W jeden dzień zarobił więcej niż Lewandowski w rok. To jego pierwszy zawodowy kontrakt

21-letni Trevor Lawrence podpisał w poniedziałek kontrakt z Jacksonville Jaguars. Za sam podpis na dokumencie klub przelał na jego konto ponad 24 mln dolarów, czyli więcej, niż Robert Lewandowski zarabia w Bayernie Monachium przez rok.

Trevor Lawrence uznawany jest za jednego z najlepszych quarterbacków w historii spośród tych, którzy przystąpili do draftu w NFL. Zdaniem fachowców można go wymieniać obok takich zawodników jak John Elway, Payton Manning czy Andy Luck. Pierwszy i drugi dwukrotnie wygrywali Super Bowl i byli wybierani MVP finału ligi NFL. Ten trzeci nie zrobił aż tak wielkiej kariery, bo na drodze stanęły mu liczne kontuzje. Musiał przedwcześnie skończyć z futbolem. 

Zobacz wideo

Lawrence gwiazdą jest już od szkoły średniej

Teraz wielką karierę wróży się Lawrence’owi, który od pierwszych lat w futbolu amerykańskim skupiał na sobie uwagę mediów. W 2016 r., gdy grał w drużynie swojej szkoły średniej Cartersville High School, został wybrany zawodnikiem roku przez gazetę "Atlanta Journal Constitution". Potem zdobył dwa razy mistrzostwo stanu Georgia. Poprowadził zespół do 41 kolejnych zwycięstw. Pobił rekordy stanowe w zdobytych jardach i przyłożeniach. Dla drużyn uniwersyteckich był łakomym kąskiem. 

Ostatecznie wśród licznych propozycji wybrał ofertę z Clemson. Z drużyną uniwersytetu z Południowej Karoliny zdobył mistrzostwo kraju w styczniu 2019 r. Stało się to już w pierwszym roku jego gry w roli podstawowego rozgrywającego. Gdyby w NFL obowiązywały przepisy jak w NBA, to pewnie już wtedy mógłby być nr 1 draftu. Amerykańska liga futbolowa ustanowiła jednak regułę, że zawodnik może ubiegać się o zawodowy kontrakt dopiero po trzech latach od ukończenia szkoły średniej. Lawrence został więc w Clemson. W ciągu trzech lat gry jako starter – quarterback, który zaczyna mecz w pierwszym składzie - wygrał 34 meczów, a przegrał tylko dwa.

W NFL obowiązywało hasło: tankuj dla Trevora

Gdy już wiadomo było, że Lawrence przystąpi do draftu 2021, wśród kibiców tych gorszych drużyn NFL zapanowała niezdrowa atmosfera kibicowania porażkom swoich zespołów. Rywalizację pod tytułem "tankuj dla Trevora" wygrali Jacksonville Jaguars. Na dwie kolejki przed końcem sezon pole position w tej kwestii mieli New Jork Jets, ale nieopatrznie wygrali z Los Angeles Rams na wyjeździe 23:20. Oba nowojorskie tabloidy: "New York Post" i "New York Daily News" na swoich okładkach nie cieszyły z pierwszego w sezonie i do tego sensacyjnego zwycięstwa, ale rozpaczały, że Jets pozbawili się w ten sposób pierwszego wyboru w drafcie i Trevora Lawrence’a. 

W NFL obowiązuje bowiem jasna zasada, że kolejność wyboru w naborze nowych zawodników do ligi ustawiona jest w odwrotnie niż tabela sezonu zasadniczego. To znaczy, najgorsi wybierają na początku, a najlepsi na końcu. 

W ten sposób największy talent od lat trafił do najgorszej drużyny ligi. Taka to specyfika amerykańskich lig. Aby zachować wyrównaną rywalizację w lidze, wzmacnia się tych najsłabszych. I choć niektórzy kręcą nosem na taki "socjalizm", to korzysta na tym cała liga. Nie chodzi bowiem tylko o to, by mecze były wyrównane, ale także, by w każdym z lokalnych rynków zainteresować rozgrywkami jak najwięcej kibiców. I to działa. Gdy wspominany Payton Manning podpisał kontrakt z Indianapolis Colts, na pierwszym jego meczu zasiadł na trybunach komplet widzów. I tak było przez 13 lat, dopóki właściciel klubu Jim Irsay nie podjął decyzji, by pozwolić kontuzjowanej gwieździe odejść do Denver Broncos, bo miał już na oku Andy’ego Lucka. Amerykanie mówią, że Manning zmienił Indianapolis z miast koszykarskiego w futbolowe. 

Na jednym podpisie zarobił więcej, niż Lewandowski przez rok w Bayernie 

W Jacksonville może być podobnie. Tysiące kibiców z Florydy złożyło już depozyty, by kupić karnety na nowy sezon. Połowa z nich nigdy nie była na meczu Jaguars. Tak to działa - nic tak nie przyciąga kibiców na trybuny jak nowa gwiazda.  

Lawrence w nowym klubie podpisał kontrakt na cztery lata. Za sam podpis na umowie dostał aż 24 mln dolarów (dla porównania Lewandowski w Bayernie dostaje w przeliczeniu 23,7 mln dolarów za sezon). To dwie trzecie kwoty, ktorą ma zagwarantowaną. To też specyfika NFL. Potężny "bonus" ma zabezpieczyć przyszłość gracza, bo futbol amerykański to sport, w którym poważne kontuzje zdarzają się wyjątkowo często. Jeden nieopatrzny ruch i trzeba długie miesiące wracać do zdrowia bez pewności, czy wystąpi się jeszcze na boisku. Średnia kariera w NFL jest przecież bardzo krótka. Trwa w zależności od pozycji zawodnika od 2,5 do 4,5 sezonów. A i tak średnią zawyżają tacy zawodnicy jak Tom Brady, który w lidze rozpocznie niedługo 22. sezon. 

Lawrence na prawdziwie wielką wypłatę musi poczekać. W NFL zazwyczaj ten drugi kontrakt dopiero odzwierciedla klasę zawodnika. Zdaniem dziennikarzy "Sports Illustrated" Lawrence "stracił" na dzień dobry 150 mln dolarów:

  • po pierwsze przez to, że nie mógł starać się o angaż do NFL dwa lata temu;  
  • po drugie przez to, że jest pandemia i limit na zarobki zawodników został w tym sezonie w NFL obniżony;  
  • po trzecie dlatego, że w latach kariery uniwersyteckiej nie mógł spieniężyć swojej popularności przez kontrakty reklamowe i sponsorskie, sprzedaż postów na Instagramie czy sprzedaż koszulek ze swoim nazwiskiem. Dopiero teraz te przepisy się zmieniły i jest tak możliwość; 
  • po czwarte dlatego, że w 2010 r. zawarto nową umowę zbiorową między ligą a związkiem zawodowym graczy, która mocno ograniczyła zarobki debiutantów. Ostatni wysoki kontrakt podpisał w 2010 r. nr 1 draftu Sam Bradford, który skalą talentu nie dorównuje Lawrence’owi, ale dostał 78 mln dolarów za sześć sezonów. 

Trener się cieszy, bo Lawrence się ożenił przed sezonem

Ale te maksymalne 36 mln dolarów to nie całe zarobki Lawrence. Do utalentowanego, inteligentnego a w dodatku przystojnego zawodnika drzwiami i oknami walą sponsorzy.  

Ale jego trener w Jacksonville, który również w NFL będzie debiutował po latach spędzonych w lidze akademickiej, Urban Meyer, najcieplej przyjął wiadomość, że młody rozgrywający już się ożenił. 

- Najważniejsze, że teraz martwi się tylko jedną rzeczą. Jest żonaty. Nic go nie rozprasza i to jest dla mnie zdumiewające. Bo w 2021 r. cały świat kręci się wokół różnych rozproszeń, a on jest skoncentrowany. Naszym zadaniem jest, by taki pozostał. Koncentruje się na byciu dobrym mężem, sile swojej wiary i wygrywaniu meczów. I to jest fajne – powiedział Meyer na konferencji prasowej. 

Więcej o: