Prokom Sopot - Turów Zgorzelec 88:78

KOSZYKÓWKA. Zatrzymali Jagodnika, ale Prokomu nie pokonali. Koszykarze Turowa po raz drugi ulegli mistrzom Polski, ale w końcu zaimponowali walecznością i momentami grą na wysokim poziomie. Niestety, na razie to Prokom jest bliższy gry w finale

- Takiej walki oczekiwałem od swoich graczy. I na szczęście się jej doczekałem - chwalił swoich graczy po meczu trener Turowa Mariusz Karol. - Szkoda tylko, że gra nie zawsze wyglądała tak, jak tego oczekuję. Widzę w tym zespole jeszcze ogromne rezerwy - dodawał zgorzelecki szkoleniowiec

Wczoraj jego zespół zaprezentował się o wiele lepiej w porównaniu z piątkowym spotkaniem, w którym Turów nie podjął walki z mistrzami Polski. Teraz było inaczej. Jeszcze bowiem na minutę przed końcem gry po rozpaczliwym rzucie za trzy punkty Aleksandra Avlijasa (oddanym z ośmiu metrów) Turów tracił do Prokomu zaledwie trzy punkty (81:78). Niestety, koszykarze beniaminka ekstraklasy nie wykorzystali szansy na pokonanie mistrzów Polski. W ostatnich sekundach pojedynku zgorzeleccy koszykarze wyraźnie opadli z sił. Ich akcje były chaotyczne, a rzuty oddawali z nieprzygotowanych pozycji. Wszystkie były niecelne. Z kolei zawodnicy Prokomu w końcówce meczu byli bezbłędni na linii rzutów wolnych i po raz drugi wygrali z Turowem.

Końcowy wynik to jednocześnie największa przewaga, jaką udało się uzyskać sopockim koszykarzom w tym spotkaniu. Wcześniej mecz miał wyrównany przebieg. Początkowo to nawet drużyna ze Zgorzelca prezentowała się korzystniej (w 10. minucie Turów wygrywał 27:19).

Trener Turowa Mariusz Karol znów mógł liczyć na świetnie dysponowanych Aleksandra Avlijasa oraz Wojciecha Szawarskiego. Ten pierwszy imponował niesamowitą walecznością i był skuteczny w rzutach z dystansu. Po każdej udanej akcji tak manifestował swoją radość, jakby jego punkty decydowały co najmniej o zdobyciu mistrzostwa Polski. Powody do radości mógł mieć też Wojciech Szawarski. "Szawar" znów świetnie grał w ataku (17 punktów), ale również znakomicie spisywał się w defensywie i praktycznie wyłączył z gry lidera Prokomu Gorana Jagodnika (tylko 4 punkty - wszystkie zdobyte po przerwie).

- Cieszę się, że mogę trenować takiego zawodnika jak Wojtek - chwalił swojego zawodnika szkoleniowiec Turowa Mariusz Karol.

Turów zatrzymał Słoweńca, ale był momentami bezradny wobec innych koszykarzy Prokomu. Zgorzelecki środkowy Chris Young, choć udanie prezentował się w ofensywie, to w obronie ogrywany był przez Adama Wójcika. W drugiej kwarcie zgorzeleccy koszykarze nie mieli pomysłu na zatrzymanie wchodzącego z ławki Marka Millera (dzięki jego punktom Prokom nadrobił dystans stracony w pierwszej kwarcie), a w ostatniej części meczu świetne zmiany dali Mariusz Bacik oraz Filip Dylewicz. To także ich świetna gra przesądziła o zwycięstwie sopocian.

- Tak szerokiej i wyrównanej ławki jak Prokom nie ma żaden zespół w Polsce - mówił po meczu trener Turowa Mariusz Karol.

- U nas Prokomowi na pewno nie będzie łatwo - odgraża się z kolei Szawarski.

Kwarty: 19:27, 22:15, 19:20, 28:16

Turów: Mollinari 13 (2), Avlijas 17 (5), Machowski 4 (1), Szawarski 17 (4), Young 15 oraz Laksa 6, Bennett 6, Łopatka 0, Czerwonka 0, Lozancić 0

Prokom: Pacesas 2, Maskoliunas 6 (1), Jagodnik 4, Masiulis 11 (2), Wójcik 21 (2) oraz Dylewicz 13 (2), Miller 12, Cirić 4, Radojević 4, Nemeth 5 (1)

Stan rywalizacji 2:0 dla Prokomu

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.