Wodzisławski szlak

Felieton Wiesława Pawłata

Wszystko wskazuje na to, że od dziś napastnik III-ligowego Hetmana Zamość Tomasz Albingier zostanie piłkarzem występującej w ekstraklasie Odry Wodzisław. Będzie tam grał w nie byle jakim towarzystwie, bo jego partnerem w linii ataku został Sylwester Czereszewski, który jeszcze nie tak dawno bronił barw Górnika Łęczna.

Nie mam nic przeciwko sportowemu awansowi, ale w tym wszystkim zastanawia mnie jedno - dlaczego wyróżniający się młodzi piłkarze z naszego regionu, mam tu na myśli Albingiera, muszą szukać szczęścia na drugim końcu Polski? Przecież na Lubelszczyźnie też mamy ekstraklasę, a Górnik jest lepszym klubem od Odry.

Może im służy śląski klimat, a może menedżer Odry Edward Socha ma szczególny dar przekonywania, który sprawia, że od lat zamojscy piłkarze wędrują do Wodzisławia. Doliczyłem się sześciu graczy, którzy kiedyś występowali w Zamościu, a potem znaleźli się w Odrze. Chyba najwcześniej wylądowali w tym klubie Piotr Rocki i Mariusz Nosal. Natomiast prawdziwy exodus do Odry nastąpił przed kilku laty, kiedy to zamościanie byli najbliżej w swojej historii awansu do I ligi. Po zakończeniu tamtego sezonu w Wodzisławu znaleźli się Dariusz Turkowski, Jan Cios i Jacek Ziarkowski. Dwaj ostatni zaczęli nawet obiecująco, a Ziarkowski zdobył dla Odry kilka ważnych bramek. Niestety żaden z tych piłkarzy większej kariery nie zrobił. Zresztą nikt z tej szóstki już w Wodzisławiu nie występuje.

Mam nadzieję, że Albingier nie podzieli losu starszych kolegów i jego talent rozwinie się na miarę oczekiwań trenerów i działaczy obu zainteresowanych klubów, czyli Hetmana i Odry.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.