Puchar Polski: Pogoń - Wisła 0:0

Osłabiona brakiem kontuzjowanych Arkadiusza Głowackiego, a zwłaszcza ofensywnego Marka Zieńczuka Wisła nie była w stanie strzelić gola Pogoni. O tym, kto awansuje do półfinału, zdecyduje wtorkowy mecz w Krakowie.

Wiślacy mieli niezłe pierwszy kwadrans i 25 minut w II połowie. W obronie cały zespół nie grał tak pewnie jak w derbach z Cracovią. Na zbyt wiele krakowianie pozwalali duetowi Edi - Claudio Milar.

Ciężka jest trenerska dola. Bohumil Panik nie przegrał z Pogonią ośmiu kolejnych spotkań, ostatnio pokonał Wisłę Płock. Na nic się to zdało. Właściciel klubu Antoni Ptak postanowił - tuż przed meczem z Wisłą - zastąpić go Bogusławem Pietrzakiem.

Plany szkoleniowca wiślaków Wernera Liczki pokrzyżowały problemy z pachwiną Tomasza Frankowskiego. "Franek" miał zagrać w I połowie, a Maciej Żurawski w II. Ostatecznie niedysponowany "Franek" został w rezerwie.

W całej I części gry goście przeważali tylko w pierwszym kwadransie, gdy wypracowali sobie dwie niezłe sytuacje. Najpierw (30. s) po prostopadłym podaniu Macieja Żurawskiego i gafie obrońcy Grzegorza Matlaka Jakub Błaszczykowski został w ostatniej chwili zablokowany przez Magdonia przy strzale z bliska. Dziewięć minut później Paweł Brożek zagrał do pędzącego pod bramkę rywala Vlastimila Vidliczki, ten zacentrował na drugi słupek do Martinsa Ekwueme, który nieczysto trafił w piłkę i zamiast bramki mieliśmy róg.

Po 20 minutach do głosu doszli "portowcy". Wykorzystywali straty wiślaków w środku pola. Z dystansu próbowali strzelać Matlak i Edi (obaj niecelnie). Najgroźniejsze było uderzenie z narożnika pola karnego Tomasza Parzego, po którym Radosław Majdan z trudem wybił piłkę na róg. Bramkarz Wisły we wtorek obchodził 33. urodziny, więc na zgrupowaniu w Szczecinie była okazja do skromnej uroczystości. Wczoraj Majdan miał swój szczęśliwy dzień. W 26. min szybko i odważnie rzucił się na piłkę, ubiegając wychodzącego na czystą pozycję Claudia Milara. Z kolei w 44. min, po dośrodkowaniu Milara z rzutu rożnego Majdan popełnił błąd. Wyszedł do piłki, nie złapał jej i wypadł za linię końcową. Tymczasem Parzy (o głowę wyższy od Marcina Baszczyńskiego, więc wygrał z nim pojedynek powietrzny) główkował do bramki. Wiślaków uratował eks-szczecinianin Maciej Stolarczyk, który w zastępstwie Majdana głową wybił piłkę z linii bramkowej. "Rada" bardzo szybko zdążył się zrehabilitować, broniąc potężny strzał Michała Łabędzkiego.

Im bliżej końca I części gry, tym bardziej krakowianie dawali się spychać do defensywy. Gdy już udawało im się przedrzeć w okolice pola karnego Pogoni, oddawali piłkę za darmo. Celował w tym Paweł Brożek (ani jednego wygranego dryblingu, brak zrozumienia z Żurawskim). Nieźle zapowiadającą się kontrę (41. min) zepsuł niedokładnym dośrodkowaniem Błaszczykowski. Prawoskrzydłowy Wisły był i tak o wiele groźniejszy dla gospodarzy niż biegający na lewej flance Ekwueme.

Ledwie zaczęła się II połowa, a Majdan już musiał odbijać piłkę po mocnym strzale Przemysława Kaźmierczaka. Dobijał do bramki Edi, ale o golu nie mogło być mowy, gdyż pomocnik Pogoni stał na spalonym. Wiślacy zrewanżowali się piękną akcją. Tomasz Kłos popisał się 50-metrowym krzyżowym podaniem do Ekwueme, ten zszedł do środka, wystawił piłkę Żurawskiemu, który z 20 m wypalił na bramkę. Boris Pesković z trudem odbił przed siebie. Brożek dobijał z 5 m, ale uderzył zdecydowanie za wysoko.

"Brozio" poczuł się o wiele pewniej po godzinie gry. Zasygnalizował to agresywnym odbiorem piłki i podaniem do "Żurawia", który zza pola karnego trafił w słupek! Za moment Brożek minął dwóch rywali, zagrał w "szesnastkę" do Żurawskiego, który uciekł rywalowi i strzelił technicznie. Pesković znowu odbił piłkę, ale Brożek nie zdążył z dobitką.

Gospodarze mieli znakomitą okazję, gdy defensywa Wisły wpuściła w pole karne (po miękkiej wrzutce) Milara, a ten wycofał do Ediego. Brazylijczyk nie potrafił pokonać Majdana, choć miał do bramki ledwie 10 m.

Zdaniem trenerów

Werner Liczka (Wisła): Mecz był podobnie ciekawy mecz, jak rozwój rywalizacji w Pucharze Polski. Pogoń była dobrze przygotowana taktycznie. O awansie zadecyduje mecz w Krakowie, w którym nie przewiduję gradu goli.

Bogusław Pietrzak (Pogoń): Tylko pierwsza połowa mogła się podobać. Tak naprawdę drugą połowę rozegramy dopiero we wtorek w Krakowie. To będą piłkarskie szachy. Cieszę się, że nie straciliśmy bramki u siebie, a jednocześnie żałuję, że którejś z sytuacji nie wykorzystał Edi.

Pogoń - Wisła 0:0

SKŁADY

Pogoń: Pesković - Michalski, Magdoń, Julcimar, Matlak Ż (85. Masternak) - Parzy (78. Trałka), Łabędzki, Kaźmierczak, Edi, Grzelak - Milar.

Wisła: Majdan - Vidliczka, Kłos Ż, Baszczyński, Stolarczyk - Błaszczykowski (78. Kuzera), Sobolewski, Cantoro Ż, Ekwueme (59. Mijailović) - Brożek, Żurawski.