Engel po losowaniu dla Gazety: Każdy jest zadowolony

- "Papierowym" faworytem naszej grupy wydaje się Portugalia, czwarty zespół w rankingu FIFA. W eliminacjach takim faworytem była jednak Norwegia. I pamiętamy, co się z nią stało - mówi "Gazecie" trener reprezentacji Polski Jerzy Engel.

Engel po losowaniu dla Gazety: Każdy jest zadowolony

- "Papierowym" faworytem naszej grupy wydaje się Portugalia, czwarty zespół w rankingu FIFA. W eliminacjach takim faworytem była jednak Norwegia. I pamiętamy, co się z nią stało - mówi "Gazecie" trener reprezentacji Polski Jerzy Engel.

Robert Błoński: W poniedziałkowych gazetach jest mnóstwo optymizmu po losowaniu. Pan zdaje się też uważa, że trafiliśmy znakomicie?

Jerzy Engel: Po losowaniu w Busan nie było ani jednego niezadowolonego trenera spośród wszystkich biorących udział w ceremonii. Każdy chciał się pokazać w swoich mediach z jak najlepszej strony, tchnąć nadzieję i optymizm w kibiców, pokazać swoim zawodnikom, że się nie boi. Wyobraża Pan sobie, żeby ktoś powiedział, że jedzie na mundial tylko na trzy mecze? To niemożliwe. Zadowoleni byli nawet trenerzy drużyn z "grupy śmierci" - Argentyna, Anglia, Nigeria, Szwecja. Mówili, że zaczynają mundial na wysokim poziomie. I jak wyjdą z takiej grupy, to potem mogą ograć każdego.

A jak Pan oceni polską grupę?

- Jest chyba podobna do tej, w której graliśmy w eliminacjach. Bardzo wyrównana, zdarzyć się może wszystko. "Papierowym" faworytem wydaje się Portugalia, czwarty zespół w rankingu FIFA. W eliminacjach takim faworytem była jednak Norwegia. I pamiętamy, co się z nią stało.

Oczywiście Portugalczycy mają fantastyczną drużynę. Zrobili wielkie wrażenie na mistrzostwach Europy w Holandii. Grali najładniej ze wszystkich. W półfinałowym meczu z Francją zabrakło im odrobiny szczęścia. Mogli wygrać i, kto wie, może wywalczyliby tytuł. Tuż po losowaniu ich trener, Luis Antonio Oliveira powiedział: "Słuchaj George, dla mnie i dla zawodników z pokolenia mistrzów świata juniorów sprzed dziesięciu lat, to ostatnia szansa. Teraz albo nigdy. Ta generacja pisze chyba ostatni już rozdział swojej historii". To świadczy o tym, że Oliveira też uważa swoją drużynę za faworyta, i to nie tylko grupy.

Korea?

- To był najbardziej pożądany rywal z pierwszego koszyka, ale niedogodnością jest to, że gramy z nimi pierwszy mecz. Ich holenderski trener, Guus Hiddink, powiedział, że dla Koreańczyków mistrzostwa nie zaczynają się od meczu Francja - Senegal, tylko od pojedynku z nami. Na tym meczu chce być każdy Koreańczyk, tam już zaczęła się ogólnonarodowa histeria. I tak będzie jeszcze parę miesięcy. To będzie szalenie ciężki mecz, on może ustawić od razu losy wszystkich drużyn w naszej grupie.

Gra Koreańczyków opiera się na przygotowaniu fizycznym. Oni nie wiedzą, co to znaczy zmęczenie. Walczą ostro, grają twardo, są zadziorni i ambitni. Na otwarcie jednego ze stadionów łatwo ograli Chorwatów 2:0, wcześniej zremisowali 0:0 z Kamerunem. Koreańczycy byli na pięciu ostatnich mundialach. Zarzucano im wcześniej, że nie dbają o taktykę. Teraz pracują z Hiddinkiem, który jest bardzo dobrym strategiem. Oni załamują się dopiero, kiedy stracą gola: jednego, drugiego. Ale strzelić im jest bardzo ciężko.

USA?

- O nich wiemy najmniej. Nie było możliwości obserwowania Amerykanów. Ale mój asystent, Edward Klejndinst, już przygotowuje plan obserwacji wszystkich przeciwników. Do mundialu o każdym będziemy wiedzieli wszystko.

Faworyci mundialu: Argentyna, Francja, Anglia są w japońskiej części. Z nimi Polska nie może grać wcześniej niż w finale.

- To też daje podstawy do optymizmu, ale patrzmy na pewne sprawy realnie. Niemcy już mówią, że droga do ćwierćfinału to dla nich spacerek i dla nich mundial ma zacząć się dopiero po czterech meczach. Ja uważam, że każdy mecz na tych mistrzostwach - dla wszystkich - będzie niesłychanie ciężki.

Z kim Polska zagra przed mundialem?

- Dziewiątego lutego naszym rywalem będą Wyspy Owcze, cztery dni później zagramy z Irlandią Północną. Oba mecze odbędą się na Cyprze, w Limassoll. Na 27 marca, w Polsce, zaplanowany jest mecz z Japonią. Rozmawiałem o tym po losowaniu z trenerem Japończyków. Im odpowiada gra z zespołem z Europy, bo w grupie mają Rosjan i Belgów. Dla nas taki sparing to świetna okazja sprawdzenia się przed pojedynkiem z Koreą. Wciąż nie wiem, z kim zagramy w kwietniu. Firma UFA szuka dla nas jakiegoś mocnego rywala. Takiego, który będzie atakował, zmusi nas do gry obronnej, kontrataków. Ten sparing przygotowujemy pod kątem meczu z Portugalią. I w maju, kilkanaście dni przed odjazdem do Azji, naszym rywalem będzie Estonia.

Czy przywiózł Pan jakiś talizman z Korei?

- Tak żartujecie sobie z tych talizmanów, a czy zauważył Pan, że trener Portugalczyków na wszystkich zdjęciach z losowania jest w czapce? Siedział w niej przez całą ceremonię, choć w hali było gorąco. Zapytałem go o to, i powiedział, że to jego szczęśliwa czapka, że się z nią nie rozstaje. Ja z Korei nic nie przywiozłem, choć można powiedzieć, że miałem szczęście. Dostałem bilet z numerem 21, a w eliminacjach strzeliliśmy tyle goli i zdobyliśmy właśnie tyle punktów. Wiedziałem, że nie będzie źle i chyba nie było. Bo naprawdę mogliśmy trafić gorzej.

Wracając do talizmanów to przed odjazdem do Busan, na lotnisku, dostałem od jednego księdza słonika na szczęście.

Czy przedłuży Pan kontrakt z PZPN?

- Ja chcę przedłużyć umowę i Związek chce przedłużyć kontrakt ze mną. Ale porozmawiamy o tym po Nowym Roku, po losowaniu grup eliminacyjnych ME. Nieprawdą jest, że żądam dwa razy więcej pieniędzy dla siebie i współpracowników. Pieniądze nigdy nie były problemem w rozmowach z prezesami.

Dla "Gazety" Michał Liskiewicz, prezes PZPN:

- Kontrakt Jerzego Engela kończy się po mistrzostwach świata w Korei i Japonii. Jakiś czas temu trener zapytał, czy PZPN chce z nim przedłużyć umowę. Odpowiedzieliśmy pisemnie, że porozmawiamy o tym najpóźniej w marcu, po losowaniu grup eliminacji mistrzostw Europy w Portugalii. Dla mnie istotne jest, co trener powie na ten temat, jakie ma plany, pomysły. Na mundialu w Korei i Japonii świat się nie kończy. Po losowaniu w Busan Jerzy Engel od rana był wczoraj w pracy. Spotkaliśmy się z nim, ja i wiceprezes Boniek. Rozmawialiśmy o losowaniu i wstępnych planach przedmundialowych. Przyznam, że przez chwilę komentowaliśmy też bzdury napisane przez jedną z gazet, że trener za nowy kontrakt żąda dwa razy więcej pieniędzy. Engel nic takiego nie powiedział, nigdy nie żądał podwyżki. W marcu będziemy rozmawiali o nowej umowie, ale o nowej pensji na pewno nie.

not. dw