co biegniesz? Gdybyśmy nie byli przekonani, że damy radę, to już dawno byśmy odpuścili. Poczekajmy do grudnia - kończy. Na razie UEFA wysyła raporty do ukraińskich miast co miesiąc, podczas gdy polskie otrzymują je co kwartał. W ostatnich fatalnie wypadły Kijów i Donieck.

Oficjalnym powodem, dla którego centrum znajdzie się w Warszawie, jest położenie w centrum Europy, członkostwo Polski w UE, dzięki czemu procedury celne i zdobycie pozwoleń na pracę będą uproszczone. Nasz informator twierdzi jednak, że kluczowy jest brak hoteli w Kijowie. - To jest na Ukrainie towar deficytowy, a więc ceny są dużo wyższe niż w Polsce. To przy kilkuset osobach zatrudnionych w Centrum Nadawczym ma ogromne znaczenie - mówi.

"Gazeta" dowiedziała się, że UEFA była bardzo niezadowolona, że informacja o Międzynarodowym Centrum Nadawczym została ujawniona tak wcześnie. - Martin Kallen jest wściekły na PZPN - usłyszeliśmy z naszego źródła związanego z UEFA. Szwed jest odpowiedzialny za organizację mistrzostw w Polsce i na Ukrainie. - Bo to oznacza, że na 95 proc. finał zostanie rozegrany w Warszawie, a mecz otwarcia w Kijowie - kończy rozmówca "Gazety".

Minister sportu nie chciał komentować informacji o przeniesieniu do Warszawy spotkania o złoty medal. - Oficjalne decyzje w grudniu - twierdzi Mirosław Drzewiecki.