Kadra Jerzego Brzęczka w trzy dni straciła prawie milion kibiców

Czy to już czas, żeby bić na alarm? Piłkarska widownia kurczy się i starzeje, a tzw. środowisko piłkarskie zdaje się tego nie dostrzegać. Ostatnie mecze Ligi Narodów pokazały, jak jest źle pod tym względem.

- Mnie nie interesuje styl, tylko wygrywanie - powiedział Grzegorz Krychowiak w niedawnej rozmowie z Pawłem Wilkowiczem w Sport.pl. Jego słowa do serca wzięli sobie chyba w całej Europie. Nie tylko mecze Polaków w pierwszej serii spotkań Ligi Narodów spotkały się z krytyką ze względu na niską jakość gry.

Zobacz wideo Zobacz wywiad z Grzegorzem Krychowiakiem

Kadra Brzęczka straciła 25 proc. kibiców w trzy dni

Słowa pomocnika reprezentacji Polski miały swoje odbicie w piątkowym meczu z Holandią. Nasza kadra po bardzo słabej grze przegrała 0:1, a nawet rywale narzekali, że Polacy nie grali w piłkę. To samo pomyśleli chyba kibice przed telewizorem. W piątek drużynę Jerzego Brzęczka oglądało 4 mln widzów (dane z trzech anten: TVP 1, TVP Sport i Polsat Sport), a w poniedziałek aż o 900 tys. mniej (3,09 mln). Choć teoretycznie łatwiej uzyskać wysoką oglądalność w dzień powszedni niż u progu weekendu, bo więcej ludzi spędza wieczór w domu.

Zresztą podobnie było w Holandii. Mecz z Polską obejrzało 2 mln widzów (średnia oglądalność), a mecz poniedziałkowy - 1,77 mln, choć Holendrzy mierzyli się w tym dniu z o wiele atrakcyjniejszym rywalem - Włochami.

Ale Holandia, jeśli chodzi o kibiców piłkarskich przed telewizorem, to europejski prymus. Zarówno mecz z Polską, jak i Włochami miał udział w rynku przekraczający 30 procent (odpowiednio 37,4 oraz 31 proc.). Udział w rynku to procent widzów, którzy wybrali ten program spośród tych, którzy oglądali w tym czasie telewizję.

Czterech na pięciu Hiszpanów woli nie oglądać piłki

W innych krajach - nawet tych, które uważamy za najbardziej piłkarskie na naszym kontynencie - ten procent jest o wiele niższy. I tak w Hiszpanii najbardziej hitowy mecz tej serii meczów Ligi Narodów, z Niemcami, obejrzało raptem 2,8 mln widzów, co stanowiło zaledwie 22,2 proc. rynku. Oznacza to, że prawie czterech na pięciu Hiszpanów oglądało w tym czasie coś innego. Jak na kraj, który podobno ma bzika na punkcie piłki nożnej, to dość zaskakująca statystyka. Trzy dni później Hiszpanie grali z Ukrainą i choć to rywal mniej markowy, to wyniki były trochę lepsze - 3,3 mln widzów i 22,5 proc. udziału w rynku.

Równie niechętnie oglądają swoja reprezentację Włosi. Piątkowy mecz z Bośnią miał 4,9 mln widzów i 24,2 proc. udziału w rynku, a poniedziałkowe spotkanie z Holandią 6 mln widzów i 26 proc. udziału w rynku. Oznacza to - z grubsza biorąc - że trzech na czterech Włochów wolało oglądać w telewizji coś innego niż swoją reprezentację w meczu z dość atrakcyjnym rywalem.

Niemcy wolą serial niż piłkę

Do niebywałej rzeczy doszło natomiast w Niemczech. W niedzielny wieczór widzowie woleli oglądać serial telewizyjny "Miejsce zbrodni" niż mecz swojej drużyny narodowej ze Szwajcarią. Losy śledczych śledziło przed ekranem 8,26 mln widzów, a piłkarzy o dwa miliony mniej. Serial osiągnął 25,5 proc. udziału w rynku, a zmagania zawodników - 21,7 proc.

O trzy dni wcześniejszy mecz z Hiszpanią dał w Niemczech lepsze wyniki: 7,95 mln widzów i 29,1 udziału w rynku.

Ale największy problem, jeśli chodzi o przyszłość piłki nożnej, to fakt, że widownia meczów jest coraz starsza. W Niemczech zarówno w czwartek jak i w niedzielę wśród widzów obu meczów zaledwie jeden na czterech widzów należał do tzw. grupy docelowej - osoby w wieku 14-49 lat - najbardziej atrakcyjnej dla reklamodawców. Znakomita większość kibiców przed telewizorem to ludzie ponadpięćdziesięcioletni. I dotyczy to całej Europy, a nie tylko Niemców, choć trzeba przyznać, że i tam, i we Włoszech to problem najbardziej widoczny. Porównując wyniki oglądalność te sprzed dwóch - trzech lat, gdy były one dwadzieścia czy trzydzieści procent wyższe i te obecne można się zastanowić, czy proces wymierania piłkarskich kibiców już się nie zaczął.

Podejściem wyrażonym sloganem: "za piękną grę nie przyznaje się punktów" nie przyciągnie się młodych ludzi, im już nie wystarczy zamachać "orzełkiem na piersi". A jeśli już interesuje ich wgapianie się w ekran za toczącą się piłką to wolą, gdy jest to FIFA20 niż nadawany na żywo mecz.

A dla tych, którzy chcieliby napisać pod tekstem w komentarzu - "młodzi widzowie przenoszą się do internetu" kilka liczb z USA:

  • 7. mecz finału Pucharu Stanleya w 2019 roku - średnia widownia telewizyjna - 8,7 mln, w internecie - 191,5 tys.
  • Finał mistrzostw świata kobiet w piłce nożnej w 2019 r. - w tv - 14,3 mln widzów, w internecie - 289 tys.
  • Finał National Conference (NFL) w 2019 r., - 45 mln w tv, a w internecie: 486 tys.
  • Super Bowl 2020 - 99,9 mln w tv, a w internecie: 3,4 mln

Przeczytaj także: