W Polsce skoki wygrywają z piłką nożną. Ale nie tylko my jesteśmy tak oryginalni

Polacy naprawdę są dziwni. Nie ma drugiego takiego narodu na świecie, gdzie w top 5 najchętniej oglądanych programów w ciągu roku byłby mecz, w którym nie grałby żaden zespół z rodzimego kraju.

Chodzi mi oczywiście o finał Ligi Mistrzów, który znalazł się wśród pięciu najlepiej oglądanych programów w Polsce w 2020 roku. Tak podaje serwis Wirtualne Media. Mecz Bayernu z PSG oglądało w Polsce 4,7 mln Polaków (licząc średnią oglądalność), a 7,9 mln, gdy policzymy tych, którzy oglądali transmisję choć przez minutę. Nr 1 należał do "Teleexpressu", który miał średnią 5,45 mln widzów. Nie jest to jednak konkurencja sprawiedliwa. 15-minutowemu programowi dużo łatwiej uzyskać dobrą średnią niż prawie dwugodzinnej transmisji z 15-minutową przerwą, podczas której duża część widowni idzie skorzystać z toalety.

Zobacz wideo

PŚ w skokach dwa razy lepszy od Ligi Mistrzów

Oczywiście to żart z tymi dziwnymi Polakami. Wiadomo, że przed telewizory przyciągnęły nas nie Bayern i PSG, a Robert Lewandowski. Ale finał Ligi Mistrzów przegrał ze skokami narciarskimi, jeśli chodzi o telewizyjną oglądalność. Najchętniej oglądaną transmisją sportową był konkurs w Bischofshofen, w którym Dawid Kubacki zapewnił sobie triumf w Turnieju Czterech Skoczni. Zgromadził on 5,14 mln widzów (średnia) oraz 9,4 mln (minuta i więcej).

Stefan Horngacher, były trener polskich skoczków Horngacher wskazał zwycięzcę TCS. "Nie wyobrażam sobie, żeby nie wygrał"

W ogóle Polacy kochają oglądać skoki bardziej niż piłkę nożną. Liga Mistrzów miała w TVP średnią widownię na poziomie 1,7 mln widzów, a nawet półfinał Bayern - Lyon z 2,93 mln widzów nie osiągnął średniej skokowej. Wynosiła ona dla konkursów Pucharu Świata 3,5 mln widzów na antenach TVP, nie licząc Eurosportu (728 tys.). To oczywiście dane za poprzedni sezon 2019/20. Natomiast najlepiej oglądanym meczem kadry Jerzego Brzęczka było spotkanie z Włochami, które przed ekrany przyciągnęło trzy mln widzów w TVP.

Wracając do finału Ligi Mistrzów - Polacy na tle innych nacji oglądali go szczególnie chętnie. Większą widownię w Europie mecz miał tylko w Niemczech (13,9 mln), we Francji (12 mln) i we Włoszech (5,45 mln). Ale w żadnym innym kraju, który w finale nie miały swojej drużyny, mecz nie miał tak wysokich pozycji w rankingach na koniec roku jak w Polsce. Jednak jesteśmy ewenementem.

Bischofshofen oglądało więcej Niemców niż Polaków

W sportowym top 10 we Francji znalazło się sześć meczów piłkarskich i cztery rugby. W Niemczech czołowa dziesiątka należała do piłki nożnej, ale jedenaste miejsce do skoków narciarskich i konkursu w Bischofshofen (6,82 mln widzów). Komentatorzy zwracają uwagę, że mecze piłkarskie widzowie oglądają o wiele mniej chętnie niż jeszcze kilka lat temu. Poprzedni finał Ligi Mistrzów, w którym triumfował Bayern - w 2013 r., przyciągnął przed ekrany 22,5 mln Niemców. We Francji, gdy Puchar Europy wygrywał Olympique Marsylia w 1991 r., widownia liczyła 17,5 mln widzów. Takie liczby dziś są już nie do uzyskania.

Nie wyszło działaczom z UEFA przekształcenie Ligi Mistrzów w europejski Super Bowl. Każdy ogląda przeważnie tylko swoich. Zresztą biorąc pod uwagę procent widowni czy udziału w rynku, to finały Ligi Mistrzów w krajach finalistów są oglądane w o wiele mniejszym stopniu niż Super Bowl w Stanach Zjednoczonych.

Granerud podjął decyzję ws. Zakopanego. Granerud podjął decyzję ws. Zakopanego. "Niektórzy Polacy grożą mu przed przyjazdem"

Finał ligi NFL nie miał sobie równych, jeśli chodzi o oglądalność telewizyjną - można zaryzykować - na świecie. Obejrzało go tylko w Stanach Zjednoczonych 102 mln widzów (średnia oglądalność), a w Kanadzie - 9,6 mln (średnia). W amerykańskim top 10 roku sześć pierwszych miejsc należy do NFL, ósme to finał ligi akademickiej, a 10. miejsce to znów mecz NFL. W kategorii programów seryjnych pierwsze miejsce ma "Sunday Night Football", drugie "Thursday Night Football", a trzecie Monday Night Football. Tak usportowionych telewidzów nie ma na całym świecie.

Australia najoryginalniejsza na świecie

Zresztą USA to jeden z nielicznych krajów, gdzie nie upchnięto sportu niemal wyłącznie do kanałów płatnych. W Hiszpanii w top 50 roku jest tylko pięć transmisji sporotwych. Wszystkie to mecze piłkarskie - Liga Narodów i finał Pucharu Króla. Rekordowy wynik osiągnął mecz Hiszpania - Niemcy z 4,9 mln widzów. Jak na kraj zakochany w piłce nożnej to dość skromne osiągnięcie.

W Wielkiej Brytanii w ogóle nie ma sportu w top 50 najchętniej oglądanych programów. W czołówce dominują różne programy rozrywkowe jak "I'm a Celebrity... Get Me Out of Here!", "Strictly Come Dancing" czy "The Great British Bake Off". Tylko takie show mogą liczyć na średnią oglądalność powyżej 10 mln widzów. Finał Pucharu Anglii, choć nadawany w otwartej BBC, miał w tzw. peaku 8,2 mln, ale średnia oglądalność nie osiągnęła pięciu milionów.

Granerud: Cieszę się, że nie znam języka polskiego. Granice zostały przekroczoneGranerud: Cieszę się, że nie znam języka polskiego. Granice zostały przekroczone

Jeśli natomiast ktoś szukałby najoryginalniejszego zestawienia najchętniej oglądanych programów sportowych, to radziłbym zerknąć do Australii. Tam czołówka to finał ligi futbolu australijskiego (3,8 mln), przed finałem rozgrywek w rugby trzynastoosobowym (NRL - 2,96) i trzecim meczem serii o nazwie State of Origin (2,7 mln), corocznymi spotkaniami między reprezentacjami stanów Queensland i Nowa Południowa Walia w "trzynastkach".

Ciekawe, czy tam też są tacy mądrale jak w Polsce, którzy tłumaczą rodakom: "poza wami nikt na świecie tego nie ogląda".