II liga: Bełchatów - Radomiak 2:1

Wszystko już jasne. W barażach o prawo gry na zapleczu ekstraklasy Radomiak zmierzy się z Tłokami Gorzyce. Porażka ?zielonych? w Bełchatowie nie miała już większego znaczenia

Jeszcze przed meczami w II i III lidze prawdopodobieństwo, że zespół ze Struga zmierzy się z Tłokami, było tak duże, iż na wyjazdowy mecz gorzyczan z Hutnikiem Kraków wybrał się trener Radomiaka Mieczysław Broniszewski. A ponieważ jego asystent Dariusz Janowski "podglądał" w Małogoszczy innego potencjalnego rywala - Motor Lublin, "zielonych" prowadził w Bełchatowie Arkadiusz Skonieczny. I właśnie on został poproszony na konferencji prasowej o oficjalny komentarz do tego, że Radomiak zagra z Tłokami. - Historia lubi się powtarzać, a fortuna kołem się toczy - Skonieczny był wyraźnie zadowolony z takiego rozwiązania.

Spotkanie z GKS o mały włos nie zakończyło się skandalem. Sędzia Robert Setla z Katowic przedłużył mecz o trzy minuty, ale już po kilkudziesięciu sekundach od tego momentu na murawę wpadli kibice i zdarli z bełchatowskich piłkarzy koszulki. - Proszę was, zejdzie z boiska, bo mecz musimy dokończyć - dopiero ten apel trenera gospodarzy Mariusza Kurasa spowodował, że fani jego drużyny wycofali się za linię końcową. Koszulek jednak nie oddali i spotkanie zostało wznowione, dopiero gdy kierownik drużyny przyniósł z magazynu dodatkowy komplet strojów. Mecz nie potrwał zresztą długo, bo przy pierwszym gwizdku sygnalizującym rzut wolny kibice znów wbiegli na murawę. Widząc to, arbiter przytomnie odgwizdał koniec pojedynku.

Ponieważ oba zespoły walczyły już tylko o prestiż, zdecydowały się wystawić niemal rezerwowe składy. O dziwo, przez całą pierwszą połowę lepiej radzili sobie radomianie. - Chyba im się bardziej chciało - stwierdził Kuras. Przewaga Radomiaka przyniosła zresztą wymierny efekt. W pole karne dośrodkował Dariusz Rysiewski, walkę o piłkę wygrał najniższy na boisku Daniel Barzyński, wykorzystał jeszcze błąd bramkarza GKS Krzysztofa Pilarza i strzałem głową zmusił go do kapitulacji.

Po przerwie do roboty wzięli się górnicy, szybko wyrównali (gola zdobył Radosław Matusiak) i wydawało się, że mecz zakończy się sprawiedliwym podziałem punktów. Niestety, swoją obecność chyba bardzo chciał zaznaczyć Robert Setla, bo niczym iluzjonista, który wyciąga królika z kapelusza, podyktował "z powietrza" karnego dla bełchatowian. Chwilę później Matusiak pokonał Waldemara Grzankę, a za linią końcową zaczęli gromadzić się kibice...

BRAMKI

n Bełchatów: Matusiak (55. - po podaniu Fonfary), Matusiak (82. - karny).

n Radomiak: Barzyński (21. - głową po dośrodkowaniu Rysiewskiego).

SKŁADY

n Bełchatów: Pilarz - Berliński, Frohlich, Kościuk (46. Matusiak), Popek, Pawlusiński, Garguła, Kuranty, Fonfara, Gierczak, Dziedzic Ż (73. Wieprzowski).

n Radomiak: Grzanka - Branfiłow Ż, Michalski, Szary, Cieciura (75. Drachal), Barzyński (46. Brzyski Ż), Kacprzak (63. Iwanowski), Rysiewski, Siciak, Lesisz, Grudzień.

n Sędziował: Robert Setla (Katowice).

BEŁCHATÓW - RADOMIAK