Sport.pl

Nie dogonimy Zachodu, to Zachód dojedzie nas. Polska piłka na drodze ku nicości

Przejrzałem wydany na początku roku raport UEFA na temat europejskich lig i powiem szczerze: z naszego punktu widzenia powinniśmy się przerazić.

Najpierw małe wyjaśnienie. Jeśli piszę o polskiej piłce, to mam na myśli nasze zawodowe kluby, a nie reprezentację Polski czy lokalne kluby, dla których lepsza czy gorsza koniunktura nie mają znaczenia. To z ekstraklasą jest źle. I nie chodzi tu tylko o miejsce w rankingu UEFA czy fakt, że bez dotacji od samorządów - czyli od podatników - duża część tzw. zawodowych klubów by u nas upadła. Oczywiście, coraz gorszy poziom sportowy i złe zarządzanie przyspieszają pęd polskiej ekstraklasy ku czarnej dziurze. Tu chodzi jednak o coś gorszego. Wisi nad nami fatum. Nieunikniona ciągła marginalizacja, aż do zupełnego wyciszenia.

Na dowód obrazek z raportu UEFA:

Wzrost przychodów klubów w EuropieWzrost przychodów klubów w Europie Raport UEFA

Za 30 lat nas nie będzie

Europejska Unia Piłkarska chwali się nieustannym wzrostem przychodów klubów. Piękny, optymistyczny obraz - średnio 6,7 procent rocznie. Gdyby porównać to z państwami, to tylko Chiny i może Indie rozwijają się tak dynamicznie w ostatnich 10 latach. Warto jednak zwrócić uwagę na ciemnoniebieski prostokąt. To przychody wypracowywane przez pięć najbogatszych lig - angielską, hiszpańską, francuską, niemiecką i włoską. I widać wyraźnie, że stale - co rok o procent czy dwa - te ligi puchną, kosztem biedniejszych. Można zakrzyknąć - jak klimatolodzy na widok rosnących z roku na rok temperatur - jeśli nic nie zrobimy, najdalej za 30 lat już nas nie będzie.

Tym bardziej, że to, co dla nas najciekawsze UEFA pisze nad tym wykresem drobnym druczkiem. Gdyby ciemnoniebieski prostokąt rozszerzyć do pierwszej dziesiątki najbogatszych lig europejskich, to na całą resztę - 43 kraje, gdzie jest i nasza ekstraklasa - przypadnie marne 12 procent. I ten udział przez 10 sezonów spadł o 25 procent.

Piłkarski wilczy kapitalizm

Można powiedzieć, że w europejskiej piłce panuje najbardziej zdeprawowany kapitalizm, w którym bogatsi stają się coraz bogatsi kosztem biednych. Tu przytoczę dane z mojego artykułu z 2018 r.: Kraje tzw. wielkiej piątki co prawda zapewniają aż 48 proc. budżetu europejskich rozgrywek, jeśli chodzi o wpływy z praw telewizyjnych, ale z puli nagród ich kluby wyciągają niemal 75 procent całości! Rokrocznie o kilkadziesiąt milionów euro więcej dostają w formie nagród, niż nadawcy telewizyjni z ich krajów wpłacają do wspólnej kasy. A przecież UEFA z wpływów od stacji telewizyjnych z całego świata pobiera 12 procent na organizację turnieju. Takie kraje jak Polska dokładają więc do interesu, by europejscy potentaci byli jeszcze bogatsi.

Swoją drogą był to majstersztyk, gdy UEFA wprowadziła Ligę Mistrzów i zdemolowała biedniejsze lokalne ligi. To ona doprowadziła do tego, że bogaci stali się jeszcze bogatsi, a biedni nie wytrzymali konkurencji. I nie chodzi tylko o Polskę. Holandia czy Belgia też są już biedakami. Wystarczy sięgnąć po książkę "Futbonomia", by przekonać się - dzięki zamieszczonym tam statystykom - że wynik w piłce nożnej jest ściśle powiązany ze średnią zarobków zawodników w zespole. Im więcej płaci się piłkarzom, tym lepsze wyniki można osiągnąć. Slogan "pieniądze nie grają" okazuje się fałszywy. I dlatego "znakomity" pomysł, by w Lidze Mistrzów przyznawać premie za wynik na boisku, i tak skończył się tym, że pieniądze lądują w kieszeniach tych bogatszych. W tym sezonie do 1/8 finału Ligi Mistrzów nie awansował nikt spoza wielkiej piątki lig europejskich.

Stawiamy sobie za przykład Slavię Praga, czy Crvenę zvezdę, że i słabe kluby mogą do Ligi Mistrzów awansować. Owszem, ale żaden z nich nie zbudował tak naprawdę niczego trwałego, bo system jest taki, aby etatowo w Lidze Mistrzów grały Real, Barcelona czy Bayern Monachium, a nie Legia czy FC Kopenhaga. "Za hajs z Ligi Mistrzów" lokalnym rywalom nie odjechała nie tylko Legia, ale nawet FC Basel, Rosenborg Trondheim czy Steaua Bukareszt, które częściej potykały się z najlepszymi.

Kolonizacja demoludów

Ale najgorsze dla klubów ekstraklasy czy innych zespołów z naszej demoludowej części Europy to kolonizacja, jakiej dokonały europejskie kluby wśród polskich kibiców. Trafne jest powiedzenie: "najwięcej kibiców mają zwycięskie zespoły", więc nic dziwnego, że statystycznie rzecz biorąc w Polsce łatwiej jest spotkać kibica Barcelony niż Legii Warszawa, a w mediach społecznościowych największe kibicowskie boje toczą ze sobą zwolennicy zniewolonej katalońskiej tożsamości narodowej z przebrzydłymi ulubieńcami generała Franco.

Można powiedzieć, że piłkarsko zostaliśmy skolonizowani w sposób, w jaki to robili starożytni Grecy. Nie siłą i podbojem, ale wyższą kulturą.

Polski kibic płaci Lewandowskiemu

A za kibicem idą pieniądze. Dziś najbogatsze kluby Europy z kont polskich kibiców dostają dużo więcej niż polskie. Naprawdę znacząca część pensji Lewandowskiego w Bayernie finansują fani znad Wisły, którzy stanowią największą poza Niemcami widownię meczów Bundesligi w Europie. Jeśli jakiś klub z Włoch kupuje Polaka, to też spokojnie można zaryzykować, że złożyli się na to w pewnej części polscy kibice. W żadnym innym kraju w Europie meczu Napoli - Juventus nie oglądało 207 tys. widzów tak jak w Polsce. Ba, nawet połowa tej liczby jest nie do osiągnięcia.

A już El Clasico to u nas szaleństwo. W Canal+ i Eleven Sports ostatni taki mecz oglądało 671 tys. Polaków! Cztery razy więcej niż liczyła widownia we Włoszech, dwa razy więcej niż w Holandii i dwadzieścia dwa razy więcej niż w Wielkiej Brytanii. Real i Barcelona nie muszą nawet wydawać pieniędzy na polskich piłkarzy, aby podbić serca fanów w Polsce.

Biedak z Premier League bogatszy niż cała ekstraklasa

Jeśli chodzi o średni przychód klubu nasza ekstraklasa jest na dwudziestym pierwszym miejscu w Europie. Jeśli chodzi o przychód wszystkich drużyn - na dziewiętnastym. W sumie do kas klubów ekstraklasy ze wszystkich źródeł (prawa telewizyjne, bilety i wpływy z tzw. dnia meczowego, wpłaty od sponsorów i zysk ze sprzedaży koszulek i pamiątek) wpłynęło według 125 mln euro - jakieś 15-20 mln euro mniej niż wypracowywał najbiedniejszy klub Premier League i jakieś 15 euro więcej niż miał przychodów średnio klub we Francji.

Taki jest obraz polskiej ekstraklasy na tle Europy, którą chcemy gonić. Byłoby jeszcze gorzej, gdyby nie ogromne pieniądze podatników, które rządy i samorządy wpompowały w kluby pośrednio: przez budowanie dziesiątek nowych stadionów i bezpośrednio: przez przejęcie klubów przez władze lokalne, jak np. Śląsk Wrocław czy Piast Gliwice. W ostatnich 10 latach polski podatnik dołożył do klubów ekstraklasy kilkaset milionów złotych i, jak widać z efektów sportowych, było to zupełnie bez sensu.

Tak samo bezsensowne są dyskusje o powiększeniu ekstraklasy czy innych reformach. Wszystko to marnowanie czasu i pieniędzy. Lepiej nie będzie. Już się nie uratujemy. Żelazna kurtyna zapadła. Nie dogonimy Zachodu, to Zachód dojedzie nas. Już teraz lepiej obsługuje polskiego kibica niż drużyny ekstraklasy, daje mu więcej wrażeń estetycznych i emocji oraz więcej tego, co najważniejsze: zwycięstwa. Jesteśmy globalną wioską i przez ekran telewizora bliżej jest na Camp Nou czy Anfield niż stadion przy ul. Łazienkowskiej czy al. Piłsudskiego.

Zresztą jest dobra wiadomość dla polskich kibiców. Hertha buduje klub na miarę PSG czy Manchesteru City. Po co marnować czas i pieniądze, żeby budować klub w Warszawie, skoro będziemy mieli w Berlinie? Piłka nożna nie ma przecież barw narodowych.

Więcej o:
Komentarze (99)
Nie dogonimy Zachodu, to Zachód dojedzie nas. Polska piłka na drodze ku nicości
Zaloguj się
  • guru133

    Oceniono 19 razy 19

    Wreszcie konkretny, mądry artykuł redakcji sportowej. Moje gratulacje dla redaktora Kiedrowskiego. Ciekaw jestem tylko co na to mają do powiedzenia władze polskiej piłki nożnej i czy widzą jakąś szansę na wyjście z tej zapaści.

  • Slawek Wrobel

    Oceniono 15 razy 15

    Nigdy nie rozumiałem dlaczego publiczne pieniądze idą na stadiony, pensje graczy trzeciego i czwartego sortu z Bałkanów i Ameryki południowej. Nie mam nic przeciwko wydawaniu pieniędzy z kas miejskich na piłkę (i każdy inny sport), ale młodzieżową, na to by młodzi ludzie uprawiali go swobodnie w dobrych warunkach. U nas kluby potrafią tylko jedno miasto dej mnie bo mam ułomny budżet. I taki Sosnowiec wydaje kasę z budżetu w ramach promocji miasta na Zagłębie. Nie wiem co by musiało się stać abym odwiedził Sosnowiec bo miasto wydaje kasę na promocję miasta poprzez klub piłkarski.

  • oloros11

    Oceniono 11 razy 11

    40 lat bez najmniejszego sukcesu, sportowe dno a przy okazji hodowanie kiboli, dealerów i przestępców - pominąłem jakieś zasługi?

  • sector23

    Oceniono 15 razy 11

    Nie będzie nam nikt mówił w obcych językach, jak mamy grać w piłkę nożą. Szczególnie, że my nic z tego nie rozumiemy. Dlatego bedziemy grali w sposób niezależny i sami ze sobą. Tak nam dopomóz bóg i ku chwale ojczyzny!

  • artau

    Oceniono 13 razy 9

    Kluby piłkarskie i ich rozgrywki to przede wszystkim wylęgarnia neonazistów, bandytów i handlarzy narkotykami. Wątpliwości? Proszę przeczytać raport fundacji panoptykon. Czas zlikwidować te wylęgarnie zła. Nie zarabiają to do likwidacji. Żadnych, absolutnie żadnych publicznych pieniędzy nie należy przeznaczać na te kluby pełne łapówkarzy.

  • snowbird1

    Oceniono 9 razy 7

    Zeby druzyny byly dobre, musza miec pieniadze, zeby byly pieniadze na meczach musza byc kibice a jak sa tylko kibole to kibice boja sie przychodzic i pieniedzy nie ma. To politycy, ktorzy zadza kibolami polozyli polska pilke ligowa (Boniek tez zreszta).

  • razfiutin

    Oceniono 6 razy 6

    Zrobić sezon od marca do listopada, bez przerwy letniej. 30 czerwca poznajemy Mistrza Polski i 3 lipca zaczynam,y nowy sezon. Najważniejsze mecze (lipcowe i sierpniowe w prepucharach) gramy w środku sezonu więc jesteśmy przygotowani. Stadiony są pełne bo jest ciepło. A na wakacje i przygotowania do sezonu dla piłkarzy i działaczy mamy miesiące zimowe (grudzień urlopy a styczeń i luty obozy treningowe w ciepłych krajach.
    Wybierzcie mnie na Bońka i szefa ekstraklasy i za 3 lata 4 polskie drużyny graja w pucharach jesienią a dwie wiosną.

  • maras63

    Oceniono 8 razy 6

    No chyba nikt 20 lat temu nie spodziewał się, że LM przyczyni się do rozwoju piłki klubowej w normalnych krajach, co? i do tego żadnych ograniczeń właścicielskich i dzisiaj są tego skutki, a oglądalność LM spada, co spowoduje, że bogatsi jeszcze bardziej podkręcą tempo zmian i będziemy albo oglądać Derby Europy 3 razy w tygodniu albo odwrócimy się od możnych.

  • simpson85

    Oceniono 6 razy 6

    "Za hajs z Ligi Mistrzów" lokalnym rywalom nie odjechała nie tylko Legia, ale nawet FC Basel, Rosenborg Trondheim czy Steaua Bukareszt, które częściej potykały się z najlepszymi.
    ---
    Ale przecież po wyczłapanym awansie Legii do LM wszyscy wszędzie o tym trąbili, były symulacje, kogo to nie kupią, jakiej to szkółki nie wybudują... po fakcie każdy mądry, ale przed banialuki i różowe okulary.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX