Czy Otylia powinna była oddać medal?

Noblesse oblige - szlachectwo zobowiązuje. Błąd, jaki popełniła Otylia na 200 m st. motylkowym powinien zgodnie z przepisami prowadzić do dyskwalifikacji. Różnice na mecie między nią a Australijką Jessicą Schipper były tak małe, że gdyby nie ten nieświadomy błąd, prawdopodobnie Otylia złota w Montrealu by nie zdobyła.

W historii sportu znane są przypadki, gdzie błędy, nagięcia przepisów, ba, czasem zwykłe oszustwa, uchodzą płazem, a z czasem obrastają nawet w jakąś podejrzaną sławę. Tak przecież było w przypadku Maradony i jego "Ręki Boga", czy też ratującej zwycięstwo nad Cyprem ręki naszego Jana Furtoka.

Piłka nożna to sport drużynowy, czynników wpływających na decyzję zawodnika jest nieporównanie więcej. No i Maradonę mogę podziwiać za umiejętności piłkarskie, ale wzorem postępowania na przykład dla moich dzieci nie byłby nigdy.

W pływaniu zawodnik rozlicza się sam ze swoim sumieniem, a w przypadku wielkich sukcesów może stać się wzorem dla innych. Ja chciałbym powiedzieć moim córkom o Otylii: Oto sportowiec bez skazy, bądźcie wrażliwe jak ona, waleczne jak ona, pracowite jak ona.

Otylia nie raz pokazała - a ostatnio tu w Montrealu - że ma waleczne serce, że umie pracować. W pływaniu bez tego nie ma sukcesów.

I już raz pokazała, że jest wrażliwą dziewczyną. Oddała najcenniejszy medal - olimpijskie złoto - o który ciężką pracą walczyła przez lata, aby wspomógł walkę z białaczką wśród dzieci. Dzięki temu wstąpiła na wyższy poziom szlachectwa. Poruszyła wyobraźnią nie tylko sportowych kibiców. I teraz mistrzyni świata, rekordzistka świata i mistrzyni olimpijska - tak, ona to wszystko już zdobyła - miała olbrzymią szansę poruszyć wyobraźnią nie tylko polskich kibiców, ale kibiców na całym świecie.

Oczywiście, ktoś powie: łatwo napisać, papier wszystko wytrzyma. Ale ja boję się po prostu, że sprawa tego medalu będzie Otylię gryzła długo, jeśli nie zawsze.

I - z całym, ogromnym szacunkiem dla włożonej pracy (choć przecież nie tak katorżniczej jak przed igrzyskami, o czym sama mówiła) - czy nie warto było zrobić tego gestu?