Czarni Słupsk - Gipsar Stal Ostrów 92:72

Efektownym zwycięstwem Czarni znacznie przybliżyli się do uzyskania miejsca gwarantującego utrzymanie. Tylko jakiś bardzo zły zbieg okoliczności mógłby ich pozbawić występów w ekstraklasie w przyszłym sezonie. A i nawet czarny scenariusz nie musi oznaczać degradacji

Być może problemem utrzymania się w lidze w tym sezonie, nie trzeba będzie się w ogóle kłopotać. W kuluarach słupskiego klubu mówi się już coraz śmielej, że ten sezon oznacza "zamknięcie" ligi i ograniczenie jej do zespołów spełniających, sportowe, organizacyjne i finansowe wymogi adekwatne do najwyższego poziomu rozgrywek. Słupszczanie jednak powinni utrzymać się "legalnie". Po raz pierwszy od kilku meczy, spotkali się z zespołem nie mającym przewagi wzrostu, a przynajmniej wyraźnej przewagi. W tym meczu nawet wracający po kontuzji (pęknięcie stopy) Wiktor Grudziński nie musiał nadwyrężać ledwie poprawionego zdrowia. Mecz rozstrzygnął się tuż po pierwszym kwadransie gry. Rafał Frank po dwóch niemal identycznych przechwytach z rzędu i zdobytych punktach rzucił jeszcze za trzy punkty, co dało ich razem siedem w ciągu niespełna półtorej minuty i dawało prowadzenie gospodarzom 47:32. Wcześniej świetnie grali skuteczny w ataku i waleczny pod oboma koszami Rusłan Bajdakow i efektownie kończący akcje Marco Speras. Ta dwójka zdobyła pierwszej kwarcie 16 punktów. W drugiej role liderów przejęli polscy gracze, obok Franka Wojciech Majchrzak (trzy trójki z rzędu) i prowadzenie Czarnych było już bardzo wyraźne sięgało momentami 25 punktów. Cały zespół Czarnych bardzo ładnie napędzał rozgrywający Ted Beery (10 asyst), z którym słupscy działacze podobno już rozmawiają o przedłużeniu kontraktu na przyszły sezon. Wygrana Czarnych umacnia ich na czele grupy grającej podobno o utrzymanie, ale jak zapewnia trener Andrzej Kowalczyk, drużyna będzie chciała udowodnić, że jej nieobecność w play off to pech i przypadek. Wadim Czeczuro, trener Stali nie chciał po meczu nikogo wyróżnić w swojej drużynie, choć to zbyt surowa ocena chociażby dla Jameel Haywooda, który ładnie uwalniał się od kryjących go obrońców i grał, przynajmniej do przerwy, bardzo skutecznie. Trener Czeczuro mówił o tremie i braku walki ze strony swoich zawodników. Tym może trudno odmówić im starań, ale zabrakło determinacji w meczu, którego stawką było podobno "być albo nie być" w ekstraklasie, dla zasłużonego klubu z Ostrowa.

Kwarty: 23:19, 29:15, 27:19, 13:19.

Czarni: Spears 22 (1), Bajdakow 18 (1), Frank 18 (2), Majchrzak 14 (4), Berry 5 oraz Josipovic 10, Ceskovic 3, Pluta 2, Grudziński 0, Seweryn 0.

Stal: Haywood 18, Spann 15, Karlikanovas 8 (1), Parzeński 4, Krajewski 0 oraz Rudzitis 11 (1), Małecki 6, Lewandowski 5 (1), Krzykała 5 (1).