Co łączy Dominikanę i pewne przedsiębiorstwo pogrzebowe

Już od wiosny przyszłego roku fani baseballu w USA będą mogli pokazać, co znaczy wierność barwom ukochanego klubu aż po grób. Major League Baseball udzieliła licencji na wykorzystanie wizerunków sześciu (to na razie) swoich klubów firmie Eternal Image z Michigan. Od następnego sezonu fani Yankees, Red Sox, Phillies czy Dodgers będą mogli udać się w ostatnią drogę w trumnie czy też urnie w barwach i z emblematami ukochanej drużyny.

- Otrzymywaliśmy takiego rodzaju prośby skierowane do nas bezpośrednio lub do klubów już od kilku lat - powiedziała rzeczniczka MLB Susan Goodenow, dodając, że oddani kibice będą mieli kolejny sposób na wyrażenie swojej miłości do ulubionego zespołu.

Eternal Image ujawniła natomiast, że zanim jeszcze podpisała umowę z MLB, otrzymała ponad tysiąc zapytań o "klubowe" trumny i urny. Produkty będą miały specjalną dedykację: Major League Baseball oficjalnie potwierdza, że pan (powiedzmy) Alan Smith był fanem New York Yankees (tudzież innej drużyny) przez całe swoje życie".

Na razie trudno powiedzieć, jak będą sprzedawać się te nowe produkty ostatecznego użytku, ale potencjalny rynek jest ogromny. Komisarz MLB, czyli zarządca ligi, Bud Selig oszacował, że baseballowym drużynom kibicuje w USA około 40 mln fanów. W ostatnim sezonie globalna liczba widzów na trybunach wyniosła ponad 76 mln - najwięcej w historii.

Sportowi kibice w Europie muszą zachodzić w głowę, jak gra, która składa się z samych przerw i paru kilkusekundowych akcji, które wszystkie można by pokazać w jednym skrócie w "Wiadomościach", może za każdym razem przyciągać na trybuny ponad 31 tys. widzów. Co więcej - to niesamowite zainteresowanie wydaje się jeszcze bardziej dziwne, gdy weźmie się pod uwagę to, że niektóre zespoły grają ze sobą nawet po cztery mecze z rzędu.

Amerykanom to nie przeszkadza. Pod wodzą Selinga MLB wzbogaciła się czterokrotnie. W 1992 r., gdy obejmował urząd, dochody ligi wynosiły 1,2 mld dol. W tym już 5,2 mld, a średnia pensja zawodnika wzrosła z jednego miliona do 2,8 mln.

Jedną z przyczyn niesłabnącej popularności MLB są interesujące rozgrywki. Drużyny rozgrywają w sezonie po 162 mecze, a i tak losy awansu do play-off rozstrzygają się w ostatnich spotkaniach. Nie ma też dominacji żadnej z drużyn. New York Yankees płacą swoim zawodnikom 194 mln dol. rocznie (czyli o 30 mln więcej niż tegoroczni finaliści - St Louis Cardinals i Detroit Tigers razem wzięci), a na tytuł czekają już sześć lat. W ostatnich siedmiu sezonach po mistrzostwo sięgało siedem różnych zespołów, a w finałach wystąpiło 11 klubów. Dla porównania w futbolowej NFL New England Patriots wygrali trzy z ostatnich pięciu Superbowl; a w koszykarskiej NBA Los Angeles Lakers i San Antonio Spurs zdobyli po trzy tytuły w ostatnich ośmiu sezonach.

Jednym z beneficjentów sukcesu MLB jest Dominikana. 9-milionowy kraj na Karaibach wychował już 446 baseballistów w najlepszej lidze świata. W ostatnim sezonie na boiskach pojawiło się 146 Dominikańczyków. Niemal co dziesiąty zawodowiec pochodzi z tego kraju. Grają we wszystkich zespołach i każdy klub MLB ma dziś akademię dla młodych graczy na Santo Domingo, gdzie chłopcy uczą się nie tylko baseballu, ale także angielskiego.

W ubiegłym sezonie doszło nawet do tego, że dwaj Dominikańczycy zostali MVP - José Alberto Pujols w National League, a Alex Rodriguez (urodzony w USA, ale ma dominikańskich rodziców) w American League. Ekonomiści szacują, że dzięki MLB rokrocznie na Dominikanę trafia 80 mln dol. i powstało 2 tys. miejsc pracy.

Pierwszym Dominikańczykiem w MLB był Osvaldo Virgil, który zadebiutował w New York Giants równo 50 lat temu. Za podpis na kontrakcie dostał bonus w wysokości 300 dol. W MLB grał dziewięć sezonów. Nigdy nie zarabiał więcej niż 18 tys. dol. rocznie. W tym sezonie jego rodak Alex Rodriguez dostał ponad 21 mln.