Skandaliczne zachowanie trenera Azerbejdżanu

Niechlubnie pożegnał się z reprezentacją Azerbejdżanu Carlos Alberto Torres. 10 minut przed końcem meczu niezadowolony z decyzji arbitra zaatakował sędziego technicznego, a później niewybrednymi gestami dawał do zrozumienia, że główny został przekupiony.

Torres nie wytrzymał w 80. minucie gdy Maciej Żurawski strzelił trzeciego gola dla Polski. Ta sytuacja go rozwścieczyła. Brazylijczyk uważał, że był spalony.

Wbiegł na boisko a gdy został usunięty z boiska przez sędziego technicznego, po chwili mimo odciągającego go członka ekipy Azerbejdżanu uderzył arbitra lekko w twarz.

Sędzia główny odesłał Torresa na trybuny. Do tunelu trener poszedł demonstracyjnie prosto przez środek boiska, opóźniając rozpoczęcie gry przez swoich piłkarzy.

Po drodze Torres dał popis chamstwa: niewybrednymi gestami sugerował, że sędzia prowadzi mecz niesprawiedliwie, że został przekupiony. Żegnały go gwizdy kibiców.

Carlos Aberto powiedział po meczu:

Sam nie zrezygnuję, ale jak chcecie [trener zwrócił się trener do azerskich dziennikarzy - red.] odejdę. I zapewniam was, że nie jestem tu dla kasy (podobno Torres zarabia milion dolarów rocznie). Bo jak dziś odejdę, to jutro w Brazylii będę miał lepiej płatną robotę. Ci co znają się na futbolu wiedzą, że to ogromny biznes. Kto wie, może najlepszy na świecie. Pomyślcie o tym, to będzie wiedzieć, dlaczego zostałem usunięty z ławki. Azerbejdżan jest za mały, za biedny by marzyć o awansie do finałów MŚ. Zachowałem się źle, ale sędzia techniczny powiedział do mnie "ty skur...". I tego nie akceptuję. Czy nazwałby mnie tak, jeśli prowadziłbym Brazylię, Anglię, Niemców? Nie. Ale Azerbejdżan jest zbyt małym krajem, by liczył się w całym tym zamieszaniu.