Piłka nożna. Opinie o pierwszym meczu Koszarawa - Raków

Andrzej Samodurow, trener Rakowa: - Wynik 0:0 jest dla nas korzystny, chociaż poziom meczu uważam za słaby. Koszarawa i Raków niczego specjalnego nie pokazały, miały niewiele sytuacji bramkowych. To dlatego remis uważam za sprawiedliwy. Graliśmy za bardzo asekuracyjnie, bo obawialiśmy się kontr. Przejście na jakiś szybki atak na początku nie wychodziło nam na tym małym boisku. Potem, gdy zawodnicy przyzwyczaili się do warunków, było już trochę lepiej. Gra pomocników pozostawiła sporo do życzenia, więc zdecydowaliśmy się na zamiany, ale i one nic lepszego nie wniosły. Mam nadzieję, że w rewanżu na naszym boisku i przy naszej publiczności będziemy w stanie wygrać z Koszarawą.

Krzysztof Zagórski, trener Koszarawy: - Sędzia wyrzucił mnie na trybuny, bo zwróciłem uwagę liniowemu, aby pokazywał obiektywnie... Mamy też pretensje za akcję w końcówce: naszym zdaniem była ręka po rzucie wolnym. Dla mnie to spotkanie było pierwszą połową boju; druga odbędzie się w środę w Częstochowie. Dla nas remis to dobry wynik. Nie pozwoliliśmy gościom strzelić bramki na naszym stadionie. Nie mam pretensji do chłopaków. Może nie wszyscy wypełnili moje wskazówki i oczekiwania wobec nich były większe, ale walczyli z zaangażowaniem.

Grzegorz Cyruliński, bramkarz Rakowa: - Gospodarze kilka razy poważnie zagrażali naszej bramce. Dwa, trzy razy było bardzo gorąco, ale na szczęście wybroniłem te strzały. Na początku graliśmy trochę nerwowo i gra się nie kleiła, ale po 20 minutach uspokoiło się i zaczęliśmy atakować. Bramkarz Koszarawy też miał sporo roboty.

Bartłomiej Socha, kapitan Koszarawy: - Uważam, że w rewanżu nie stoimy na straconej pozycji. W Żywcu to my napieraliśmy, a Raków grał z kontry. Teraz role się odwrócą i my poczekamy na szybki atak. Musimy strzelić jakąś bramkę, bo do awansu wystarczy nam bramkowy remis, za to gospodarze będą musieli wygrać.