Światełko w tunelu

Felieton Wiesława Pawłata

Przez wiele lat Lublin był jednym z najprężniejszych ośrodków koszykarskich w naszym kraju. Tu dojrzewały talenty takich znakomitości jak: Andrzej Kasprzak, Jerzy Plebanek, Bogdan Lecyk, Ireneusz Mulak, a poźniej Wojciecha Szawarskiego, Piotra Karolaka, Marka Miszczuka czy Pawła Kosiora. Niegdyś w naszym mieście były trzy silne kluby koszykarskie: Start, AZS i Lublinianka. Ten ostatni już nie istnieje, a dwa pierwsze, mimo że jeszcze nie tak dawno grały w lidze zawodowej, gonią resztkami sił. Można powiedzieć, że po niegdysiejszej potędze pozostały tylko wspomnienia, bo trudno nazwać grę w II lidze, czyli praktycznie w III wielkim wyczynem.

Wygląda jednak na to, że ostatnio pojawiło się światełko w tunelu. Grono koszykarskich działaczy wpadło na pomysł stworzenia na bazie Startu i AZS nowego klubu, który skupiałby najlepszych graczy obu zespołów. Byłaby to drużyna na miarę I ligi, która według dyrektora Startu Krzysztofa Kołodzieja, spokojnie by sobie w tej klasie poradziła. Szef czerwono-czarnych wyliczył, że jest 16 zawodników grających w ubiegłym sezonie w Lublinie i poza nim, którzy w przypadku powstania takiego zespołu, mogliby w nim występować. Naturalnie trzeba by wykupić dziką kartę.

Inicjatywa spotkała się z uznaniem wicemarszałka Tomasza Miszczuka i prezesa LZKosz. Leszka Marii Roupperta. Także szefowie obu klubów nie są na nie. Oni u siebie nadal szkoliliby młodzież. Można powiedzieć - w jedności siła, ale jeśli pomysł ma wejść w życie, trzeba się tym zająć natychmiast, a w jego realizację muszą się zaangażować także władze miasta. Czasu nie ma wiele, bo termin zgłoszeń do rozgrywek upływa z końcem czerwca.