Sport wyczynowy jest kwintesencją męskiego szowinizmu i buduje kulturę patriarchatu

Szybciej, wyżej, silniej - czy to nie jest aby wykluczające hasło? A przecież na tym zbudowana jest cała kultura sportu wyczynowego.

Felieton Magdaleny Środy, w którym filozofka określiła piłkę nożną jako "dźwignię patriarchatu", wywołał lawinę kpin w prawicowych portalach. "To już komedia" - pisze wpolityce.pl, "Magdalena Środa widzi kolejny męski spisek!" - tytułuje swój artykuł korwin24.pl, "Feministki przeciwko… piłce nożnej" - dodaje fronda.pl. Z filozofką polemizuje też Joanna Wiśniewska z "Wysokich obcasów", która uważa, że Środa, zamiast krytykować, powinna napisać: "Dziewczyny - przed telewizory i na stadiony! Czas odzyskać dla nas sport, bo to także miejsce dla nas". 

Wymyślony przez mężczyzn i dla mężczyzn

Wszystkie te reakcje omijają jeden podstawowy problem. Filozofka nie krytykuje sportu jako takiego, tylko sport wyczynowy, a raczej jego odmianę, która w naszym języku nie ma konkretnej nazwy, a w angielskim nosi nazwę "spectator sport", czyli sport, który przyciąga widza. I tu trzeba powiedzieć jasno: Magdalena Środa ma rację. Ten sport został wymyślony przez mężczyzn i dla mężczyzn. A gdy jeszcze na niego spojrzeć z perspektywy lewicowej, zwłaszcza z punktu widzenia marksizmu, który - mam wrażenie - dominuje na współczesnej lewicy, to jest on samym złem.

Zobacz wideo

Począwszy od hasła "citius altius fortius" - czyli szybciej, wyżej, silniej - które stało się mottem igrzysk olimpijskich. Bo czyż kobieta może rywalizować z mężczyzną w tych kategoriach? Niestety, biologii nie da się oszukać. Gdyby kobietom nie wydzielono odrębnego miejsca - jak bokserom w kategorii do 48 kg - nie miałyby czego szukać w wyczynowym sporcie. Pierwszy przykład z brzegu - lekkoatletyka. Żadna zawodniczka, nawet gdyby wyrównała kobiecy rekord świata, nie miałaby szans zakwalifikować się na igrzyska olimpijskie w męskiej konkurencji.

Madelene WrightMadeleine Wright wywołała skandal. Klub od razu ją wyrzucił. "Niedopuszczalne"

Oczywiście, dzięki podziałom na kategorie płciowe, Usain Bolt mistrz olimpijski na 100 m dostał taki sam złoty medal jak Elaine Thompson, która triumfowała na tym samym dystansie wśród kobiet. Sława i bogactwo przypadły jednak tylko Boltowi, bo sport - jak już powiedzieliśmy - premiuje tych, którzy biegają najszybciej, skaczą najwyżej i rzucają najsilniej. Współcześnie trzeba by było dodać - grają najlepiej, bo to gry zespołowe zdominowały dziś spectator sport.

Sportsmenki na utrzymaniu sportowców

Nic w tym dziwnego, że Leo Messi zarabia więcej niż 1700 najlepszych piłkarek świata. To wolny rynek premiuje fachowców w swoich dziedzinach, a osiągnięcia na boisku są uzależnione od fizycznych talentów człowieka - jego wydolności i szybkości. I pod tym względem piłka nożna systemowo premiuje mężczyzn.

Zresztą, nawiasem mówiąc, gdyby zamiast o zarobkach mówić o podatkach, jakie płaci Messi, to pewnie okazałoby się, że zabrakłoby zawodowych piłkarek, aby zrównoważyć wpłaty na rzecz fiskusa. I tu dochodzimy do jeszcze jednego zjawiska, które obnaża patriarchalną kulturę w sporcie: kobiety mogą go uprawiać głównie dlatego, że mężczyźni za to płacą. Po pierwsze dlatego, że zdecydowaną większość widowni kobiecych popisów sportowych stanowią mężczyźni, a po drugie - za pośrednictwem zysków wypracowanych przez kluby i organizacje na męskich zawodach.

Gdy zerkniemy do raportu FIFA o oglądalności kobiecego mundialu, to możemy się dowiedzieć, że panie stanowiły tylko 27 procent widowni w Hiszpanii, 30 procent we Francji, 33 w Wielkiej Brytanii i 41 w USA.

Natomiast jeśli chodzi o finansowanie kobiecego sportu z dochodów drużyn męskich najjaśniej widać to w amerykańskim sporcie uniwersyteckim. Tam drużyny futbolu amerykańskiego dają do budżetu tzw. departamentów sportowych więcej niż cała reszta sportów. Z tych przychodów są finansowane inne drużyny sportowe. Korzystają szczególnie kobiety, bo uniwersytety mają obowiązek zapewnienia takiej samej liczby stypendiów sportowych dla obu płci. Wynika to z poprawki do konstytucji z 1972 r. Od tamtego czasu bardzo wzrosła w USA liczba studentek uprawiających sport. Zdecydowanie podniósł się też poziom kobiecego sportu. A że polikwidowano przy okazji mnóstwo męskich drużyn, by ich kosztem dać stypendia sportowe studentkom, to już nikogo dziś nie obchodzi.

Alarm tuż przed MŚ w lotach narciarskich! Alarm tuż przed MŚ w lotach narciarskich! "Stefan Horngacher rozpęta burzę"

W piłce nożnej jest podobnie. FIFA zapewniła piłkarkom gigantyczne premie na ubiegłorocznych mistrzostwach świata, dzięki dochodom, jakie czerpie z męskiego mundialu. I choć piłkarki oraz feministki utyskiwały na nierówność płac w piłce nożnej, to premie te były królewskie.

Nieszczęśliwi kapitaliści wymyślili sport

W sporcie najbardziej zbliżone do męskich są kobiece zarobki w tenisie, gdzie tenisistki - przy wsparciu polityków - wywalczyły sobie równe nagrody w turniejach, gdzie występują razem z mężczyznami. Ale i w tym sporcie widać systemową przewagę mężczyzn nad kobietami i kulturę patriarchalną. Bo gdy przyszedł kryzys finansowy w 2008 r., to gdzie spadły dochody i wysokość premii, gdzie częściej likwidowano turnieje? Oczywiście, w kobiecym tenisie. W 2008 r. turnieje ATP (męski cykl turniejów) przynosiły o prawie 3 mln dolarów więcej przychodów niż WTA (kobiety). W 2014 r. ta różnica wzrosła przeszło dwunastokrotnie do ponad 37 mln dolarów. Międzynarodowa Federacja Tenisowa opublikowała badania, że wśród kobiet jedynie 253 najlepsze tenisistki są w stanie pokryć wydatki na turnieje pieniędzmi zdobytymi z nagród, a wśród mężczyzn - 336 zawodników.

W tenisie też działają prawa rynku. I tu dochodzimy, czym jest sport wyczynowy z lewicowego punktu widzenia. To jeszcze jedna dziedzina życia, z której gospodarka kapitalistyczna chce wycisnąć dodatkowy zysk. "W sporcie obsesyjne powtarzanie, kto biega najszybciej, kto jest najsilniejszy, kto rzuca najdalej, zwiększa wyobcowanie jednostki. Ideologia sportu, jak wszystkie ideologie, ukrywa prawdziwą strukturę stosunków produkcji i stosunków społecznych w kapitalizmie" - pisze brytyjski socjalista Chris Bambery.

Sport, który w czasach antycznych był zarazem formą przygotowywania wolnych obywateli greckich miast-państw do wojny, jak i wyrazem kultu religijnego (uprawianego tylko przez mężczyzn!), we współczesnych czasach przybrał nową treść w starej formie. Trywializując poglądy marksistów, można w skrócie powiedzieć, że brytyjscy kapitaliści - nieszczęśliwi, że strajki zmusiły ich do skrócenia czasu pracy robotników - wymyślili sposób, aby zarabiać na czasie wolnym pracowników. Kto wie, czy najważniejszym wydarzeniem w historii sportu wyczynowego, nie było porozumienie, na mocy którego tydzień roboczy kończył się w Anglii o 14:00 w sobotę? Ten dodatkowy czas wolny dał robotnikom możliwość uprawiania i oglądania sportu. Dopiero od tego momentu sport stał się ważną częścią życia społecznego. Do dziś większość sobotnich meczów piłki nożnej i rugby rozpoczyna się w Wielkiej Brytanii o 15:00.

Nie tylko patriarchat, ale jeszcze rasizm i nacjonalizm

W dodatku sport stał się dla klasy robotniczej doskonałym miejscem ucieczki od codziennych niedostatków. Legenda głosi, że Karol Marks, gdy był w Anglii na meczu krykieta, zwątpił w rewolucję socjalistyczną, widząc robotników rozemocjonowanych burżuazyjnym sportem. Również rosyjski rewolucjonista i marksista Lew Trocki narzekał, że piłka nożna i wyścigi konne, wyzwalając wielkie emocje, odciągają klasę pracującą od tego co najważniejsze - poprawy swojego losu poprzez rewolucję.

Iga Świątek z pucharem za zwycięstwo we French OpenWyjątkowe wyróżnienie dla Igi Świątek. Druga Polka w historii

Co więcej, sport na przełomie XIX i XX wieku stał się formą wzmacniania nacjonalizmu i imperializmu. Piłka nożna i krykiet były dodatkowym spoiwem łączącym brytyjskie kolonie wielkiego imperium, a kolarski Tour de France rozbudził narodowe emocje Francuzów. Rugby stało się elementem dominacji białej mniejszości nad czarną większością w Afryce Południowej. Zresztą fakt, że sport jest też rasistowski u swoich źródeł, to temat na inne opowiadanie. Tak samo jak rola igrzysk olimpijskich i rywalizacji drużyn narodowych w piłce nożnej w upowszechnianiu idei nacjonalistycznych w początkach XX wieku.

Można powiedzieć, że z lewicowego punktu widzenia sport wyczynowy to niemal samo zło - wzmacnia kapitalizm i nacjonalizm, prowadzi do alienacji jednostki, robi z ciała ludzkiego narzędzie w procesie produkcyjnym, uprzedmiotawia człowieka, odciąga od działań na rzecz poprawy swojego losu. Dlatego nie brakuje takich ideologów, którzy wzywają przynajmniej do porzucenia takich form sportu wyczynowego jak igrzyska olimpijskie, czy rywalizacja drużyn narodowych w mistrzostwach świata. "Naszym celem jest wyzwolenie człowieka i świat rzeczywistych, nieograniczonych możliwości - pisze wspominany wyżej Bambery. - Świat, w którym przyszłe pokolenia będą patrzyć na coś takiego jak igrzyska olimpijskie i pytać ze zdumieniem w głosie: dlaczego?"

Więcej o: