Astoria rozpoczyna ćwierćfinał EBL z Turowem

Gdyby o wszystkim decydowały pieniądze, wynik pojedynku Turowa z Astorią byłby łatwy do przewidzenia - 3:0 dla zgorzelczan. Sport to jednak dziedzina pełna niespodzianek. Bydgoscy koszykarze zrobili ich w tym sezonie tak wiele, że czemu nie mają dać swym kibicom jeszcze jednej?

Na zbudowanie zespołu w tym sezonie Kopalnia Węgla Brunatnego w Zgorzelcu wydała 8 mln zł! Budżet bydgoskiej Astorii wynosi...1,8 mln. - I gdyby patrzeć tylko na te liczby, faworyt naszej rywalizacji jest oczywisty. To Turów. Mówią o tym zawodnicy ze Zgorzelca, mówi ich szkoleniowiec - opowiada "Gazecie" drugi trener Astorii Tomasz Herkt. - Ale wnioski, jakie możemy wysnuć na podstawie całego sezonu, są całkiem inne - dodaje.

To prawda. Porównanie osiągnięć uzyskanych na boisku wskazuje, że szanse obu zespołów na awans do czołowej czwórki Era Basket Ligi są równe. W bilansie bezpośrednich meczów jest idealny remis. W Zgorzelcu wygrała sześcioma punktami Astoria. W hali Łuczniczka Turów zrewanżował się. Było 80:74. - No i przypomnijmy sobie ostatnią kolejkę. Gdyby nie to, że Turów pokonał Prokom, kompletnie rozbity i bez formy, to my zajęlibyśmy czwarte miejsce, a Turów byłby szósty. Tak więc ostrożnie z typowaniami wyniku - przestrzega Herkt.

Podobnie uważają bydgoscy koszykarze. - Myślę, że rywalizacja rozstrzygnie się w pięciu meczach. A kto wygra? No jasne, że chciałbym, żeby Astoria. Będzie 3:2 dla nas - stwierdza Aleksander Kudriawcew. - To będą ciężkie spotkania, ale trenerzy nas dobrze przygotowali - dodaje środkowy Astorii Kevin Fletcher.

Zawodników obu zespołów czekają na początek trzy mecze w ciągu czterech dni: pierwsze dwa w niedzielę i poniedziałek na Dolnym Śląsku, a trzeci w Bydgoszczy w środę. A najpewniej będą to cztery mecze w pięć dni, bo jednak nie należy się spodziewać szybkiego rozstrzygnięcia (ewentualne czwarte spotkanie odbędzie się w czwartek w Łuczniczce, a piąte jest zaplanowane w następny weekend w Zgorzelcu).

Czy bydgoska drużyna wytrzyma takie trudy, bo jednak to Turów ma szerszą ławkę rezerwowych? - pytamy Herkta. - Z rezerwowymi zgoda. Jednak rywal ma jeden problem. Do prowadzenia gry mają tylko jednego Yanna Mollinari - drugi trener Asty wskazuje słaby punkt przeciwnika.

Ten maraton koszykarski najtrudniej będzie wytrzymać właśnie rozgrywającemu Turowa. Mollinari jest w zgorzeleckim klubie postacią kluczową: odpowiada zarówno za kierowanie akcjami, jak i zdobywanie punktów. W każdym spotkaniu występuje ponad 35 minut. Czy jest w stanie zagrać na wysokim w poziomie w trzech meczach, w tak krótkim odstępie czasu?

Trener Turowa Mariusz Karol jest spokojny. - Mollinari może grać nawet cztery mecze w ciągu czterech dni. Bez problemu to wytrzyma. To jest nasz kluczowy gracz, ale w każdym zespole jest taka postać. Przecież zupełnie inaczej wygląda gra Prokomu bez Jagodnika, Polonii bez Elliotta, Wisły bez Ansleya czy choćby Astorii bez Harringtona - przekonuje.

Francuz jest mózgiem drużyny ze Zgorzelca i ostatnio jest tak, że gdy on dobrze gra, to zespół zwycięża, a gdy jest w słabszej dyspozycji, to Turów ponosi porażki. Gdy Mollinari siedzi na ławce, gra jego zespołu kuleje, bo nie ma godnego następcy. Jego zmiennik, Aleksandar Avlijas, to solidny zawodnik, ale wówczas, gdy występuje na pozycji rzucającego obrońcy bądź skrzydłowego. Kiepsko radzi sobie natomiast, gdy ma rozgrywać. Z kolei Grzegorz Mordzak w ogóle nie pojawia się na parkiecie. - Mollinari po to jest w drużynie, aby grać w każdym meczu po 35 minut. Avlijasa po to sprowadzaliśmy, aby właśnie w tym czasie zastąpił Molliego na rozgrywaniu. Oczywiście liczę na Saszę, że pomoże nam też na pozycji rzucającego obrońcy i skrzydłowego. - tłumaczy Karol.

Szkoleniowiec zgorzeleckiego zespołu jest pewny swego przed pojedynkiem z Astorią. - Czuję się faworytem tego pojedynku, nie wyobrażam sobie porażki, choć zdaje sobie sprawę, że nie będzie łatwo. Mam ogromny respekt dla Astorii, gdyż po wzmocnieniach to bardzo silny zespół - podsumowuje Karol.

Bydgoszczanie przygotowywali się do ćwierćfinału na tygodniowym obozie w Kołobrzegu. - Jesteśmy gotowi fizycznie na pięć trudnych spotkań. Na walkę w każdym przez 40 minut - wyjaśnia Herkt.

Ekipa ze Zgorzelca uważa, że największą siłą Astorii są dwaj obrońcy - Greg Harrington i Kudriawcew oraz Fletcher. Ten ostatni średnio zdobywa 18 punktów i zbiera ponad 12 piłek piłek w meczu. - Słyszałem o nim, że jest niesamowity. Czy jego najbardziej się obawiam z Astorii? Odpowiedź na to pytanie zachowam dla siebie - nie chce zdradzić Karol.

Wojciech Borakiewicz

Dariusz Kopeć, Zgorzelec

Dwóch na jednego

Pojedynek duetu Astorii: Grega Harrington oraz Aleksandra Kudriawcewa z Yannem Mollinari może okazać się kluczowa w rywalizacji bydgoszczan z Turowem. Obaj koszykarze Astorii są w stanie niemal we dwójkę wygrać mecz. Wiedzą o tym w Zgorzelcu, bowiem właśnie dzięki świetnej postawie Kudriawcewa i Harringtona Turów przegrał u siebie jesienią z Astorią 69:75. Duet obwodowych graczy Astorii zdobył wówczas w sumie 49 punktów. Koszykarze Turowa mają ostatnio problemy z powstrzymaniem graczy obwodowych rywali - także dlatego, że siła obrońców to głównie sam Mollinari. Zadaniem Grega i Olka będzie więc nieustanne męczenie Francuza. To klucz do powodzenia dla Astorii w meczach z Turowem.

Liczby Mollinariego

15,6 - punktów zdobywa średnio w lidze

5,5 - asyst ma przeciętnie w meczu

35,3 - minut w ostatnich trzech meczach średnio przebywał na boisku

34 - to rekord punktowy. Ustanowił go w meczu z Prokomem

Grają jeszcze w ćwierćfinałach

Prokom/Trefl Sopot - Polpharma Starogard

Anwil Włocławek - Deichmann/Śląsk Wrocław

Polonia Warszawa - Unia/Wisła Kraków

* we wszystkich parach oba mecze w sobotę i niedzielę

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.