Rozmowa ze Zbigniewem Wachowiczem

Wiadomo, że myślami jesteśmy już przy pojedynkach decydujących o zachowaniu ligowego bytu - mówi przed dzisiejszym meczem w Bełchatowie kapitan Radomiaka - Zbigniew Wachowicz

Grzegorz Stępień: Przed Wami ostatni mecz ligowy, ale chyba pierwszy, który rozegracie na względnym luzie.

Zbigniew Wachowicz: Ja akurat w tym meczu raczej nie wystąpię, bo mam mocno zbity mięsień czworogłowy uda i odczuwam ból. Ale rzeczywiście, spotkanie z Bełchatowem będzie miało zupełnie inny wymiar gatunkowy niż dotychczas. Nie mamy presji wyniku, a i rywal swój cel osiągnął. Dlatego uważam, że może być mniej walki o każdy metr boiska, ale za to więcej finezji, improwizacji z obu stron. Zapowiada się dobre widowisko.

Czyli będzie to typowy mecz przyjaźni?

- Nie do końca. O żadnym odpuszczaniu nie może być mowy. Mimo że szansę dostaną najprawdopodobniej zawodnicy, którzy dotąd grali trochę mniej, będą chcieli pokazać się z jak najlepszej strony. Niektórym przyda się natomiast odpoczynek. Będzie czas na podleczenie kontuzji, regenerację sił, przygotowanie do ciężkich baraży. Wiadomo, że myślami jesteśmy już przy pojedynkach decydujących o zachowaniu ligowego bytu.

Zanim porozmawiamy o barażach, wróćmy do spotkania z Koroną Kielce. Przeżył Pan już podobny mecz w swojej karierze?

- Jeśli chodzi o atmosferę, jaką stworzyli na stadionie nasi kibice, to nie. To było coś fantastycznego. Serpentyny, race, śpiewy, ciągle coś nowego. Grałem trochę w ekstraklasie, ale nie przypominam sobie, aby gdzieś był podobny klimat. To dowód na to, że futbol jest w Radomiu niezmiernie potrzebny. Wydarzenia na boisku też były niespotykane. Jako porównanie na myśl przychodzi mi barażowy mecz sprzed roku z Tłokami Gorzyce. Wtedy też przegrywaliśmy 0:2 i zdołaliśmy się podnieść. Tyle, że nie musieliśmy wówczas wyrównać...

Mógłby Pan opisać stan swoich emocji podczas meczu z Koroną od stanu 0:2 do 2:2.

- Tego się da opisać słowami. Czułem się jak w jakimś amoku. W pewnym momencie, po wyrównaniu, nie za bardzo wiedziałem gdzie się znajduję. Wcześniej, przyznaję był moment załamania. Przegrywaliśmy 0:2 i nie słyszeliśmy żadnych komunikatów spikera o wyniku MKS-u Mława. Myśleliśmy, że jest bardzo źle. Na szczęście trener dokonał dobrych zmian. Tomek Grudzień, a zwłaszcza Jacek Kacprzak, tchnęli w nas nowe siły. Kiedy "Kacper" zdobył kontaktowego gola, wiedzieliśmy, że trzeba walczyć do końca. Opłaciło się.

Radomiak zapewnił sobie miejsce w barażach i najprawdopodobniej, jak przed rokiem, zagra o utrzymanie z Tłokami Gorzyce. Czy to nie ironia losu?

- Na razie nie znamy rywala i chyba nie warto się na ten temat rozwodzić. Powiem dlaczego. Przed rokiem trafiając na Radomiaka, piłkarze i trenerzy Tłoków cieszyli się z takiego rozwiązania. Potem okazało się, że to my byliśmy górą. Dlatego uważam, że w barażach nie przeciwnik będzie najważniejszy, a styl jaki zaprezentujemy. Musimy podejść do dwumeczu maksymalnie skoncentrowani i po prostu wygrać.

Szeroki skład Radomiaka na mecz w Bełchatowie: Waldemar Grzanka, Michał Banasiak, Jakub Cieciura, Przemysław Michalski, Nikołaj Branfiłow, Robert Szary, Paweł Iwanowski, Dariusz Rysiewski, Jacek Kacprzak, Tomasz Brzyski, Daniel Barzyński, Maciej Lesisz, Tomasz Grudzień, Andrzej Drachal, Łukasz Siciak, Abel Salami.

PROGRAM 34. KOLEJKI

n GKS Bełchatów - Radomiak Radom

n Górnik Polkowice - Szczakowianka Jaworzno

n Korona Kielce - Ruch Chorzów

n Arka Gdynia - Jagiellonia Białystok

n Kujawiak Włocławek - Widzew Łódź

n ŁKS Łódź - Świt Nowy Dwór Mazowiecki

n MKS Mława - Podbeskidzie Bielsko-Biała

n Zagłębie Sosnowiec - KSZO Ostrowiec Św.

n Piast Gliwice - RKS Radomsko

Wszystkie mecze w sobotę o godz. 17