Motocrossowe Mistrzostwa Europy w Olsztynie

Z przeszło 50 zgłoszonych zawodników tylko 34 wyjechało na tor by walczyć o punkty w klasyfikacji mistrzostw Europy juniorów w klasie 125 cc. Braki kadrowe zrekompensowała kibicom ciekawa i zacięta rywalizacja, a także słoneczna pogoda

Może nie jedynym, ale jednym z większych zmartwień Andrzeja Olszewskiego, prezesa Motoklubu Olsztyn, było przygotowanie toru - a dokładniej odpowiednia wilgotność nawierzchni. Prezes Olszewski spoglądał z niepokojem w niebo i zaklinał wręcz pogodę. Deszczu na szczęście przed rozpoczęciem olsztyńskiej eliminacji mistrzostw Europy juniorów nie brakowało. Niestety spośród przeszło 50 zgłoszonych zawodników w zawodach udział wzięło 34. Wśród nich był jednak aktualny lider klasyfikacji mistrzostw Duńczyk Nicolai Hansen.

Rywalizacja podzielona została na dwa etapy. Etap sobotni to kwalifikacje, które pierwotnie miały spośród 50 zawodników wyłonić 40 kierowców, którzy w niedzielę walczyć mieli o punkty w klasyfikacji mistrzostw Europy. Jednak w związku z mniejszą liczbą motocyklistów, wszyscy, którzy do eliminacji przystąpili - wzięli udział w drugim etapie zawodów.

Wydawało się, że bezkonkurencyjny będzie Nicolai Hansen. Duńczyk wygrał bowiem pierwsze dwa finałowe wyścigi. Jednak w trzecim - ostatnim - po dwóch upadkach musiał uznać wyższość rywali. Najwięcej punktów (53) zgromadził Max Nyberg, zajmując kolejno szóste, drugie i piąte miejsce. Wśród Polaków najwyżej sklasyfikowany został Mateusz Ognisty - zajął 24. pozycję.

Tor przy ul. Lubelskiej przypominał małe miasteczko... Przy wyznaczonej trasie zgromadziło się wielu kibiców. Nie brakowało namiotów, przyczep i samochodów kempingowych. W powietrzu unosił się zapach grillowanej karkówki i kiełbasy, który w połączeniu z kurzem i spalinami - dla sympatyków sportów motorowych - jest prawdziwym zapachowym delikatesem.