Mityng Pedro's Beskidian Athletic w Bielsku-Białej

Deszcz robił co mógł, by utrudnić lekkoatletom zadanie. Ale Brazylijczyk Anselmo da Silva i kilku innych zawodników z kiepskiej pogody nic sobie nie robili.

Kibice lekkoatletyki z naszego regionu co roku z niecierpliwością wyczekują mityngu Beskidian Athletic, który od czterech lat odbywa się w Bielsku. Co roku też nad stadionem w Wapienicy regularnie w czasie zawodów gromadzą się chmury i pada deszcz. W sobotę też było tradycyjnie - sporo gwiazd na obiekcie, a z góry całości doglądały chmury. Sędziowie i publiczność rozłożyli parasole, gorzej mieli zawodnicy. Ale i tak wielu z nich stanęło na wysokości zadania.

Wydarzeniem dnia miał być start Michała Bieńka w konkursie skoku wzwyż. Młodziutki skoczek AZS-u Wrocław ma w tym sezonie drugi wynik na świecie (2,36 m), regularnie skacze ponad 2,30 m i w każdych kolejnych zawodach stwarza zagrożenie dla rekordu Artura Partyki sprzed 9 lat. Tym razem Bieniek znowu wygrał, ale w taką pogodę trudno było marzyć o rekordzie Polski (wynik 2,25 m). Z naszym 21-letnim mistrzem do końca rywalizację podjął tylko Białorusin Aleksander Wierutin). Deszcz spowodował, że zawodnicy musieli skrócić rozbieg, by nie ryzykować kontuzji. - Z rozbiegu na pięć kroków to moja życiówka. Jestem bardzo zadowolony z tego startu. Teraz pora na młodzieżowe mistrzostwa Europy i mistrzostwa świata. A rekord Partyki? Mam nadzieję, że już niedługo się z nim uporam - z optymizmem zapowiedział Bieniek.

Na dystansie 1500 m Mirosław Formela walczył z Kenijczykiem Isakiem Kiprumo Sangiem. Polak był bezdyskusyjnie lepszy - Afrykańczyk (ponoć czwarty zawodnik mistrzostw swego kraju sprzed trzech lat) od Formeli mógł się sporo nauczyć.

Bardzo dobrze spisywały się w Wapienicy inne gwiazdy z zagranicy. Dwie konkurencje wygrali przybysze z dalekiej Brazylii. Anselmo da Silva wyrasta na gwiazdę na dystansie 110 me przez płotki (12. w tym roku wynik na świecie), bardzo dobrze radzi sobie też Maria Laura Almirao, która pewnie wygrała 400 m. - Jesteśmy z Sao Paolo, pierwszy raz przyjechaliśmy do Polski. Sprowadziła nas tutaj nasza menedżerka Białorusinka, która na co dzień mieszka w Lizbonie - mówiła łamanym angielskim sympatyczna Brazylijka.

Dobre wyniki odnotowali także zawodnicy z Danii. Do Bielska przywiózł ich trener... Piotr Haczek. Pochodzący z Żywca zawodnik do niedawna był świetnym biegaczem, teraz z powodzeniem zajmuje się trenerką w założonym przed wiekami przez wikingów Aalborgu. Jego podopieczny Jacob Riis wygrał bieg na 400 m, a chwilkę potem wraz z kolegami zajadał się pysznymi batonikami i czekoladkami.

Na dobrym poziomie stał też bieg na 200 m kobiet. Białorusinka Natalia Sołogub wygrała, a tuż za nią przybiegła nasza mistrzyni Anna Guzowska.

Największe byłe gwiazdy naszej lekkoatletyki zasiadły na trybunach. Łowcy autografów mieli powody do radości, bo w Wapienicy zjawili się m.in. Artur Partyka i Sebastian Chmara. Tworzyli na trybunie głośną lożę szyderców. Brylował zwłaszcza Chmara, siedmioboista, mistrz świata w hali sprzed sześciu lat. - Gorzko, gorzko - krzyczał, kiedy jeden z kolegów dekorował dyskobolki. - Weź od niej telefon, albo chociaż maila - było słychać, gdy Partyka wręczał nagrody uroczej biegaczce na 200 m.

Kolejny mityng w Wapienicy już za rok...

Ciekawsze wyniki mityngu w Bielsku:

skok wzwyż (M): 1. Michał Bieniek (AZS AWF Wrocław) 2,25 m

400 m (M): 1. Jacob Riis (Dania) .......

110 m ppł. (M): 1. Anselmo da Silva (Brazylia)

100 m (M): 1. Dmitrij Głuszczenko (Ukraina) 10,49 s

800 m (M): 1. Piotr Krupa (Ostrowiczanka) 1.51,96 min

200 m (K): Natalia Sołogub (Białoruś) 23,06 s

400 m (K): Laura Almirao (Brazylia) 52,51 s

dysk (K): Wioletta Potępa (AZS AWF Warszawa) 60,54 m

trójskok (K): Aneta Sadach (Luks Ksawerów) 13,90 m

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.