Rafał Stec: To tylko awaria?

Polacy dawno nie zagrali tak pasywnie, aTomasz Wałdoch chyba nigdy nie popełnił tylu błędów. Ztaką formą na mundialu nie ma czego szukać. Ale nie ma też czasu na szukanie zmienników. Pozostaje tylko wierzyć, że Polacy, którzy jeszcze długo nie będą grać porywająco, nie zapomnieli, jak się wygrywa

Rafał Stec: To tylko awaria?

Polacy dawno nie zagrali tak pasywnie, aTomasz Wałdoch chyba nigdy nie popełnił tylu błędów. Ztaką formą na mundialu nie ma czego szukać. Ale nie ma też czasu na szukanie zmienników. Pozostaje tylko wierzyć, że Polacy, którzy jeszcze długo nie będą grać porywająco, nie zapomnieli, jak się wygrywa

Do 60. minuty nie oddali celnego strzału. Nie przeprowadzili akcji składającej się ztrzech szybkich podań zrzędu. Wcałym meczu tylko raz groźnie wrzucili piłkę ze skrzydła. Mecz zJaponią co bardziej wrażliwych mógł na długo zniechęcić do futbolu. Czy po trwającej blisko dwa lata passie zwycięstw (przerwanej tylko porażką zBiałorusią, gdy oblewaliśmy awans do MŚ) powinniśmy być zdziwieni?

Złośliwi pewnie zacierają ręce: "To było do przewidzenia. Nie dość, że polscy piłkarze trafiają do przeciętnych klubów, to wielu znich tylko tam trenuje". Myśląc wten sposób, można dojść do wniosku, że to zwycięstwa weliminacjach do mistrzostw świata wymykały się racjonalnemu wyjaśnieniu. Aporażka zJaponią nikogo nie powinna zaskoczyć po prostu wszystko wróciło do normy. Taka postawa jest jednak inielogiczna, iniekonstruktywna.

Rezerwowi wklubach wkadrze rozgrywali świetne mecze, aselekcja do reprezentacji, także zmienników, już się skończyła. Trudno przypuszczać, by Engel wypróbowywał nowych piłkarzy wprzedostatnim przed mundialem sparingu z Rumunią. Jeśli nie skrzywdzi ich los (kontuzje), 22 powołanych na Japonię pojedzie do Azji. Teraz pozostało tylko eliminować błędy iwyciągać wnioski.

Pierwszy znich burzy dotychczasowe przekonanie, że każda zmiana wreprezentacji ją osłabia. WŁodzi niemal wszyscy zawodnicy wprowadzeni po przerwie byli lepsi od tych, których zastąpili: Bąk pewniejszy od Wałdocha, Karwan bardziej ruchliwy ipożyteczny od Świerczewskiego, Żewłakow bardziej niebezpieczny od Kryszałowicza, aKrzynówek jako jedyny groźnie dośrodkował na pole karne.

Japończycy mieli takich akcji mnóstwo. Dowiedli, jak wiele znaczy dynamiczny skrzydłowy, który wkażdym meczu przeprowadza kilka rajdów iwrzuca piłkę na pole karne. Szalejący na prawej flance Ichikawa wypracował dwa gole, amógł trzeciego, gdyby nie Nakata, który wyraźnie zlekceważył rzucającego mu się pod nogi Dudka.

Engel rasowego skrzydłowego nie ma, ale eliminacje wygrał. Dostosował taktykę do predyspozycji piłkarzy: brakuje mu też napastników-tytanów walki wpowietrzu, którzy wykańczaliby dośrodkowania, dlatego przekonał zawodników do wielu prostopadłych podań ze środka boiska, pozwalających wykorzystać przyspieszenie Emmanuela Olisadebe iPawła Kryszałowicza. Nawet grający zboku Koźmiński, który miał wiele asyst, zwykle obsługiwał napastników dopiero wtedy, gdy zbiegał do środka.

Wczoraj "Oli" iKryszałowicz piłek nie dostawali, bo Japończycy bardzo ściśle kryli, na co polscy pomocnicy mogli odpowiedzieć wjeden tylko sposób "zgubić" rywala niekonwencjonalnym dryblingiem lub błyskawicznie podać. Pierwszego ani Radosław Kałużny, ani Piotr Świerczewski nie potrafili nigdy, drugiego dawno nie potrzebowali, bo dawno nie trafili na przeciwników tak harujących wśrodku pola. Dość agresywnie bronił tylko Kamerun (w Pucharze Narodów Afryki nie stracił gola) ina jego polu karnym wczasie jesiennego meczu wPoznaniu biało-czerwoni zdziałali niewiele.

Wnioski? Polskim piłkarzom brakuje atutów, by strzelać gole zespołom łączącym technikę zdyscypliną taktyczną iwytrzymałością, pozwalającą na agresywny pressing na całym boisku. Potrzebują czasu na przyjęcie piłki, nie wygrywają pojedynków jeden na jeden. Jeśli jednak obrońcy grają na swoim normalnym poziomie, aDudkowi trafią się jedna-dwie genialne interwencje, bardzo trudno strzelić gola Polakom. Imożemy liczyć na co najmniej bezbramkowy remis. Tak jak na jeden błysk geniuszu Olisadebe, który da zwycięstwo.

W Łodzi defensywa popełniała jednak kardynalne błędy, Olemu się nie udało, więc ponieśliśmy porażkę. Tomasz Wałdoch podawał piłki Japończykom, aTomasz Kłos nie zdołał powstrzymać Takahary, gdy ten podwyższał na 2:0, choć rywal przewrócił się istracił ułamek sekundy na odzyskanie równowagi.

Po wczorajszym meczu trudno ooptymizm, ale nie ma też sensu wpadać wpanikę. Piłkarze Philippea Troussiera byli szybsi, lepsi technicznie, zwinniejsi, bardziej zdeterminowani, by wygrać. Nawet pod względem taktycznym imponowali konsekwencją przyjemnie było patrzeć, jak doskonale rozumie się trójka obrońców iz jakim spokojem łapie Polaków na spalonym. Koreańczyków łączy znimi żywiołowość iszybkość, ale nie liczba indywidualności, konsekwencja i... wyniki (Japończycy zremisowali zWłochami, Brazylią, pokonali Jugosławię).

Dlatego na luksus optymizmu można sobie pozwolić ztrzech powodów. Po pierwsze, wmeczu zKoreą łatwiej będzie strzelić gola. Po drugie, podczas finałów mistrzostw świata Wałdoch powinien być znów niezawodnym kapitanem reprezentacji, jakiego zapamiętaliśmy zeliminacji. Ajeśli nie, trener Engel będzie ostrożniejszy ipostawi na Bąka lub Zielińskiego. Po trzecie, wKorei nikomu nie zabraknie chęci do walki, którą wczoraj zdradzali tylko gospodarze mundialu.

Dziwi mnie za to spokój trenera Engela, który wwywiadzie dla TVP przyznał, iż czekał na porażkę, która wytrąci piłkarzy zniezachwianej pewności iwiary wswoje umiejętności. Reprezentacja, która od blisko dwóch lat nie sprawdziła się wpojedynku zczołową drużyną, nie zagrała (i nie zagra) ztaką także wserii przedmundialowych sparingów. Można to było tłumaczyć wten sposób: zespół uniknie tego, co było stałą cechą poprzednich reprezentacji w mentalności piłkarzy nie będzie cienia przyzwyczajenia do porażek. Lepiej pokonać Rumunię, niż przegrać zWłochami. Lepiej jechać na mundial, kiedy bycie przegranym jest dla piłkarzy stanem nienormalnym.

Co zrobić, by się do tego stanu znów nie przyzwyczaić? Pokonać za trzy tygodnie Rumunię. Piłkarze Engela nigdy nie grali porywająco, ale mają świetnego trenera ibramkarza, solidnych obrońców, potrafią walczyć na całego. To powinno wystarczyć, by na mundialu wygrać iz Koreą, iz USA.