Największa sportowa impreza roku, o której w Polsce nie usłyszycie. Na świecie będą ją oglądać miliardy

Po piłce nożnej, i może koszykówce, żadna inna dyscyplina sportu nie ma na świecie tylu kibiców. Rozpoczynające się w sobotę w Londynie mistrzostwa świata w krykiecie mają przyciągnąć przed ekrany - w 200 krajach i terytoriach, gdzie będą transmitowane - ponad dwa miliardy kibiców.

Kiedrosport autorstwa dziennikarza Sport.pl Michała Kiedrowskiego to cykl tekstów o sportach i jego okolicach, o których rzadko można przeczytać w polskim internecie. Co wtorek o 19:00 na Sport.pl i Gazeta.pl

Krykiet ma u nas opinię archaicznej gry brytyjskich sfer wyższych. Nic bardziej mylnego. To gra, która w ostatnich latach przeszła ogromne przeobrażenie, a w niektórych krajach jest traktowana nie jak sport, ale ważna cześć życia społecznego, wywołującego niepohamowane emocje.

Więcej niż sport

Tak jest np. w Indiach czy Pakistanie.

- Czułem się jakbyśmy popełnili jakieś wielkie przestępstwo, jakbym był jakimś terrorystą, czy mordercą - mówił kapitan reprezentacji Indii Mahendra Singh Dhoni po powrocie z mistrzostw świata w 2007 r. Indie sensacyjnie odpadły w I rundzie po porażkach ze Sri Lanką i Bangladeszem. Wściekli kibice obrzucili dom Dhoniego kamieniami.

Cztery lata później sytuacja zmieniła się o 180 stopni. Dhoniego i jego kolegów noszono na rękach po zdobyciu mistrzostwa świata na rodzimej ziemi. Wtedy na członków drużyny narodowej krykieta posypały się nagrody oficjalne i nieoficjalne, ze strony władz państwowych i regionalnych oraz sponsorów.

Na tych ostatnich najsłynniejsi krykieciści w Indiach dorabiają się gigantycznego majątku. Wspomniany Dhoni czy Virat Kohli - najpopularniejszy obecnie zawodnik - mają już na koncie sumy bliskie stu milionom dolarów. Ale majątek i lajki na fejsiku to nic z czcią boską, której dostępują najwięksi.

Jak np. Sachin Tendulkar. On już zakończył karierę, ale wciąż ma rzesze wyznawców. Najbogatsi z nich mogli kilka lat temu kupić specjalne wydanie biografii gwiazdora wydrukowanej na papierze, do produkcji którego wykorzystano krew zawodnika. - Dla milionów ludzi Sachin Tendulkar jest boską ikoną. I my pomyśleliśmy, jak - w formie publikacji - tego boga im przybliżyć - zachwalał dzieło brytyjski wydawca książki.

Cena oryginalnego egzemplarza z krwią zawodnika wynosiła 75 tys. funtów.

Wojna na boisku

Najbardziej oczekiwanym wydarzeniem krykietowych mistrzostw świata będzie starcie Indii z Pakistanem na Old Trafford w Manchesterze. Nie jest to oczywiście stadion Manchesteru United, ale obiekt o tej samej nazwie wybudowany specjalnie do meczów krykieta.

Indie i Pakistan od lat są w konflikcie, który od czasu do czasu przybiera militarny charakter, a w starciach przygranicznych co roku ginie kilkaset osób. W tym roku napięcie jest szczególnie wysokie po samobójczym ataku terrorystycznym, w którym zginęło 46 indyjskich policjantów. Do zamachu przyznała się zbrojna milicja z terytorium Pakistanu. Wielu byłych zawodników i nacjonalistycznych polityków wezwało do bojkotu meczu z Pakistanem podczas mistrzostw świata. Kapitan drużyny Indii - Kohli - zapowiedział, że zawodnicy zaakceptują każdą decyzję ze strony władz państwowych czy krykietowej federacji.

- Zespół Indii walczy dla narodowej dumy - tłumaczy Prashant Kidambi z uniwersytetu w Leicester, który napisał książkę o roli krykieta w indyjskim społeczeństwie. - Porażka będzie oznaczała podniesienie kwestii patriotyzmu zawodników, natomiast zwycięstwo jak piorunochron przyciągnie szowinistów narodowych. Trudno sobie wyobrazić, co się stanie w razie porażki z Pakistanem. Ci sami ludzie, którzy dziś owijają się we flagi narodowe, zwrócą się przeciw zawodnikom z pretensją, że zawiedli.

Zresztą zawodnicy też robią wszystko, by nastroje podgrzać. Kohli w towarzyskim meczu z Australią wystąpił np. w specjalnej czapce, która miała uhonorować poległych w zamachu policjantów.

Przed meczem odnotowano pół miliona zamówień na bilety, a stadion może pomieścić tylko 23 tysiące widzów. Już miesiąc przed turniejem ceny kart wstępu na spotkanie Indie - Pakistan osiągnęły na czarnym rynku cenę 2,5 tysiąca funtów.

Telewidzów więcej niż na finale Ligi Mistrzów

Do mistrzostw zakwalifikowało się dziesięć drużyn, które reprezentują 24 kraje. Dziwne, prawda? W krykiecie jednym z czołowych zespołów jest reprezentacja Indii Zachodnich. Ona reprezentuje 15 państw i terytoriów zależnych położonych w rejonie morza Karaibskiego. Największe z nich to Jamajka, Trynidad i Tobago czy Gujana.

Mistrzostwa będą pokazywane przez telewizje z całego świata i biorąc pod uwagę rosnącą - również w Polsce - liczbę imigrantów z Azji Południowej na całym świecie będą też oglądane. W Polsce za pośrednictwem Yupp TV.

Jeśli chodzi o oglądalność to trudno porównać ją do innych sportów, bo mecz w formule tzw. jednodniowej trwa ponad siedem godzin. W takim formacie odbędzie się Puchar Świata w Anglii. Dlatego średnia oglądalność meczu nigdy nie będzie tak wysoka jak w przypadku mistrzostw świata w piłce nożnej czy też Super Bowl. Gdyby jednak mierzyć oglądalność jak w internecie - czasem spędzonym na oglądaniu przez widzów - to hitowe mecze krykieta byłyby w absolutnej światowej czołówce.

Weźmy na przykład finał turnieju Champions Trophy sprzed dwóch lat. Finał Indie - Pakistan obejrzało w Indiach 47,5 mln widzów (tzw. średnia oglądalność), co daje w sumie 350 milionów oglądanych godzin. To wynik lepszy niż osiągnął kiedykolwiek finał Ligi Mistrzów.

Gdyby ktoś chciał zobaczyć jak wygląda krykiet na żywo, to i w Polsce może mieć do tego okazję. Jest już u nas kilka klubów. Warszawski organizuje w podstołecznych Zielonkach turniej w drugi weekend czerwca.